czwartek, 14 lipca 2016

NAMIĘTNOŚĆ (to imię Jego) – zapukała do Joli.


Pukanie – delikatne. Puk, puk.
  • Kto tam?
  • Namiętność.
  • ???
  • Otwórz proszę – słychać tajemniczo brzmiący głos
  • Skąd się wziąłeś – pyta Jola – Nie mam czasu. Czekam właśnie na gości.
  • Będziemy tak rozmawiać prze zamknięte drzwi? – indaguje Namiętność
  • Mówiłam już, że robię pierożki – broni się Jola
  • Mówiłaś, że czekasz na gości? Ja też jestem gościem.
  • To akurat prawda. I do tego bardzo rzadkim – sarkastycznie wzdycha Jola – Pierożki właśnie lepię dla gości, ale ciebie się nie spodziewałam.
  • Spodziewałaś, spodziewałaś. I czekałaś. Każdego dnia dajesz temu wyraz. Czekasz. Zdajesz sobie sprawę, że tak działasz żebym przyszedł ja,  albo ktoś inny, z obojętnie, której strony. - Namiętność nie dawał za wygraną. Dzisiaj jestem ja - dodał
  • Bo ja wiem? - zastanawia się Jola – Ty?
  • Tak. Wiesz to. Masz w sobie żądze namiętności i emanujesz nimi. Nie udawaj. Zdajesz sobie sprawę ze swojego oddziaływania na innych - odpowiada szybko głos zza drzwi.
  • Może – powątpiewa Jola – ale to kiedyś. Lata temu miałam w sobie iskrę, teraz to tak nie działa. Opakowanie mi się zużyło. Lata przeszłości są dłuższe niż  te zapowiadane w przyszłości, a teraźniejszość... jaki koń jest, każdy widzi.
  • Tak nie jest. Ciągle jest w tobie coś, co mnie pociąga – ciągnął niezrażony Namiętność.
  • Teraz kiedy doszłam już do tego jaki mam wiek, a właściwie zdziwił mnie długi stukot lat, to sama ustaliłam  sobie cyferki do powtarzania. Różnią się nieco od tych z dowodu osobistego. Nie mniej nie są one na tyle niskie, żebym skorzystała z możliwości zaproszenia cię - zaczepnie, ze śmiechem odpowiada Jola, dalej stojąc przy zamkniętych drzwiach
  • Ale właśnie przyszedłem. Jestem Namiętność. Otwórz. Byłem u ciebie w zeszłym roku.- kontynuuje nieustępliwie Namiętność.
  • Chyba cię nie zauważyłam – ironizuje Jola
  • Ja pamiętam i nie mogę zapomnieć...
  • Gdzie i kiedy ? I gdzie się podziałeś ? - wybucha śmiechem Jola 
  • Przypomnij sobie. Loggia na ostatnim piętrze budynku. Stamtąd podziwiałaś piękny widok na miasto, rzekę, w oddali las, a nad nimi niebo rozjaśnione z niebieskości do białości, rozżarzoną kulą słońca. Byłem tam, obok ciebie
  • Tak?
  • Miałaś obcisłą sukienkę w biało-granatowe kwiatki. Sukienka ściśle opinała twoje uda, kibić i piersi. Stopy wsunięte w białe, horrendalnie wysokie szpilki – dopełniały opalonej równomiernie całości. To wiosna dopiero była, ale słoneczna czego byłaś odbiciem. Szczebiotając radośnie, rozpływałaś się nad urokami oglądanej panoramy miasta.
  • A ty ?
  • W sportowym ubraniu.
  • Tak pamiętam, ale co robiłeś?
  • Przytakiwałem ci we wszystkim, ale tylko myślałem jak cię wciągnąć z tego słoneczka do mieszkania i...i zawrzeć w ramionach. Całować w czerwone usta. Koniecznie pozbawić sukienki i dotykać, dotykać...Było bardzo gorąco.
  • No tak. Skoro było gorąco, bez sukienki byłoby lżej – śmieje się Jola – Co do ust, po całowaniu przestałyby być czerwone. Używam nietrwałych, tanich szminek.  Pod sukienką miałam gorset. Ledwie oddychać mogłam – kontynuowała dalej
  • Gorset? Ciekawe. 
  • Ha,ha, ha – zaśmiewa się Jola – faktycznie ciekawe jak byś szybko uciekał, gdybyś zobaczył to co pod gorsetem. Jednakże pod warunkiem, żeby ci wcześniej nie wrócił wzrok i prawidłowe myślenie w trakcie rozpinania go. Wprost proporcjonalnie, albo jeszcze bardziej z każdą rozpinaną haftką zwiększałaby się po twoimi dłońmi ilość tego opalonego ciała. Pod wszakże jeszcze jednym warunkiem, że przedtem nie wyrzuciłabym cię z loggii w dół? Ale odechciało ci się jakoś, przewidziałeś czy pomyślałeś, że energia burzy się w mej duszy, niestety nie w ciele, już?
  • Nie. Tylko zadzwonił dzwonek do drzwi.
  • Wow. Miałeś szczęście.
  • Schowałaś mnie do drugiego pokoju.
  • Dlaczego, przecież nie znałam wtedy twego drugiego imienia?
  • Nie. Nie dałem po sobie poznać. Spodziewałaś się kogoś kto bez tego nawet, nie powinien mnie widzieć.
  • I co?
  • Siedziałem zamknięty na brzegu szerokiego łóżka i gapiłem w swoje odbicie , w lustrze szafy.  Gadamy i gadamy.  - otworzysz mi wreszcie , czy mam tak czekać jak w tamtym pokoju -  niecierpliwi się Namiętność
  •  W końcu wyszedłeś z niego, jak wyszedł listonosz, bo to listonosz tylko był.
  • Tak, jak on poszedł, ja wyszedłem... i z pokoju, i domu. Szybko windą na dół.
  • Wygodniej windą niż z loggii w dół napędzany przeze mnie...
  • Ty wiesz, powtórzę to jeszcze... działasz tak, że od razu mam fantazje... na twój temat i...
  • Teraz wróciłeś, po roku, żeby mi to powiedzieć? Swoją drogą trochę ci zeszło – rzekła lekko skrępowana jego słowami, Jola – po co ty mi o tym wszystkim mówisz i mi tu pukasz?
  • Nie mogę się wprost oprzeć, żeby ci o tym powiedzieć, bo tamto przedpołudnie ciągle pamiętam i dlatego pukam do twoich drzwi.
  • Myślałam, że nikt i nic (oprócz  siebie, rzecz jasna) nie jest w stanie mnie zaskoczyć i zadziwić.
  • Nie udawaj. Ty masz świadomość siebie ciągle mimo upływu czasu, który tak podkreślasz. Wpuścisz mnie wreszcie?
  • Zawstydzasz mnie. Nie wiem co powiedzieć. To wszystko miłe co mówisz, ale...
  • W sumie, mi też trochę głupio...- niepewnie skwitował głos Namiętności – to co będzie?
  • Spróbuj zapukać do drzwi obok, piętro niżej, albo jeszcze gdzie indziej. Tam gdzie młodsze ode mnie i piękne kobiety czekając na gości nie lepią pierożków. Chętnie cię przyjmą – mówi Jola zerkając na zegar i stolnicę z niedokończonymi pierożkami.
  • Nie wiem. Może powinienem bardziej trzymać się w ryzach, ale czasem, właściwie często, nie mogę się powstrzymać jak...widzę kuszące piękno... i to coś czego nie potrafię teraz zdefiniować.
  • Nie. Uwierz mi. Zresztą ty to wiesz. Żyje się raz i tylko jeden raz. Żeby coś wspominać, trzeba coś przeżyć. A kiedy jak nie teraz. Poddaj się swoim marzeniom i pragnieniom. 
  • Po co kiedyś żałować, że się czegoś nie zrobiło. - przekonuje starając się subtelnie wyrażać, Jola.
  • ???
  • Jesteś tam?
  • Tak. Idę już. Było miło pogadać choć przez drzwi  - z uśmiechem żegna się Namiętność.
  • I interesująco. Zapukaj kiedyś jeszcze. Może otworzę ci drzwi.
  • I poddasz mojej namiętności? 
  • Twojej? Tego nie powiedziałam, ale lubię emocje, gorące emocje i  z tobą rozmowy, nawet przez drzwi – mówi Jola, cmokając w przestrzeń.
  • PA.
  • Czas wracać do lepienia pierożków – uśmiecha się w zamyśleniu do siebie Jola.
  • Puk,  puk – znowu do drzwi
  • Wrócił ? - zastanawia się Jola i z zapałem otwiera drzwi.
  • Oo! - lekko rozczarowana Jola – reaguje zdziwieniem na twarze przecież zaproszonych osób.
  • Tu się dzwoni, a nie puka – burczy.
P.S. Wszelkie podobieństwa osób i zdarzeń są nieprzypadkowe, ale nie mają nic, do tego kolejnego wynurzenia Starej Kobiety. Jak to u mnie, Starej Kobiety... plącze mi się. ;-)



10 komentarzy:

  1. Czasem chciałoby się otworzyć komuś innemu drzwi:)))pięknie wyglądasz i bardzo mi sie podoba Twoja kurteczka:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładna kurtka. Pasja nie może zostać utracone. Starsi ludzie mają własną pasję, pasję z dużo większym doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może trzeba otworzyć...bo czemu nie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi jak świetnie zapowiadająca się i wciągającaa książka. Rozbudziłaś moją wyobraźnię...
    A płaszczyk śliczny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak następnym razem przyjdzie, to mu otwórz.
    Ale opowiesz nam o tym, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  6. This site was... how do you say it? Relevant!! Finnally
    I've found something which helped me. Many thanks!

    OdpowiedzUsuń
  7. We absolutely love your blog and find almost all
    of your post's to be exactly I'm looking for. Does one offer guest writers to writee content for yourself?
    I wouldn't mind creating a post or elabrating on most of the subjects yoou write in relation to
    here. Again, awesome site!

    OdpowiedzUsuń