niedziela, 3 listopada 2019

Demiurgiem być ...


Nie, nie chcę demiurgiem być... do tego złym. Wystarczy, że we własnym swoim życiu przewiduję i?  I niestety kończy się źle ;-( Absolutnie, wcale, nie chcę, nie predysponuję... do tego, żeby mieć rację... I do tego z tego ;-) …  satysfakcję.

Co ja za to mogę, że wbrew intencjom zaczynam być wróżką?

Zastanawiałam się... przecież ani ja krewna jasnowidza Jackowskiego nie jestem, żeby w genach mieć coś w kwestii jasnowidzenia... ani szklanej kuli nie obracam w rękach... ani czarny kot nie zagląda mi przez ramię i nie doradza fukaniem... Fusów też nie przegarniam, bo specjalnie nie przepadam za kawą... kartom nie wierzę, bo cóż karty mogą... .
A jednak czuję coś, przewiduję i rzadko się mylę....  Mhmm?
- Powiedz co myślisz?  Powiedz jak będzie?  Jak uważasz?  Jak przewidujesz?
- Powiedz, że będzie dobrze?
- Powiedz, że się poukłada?
Pytania, pytania, pytania...
 -  A skąd ja mam wiedzieć do licha?
 -  Ty zawsze wiesz... stety, niestety... mówi mi córka i przyjaciółka.

Chyba to jest tak, że wiele mam już lat... nie jedne 20 lat, tylko trzy razy tyle. I pamięć. Z niej czerpię wiedzę, bo przecież wiele już było, zdarzyło się... miało tylko inne miejsce. Inni uczestnicy balowej imprezy, weselnej uczty, konduktu żałobnego, egzaminu niezdanego, życia przykładnego czy bardziej rozwiązłego... . Wszystko już było… miłość szalona, zagubienie, lęki i strachy, zadowolenie, wściekłość i złość, obżarstwo i post…
Na podstawie tego wszystkiego nietrudno powiedzieć co zdarzy się jutro…

Gdy człowiek niewiele ma za sobą, a jeszcze tak wiele przed sobą, to tkwi w nim przeświadczenie głębokie, że wszystko ma sens i po coś też jest. A to po coś, to życie... to życie, długie i piękne... pozbawione końca... kto by myślał o końcu... wszystkich! Nas nie dotyczy. My sobie ułożymy przecież to inaczej i składniej niż poprzednicy.

Gdy wprost odwrotnie, przeszłość już zapisana, daleko dłuższa od przyszłości nieznanej... błędy zostały już popełnione... te przede wszystkim dla młodości przeznaczone... to wtedy nie trzeba już czytać powieści (i ja przestałam ;-) ), bo wtedy... zwyczajnie z życia się wie, że to i to, tamto też... schematy... zmieniają się tylko daty.

Nie, nie chcę demiurgiem być... do tego złym. Ale wszystko kręci się w kółko jak ziemia wokół słońca. Ta starowinka, którą w tramwaju młodzieniec potrąca też kiedyś była w łóżku gorąca. Te dzieci, które na świat wydała nie wzięły się z kapusty, nie przyniósł ich bocian, ani nie wyszły z modłów w zapusty.
Też miała mamę, tatę, chodziła do szkoły, może na nieszpory, a kiedyś zatańczyła nawet na stole, pewnym wieczorem coś tak mądrego wymyśliła, że o tym dzisiaj uczą w szkole.
A teraz co?  Teraz jest tylko stara?

Mądry człowiek wie, że nie tak należy patrzyć na drugą osobę... nie przez pryzmat wieku, tylko człowieka, który może mieć wiele do powiedzenia.
Ta starowinka*, to skarbnica wiedzy może być wielka.
Jej przeżycia, doświadczenia mogą być bardziej intrygujące, malownicze, bardziej radosne, a może bardziej smutne od niejednego, któremu się wydaje, że on wszystko wie i może lepiej.

Nie, nie chcę demiurgiem być … do tego starym i zrzędliwym ;-) Ale Ty też (jeśli Ci się uda ;-) )  będziesz stara(y). I obyś szczęście takie miał(a)  (jak ja mam!), że zapyta się Ciebie ktoś:
- co myślisz, jak czujesz, jak uważasz, jak przewidujesz?
I wtedy zamiast się zastanawiać, odpowiedzi odmawiać... opowiedz swoje życie. Wyciągnij z niego przykłady...  czasem niechwalebne nawet, żeby córka, syn, przyjaciółka, albo ktoś bliżej Ci nieznany - mógł z nadzieją spojrzeć w jutro. Bo przecież to już było! I dobrze się skończyło!

I tak zostaje się demiurgiem... do tego dobrym :-)))

*starowinka - umowna nazwa kobiety w zaawansowanym wieku. Tylko ja się z tą umownością nie zgadzam. Zastanów się Ty czytelniku, czy gdy będziesz już w tzw. zaawansowanym wieku, chciałbyś by ktoś mówił o Tobie staruszko zamiast kobieto. Chyba nie ;-)
Każdy chce długo żyć, tylko nie chce być stary.  Albo inaczej: każdy chce długo żyć, ale nie chce być traktowany jak gorszy, bo stary człowiek.

I nie trzeba być demiurgiem, by wiedzieć … dzieckiem jest się przez chwilę, młodość  krótka, a starość się wlecze... Więc radzę... szanujmy się wszyscy nawzajem, bez względu na wiek... od dzisiaj, od zaraz. Inaczej będziemy żałowali, żeśmy innych nie doceniali, na sobie się za bardzo skupiali. I tak dalej i tak dalej...












8 komentarzy:

  1. W sumie,to Ty za mądra jestes,
    na to całe życie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś tak bardzo mądra, że aż za mądra.
    Niczego poza tym, nie moge dodać.
    jedynie to,
    że Cię podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pekinie wyglądasz sceneria jest cudowna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zdjęcia z piękną kobietą 😍 Doświadczenie życiowe za nas przewiduje 😀 Pozdrawiam serdecznie ❤️

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten twój nie sztuczny uśmiech i radośc :) Posyłam uśmiechy zwrotne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie! Przecież same tak się w naszych blogach określiłyśmy: Wczesna Emerytka (może już w tej chwili nie taka wczesna :), Stara Kobieta. Niektórzy młodzi blogerzy biorą to zbyt dosłownie i skłonni komentarze takich osób uznać za spam, mimo, że ci "młodzi" są czasem zgorzkniali, apatyczni itp.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny wpis kobieto, aż raźniej na sercu, myśli mam takie same, uśmiecham się do Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny tekst , podpisuje się pod każdym zdanie. Nie cierpię kiedy mlodsi zaczynają zdanie od : nie gniewaj sie ale w twoim wieku .. albo : nie zaprosiliśmy was bo wiesz , byli same młodziaki / 45 + / itd , itd . Taki ''średniaczek '' nie pomyśli o tym ,że to jest niegrzeczne a poza tym , szybciutko może usłyszeć to samo od 25 ciolatka. Ech.... Maria

    OdpowiedzUsuń