czwartek, 23 marca 2017

Prezenty z pudła... bez "pudła"

Prezenty mogą być: 
  • banalne i niebanalne
  • niepożyteczne i pożyteczne
  • kurzące się na półce i zapadające w pamięć

Lepiej jednak zawsze wybierać te po "i"... najpiękniejszą grupą prezentów są te dawane od serca, a jeszcze lepiej... tworzone samodzielnie z sercem. Nie oszukujmy się jednak – nie każdy posiada takie umiejętności, żeby samemu stworzyć piękny, niebanalny prezent. A tu wypadnie ślub, a tu jubileusz, urodziny... i co wtedy? Wtedy z pomocą przychodzą nam takie sklepy jak MyGiftDna. 

MyGiftDna to strona ze spersonalizowanymi prezentami, która sprosta swoimi propozycjami prezentowymi oczekiwaniom darczyńców i szczerze ucieszy obdarowane osoby. Karafki, kieliszki, zestawy do serów, deski, ręczniki, kubki, portfele, notesy, kalendarze i nie tylko. To prezenty haftowane, grawerowane... odpowiednie dla każdego i na każdą okazję, ponieważ w większości podlegają personalizacji. Piękne i gustowne. Nietuzinkowe, przydatne i warte swojej ceny.

I ja wiedziałam, że dostanę prezent, oczekiwałam go w napięciu..., a gdy dotarł (swoją drogą w iście ekspresowym tempie) – zaskoczył mnie swoją zawartością. Naładował mnie mnóstwem pozytywnej energii (zdjęcia sugerują, że ze szczęścia postanowiłam się upić... 😉 - to jedynie pozory, bowiem po zrobieniu zdjęć wino zostało znowu przelane do butelki 😲 ), a zawartość zachwyciła! 😊


Widziałyście kiedyś motywacyjną deskę? Jeśli nie - macie ku temu niepowtarzalną okazję. Jedynym minusem jest oczywiście fakt, że gdy już się taką deskę posiada - szkoda coś na niej kroić / ubijać, ew. można nią walnąć kogoś, kto chce zabić w nas optymizm 😉 Wystarczy jednak odwrócić ją na drugą stronę - i kroić po stronie bez graweru wykonanego laserem. Deska posiada wymiary 25 x 32,5 cm i została wykonana ze sprasowanej trawy bambusowej. Moja deska posiada personalizację "Stara Kobieto", ale oczywiście w to miejsce można wstawić każdą inną... nazwijmy to "nazwę własną". Wzorów na stronie jest natomiast mnóstwo (do pooglądania tutaj). Bardzo ładne i solidne wykonanie!




"Szczęśliwe pióro" Parkera to piękna, elegancka propozycja. Do wyboru pozostają dwie opcje - pióro kulkowe (z wykończeniem srebrnym) i pióro wieczne (z wykończeniem złotym). Niestety mój darczyńca się zgapił... (a może ja?) i skończyłam z piórem kulkowym 😉, choć od dziecka uwielbiam pisać stalówką. Nie mniej - pisze pięknie, a ja mam gustowny przyrząd do pisania, który jestem pewna - będzie mi służył przez naprawdę długi czas.


I perła w tym zestawieniu, czyli zestaw grawerowanej karafki i dwóch kieliszków do wina.  Litrowa karafka i kieliszki po 275 ml... piękny, elegancki zestaw, wykonany z dobrej jakości, delikatnego, cieniutkiego szkła, z dokładnym grawerem. Prezent idealny na rocznicę, ślub... piękna czcionka graweru, odciski palców, które tworzą serca... klasa i elegancja!
Zawsze, gdy coś przypadkiem stłukę - mówię, że to na szczęście, ale w tym wypadku... nie będę ich tłukła nawet na szczęście (może będę miała szczęście i tego nie zrobię 😉).

Mimo, że te prezenty przyszły w pudle... są to prezenty bez "pudła" 😊 

wtorek, 21 marca 2017

Na zadbanie o skórę NIGDY nie jest za późno!

"Gdyby można odmłodzić człowieka, jak drzewo. Ściąć z niego złe wspomnienia, zeskrobać cały ból, wszelkie rozczarowania, jak martwą tkankę; poobcinać błędy, głupie decyzje, pomyłki, prześwietlić myśli." 

Olga Tokarczuk

Dzisiaj o odmładzaniu twarzy... 

Baikal – rosyjska marka kosmetyków i moje drugie spotkanie z nią. Pierwsze, czyli serum przeciwzmarszczkowe pod oczy było bardzo udane. Zachęcona tymi dobrymi efektami postanowiłam sięgnąć po drugi kosmetyk tej marki, czyli odmładzające serum do cery dojrzałej – sprężysta i gładka skóra. I ku mojej naprawdę sporej radości muszę przyznać, że kolejny raz dobrze wybrałam 😊 [Wychodzi na to, że wybieranie kosmetyków wychodzi mi lepiej niż wybór facetów... 😉 ]

Kosmetyki Baikal to duża ilość naturalnych składników, w tym wypadku między innymi:

  • ekstraktu z niebieskiego wrzosu islandzkiego – który działa przeciwzapalnie i stymuluje produkcję kolagenu
  • ekstraktu z kostrzewy ałtajskiej – czyli składnika odżywiającego
  • oleju z nasion dzikiego lnu – wspomagającego funkcje ochronne skóry
  • organicznego ekstraktu żeń-szenia – działającego rewitalizująco, odmładzająco, wzmacniająco
  • organicznego oleju z kiełków pszenicy – ze względu na kwasy tłuszczowe
  • proteiny pszenicy – które mają właściwości błonotwórcze, tj. porównywalne do kolagenu zwierzęcego
  • oleju ze słodkich migdałów – który nawilża
  • witaminy A i E
Dobry skład produktów Baikal powoduje ich dobrą jakość. Tym samym w zgrabnej buteleczce otrzymałam lekkie serum, które szybko się wchłania i bardzo ładnie podnosi owal twarzy, przy jej równoczesnym nawilżeniu (choć tu muszę podkreślić, że nie zmagam się z nadmiernym wysuszeniem skóry) i odżywieniu. Skóra po zastosowaniu staje się mięciutka i uelastyczniona. Dodatkowo mimo białej i dość gęstej konsystencji serum sprawdza się nawet pod makijaż. 

Widzicie – o swoją cerę i skórę zaczęłam porządnie dbać dopiero jakieś pięć lat, kiedy moje najmłodsze dziecko dorosło na tyle, żeby zacząć mnie zasypywać z okazji wszelkich świąt (a także bez okazji) coraz to innymi kremami i produktami do pielęgnacji. (Dobra! Przyznam się bez bicia, że do tego momentu także katowałam swoją twarz nierozsądnymi dawkami promieniowania słonecznego). Czy to powoduje, że jestem bezkrytyczna? Nie. Powoli "denkuję" produkty, które znajdują się w mojej szafce w łazience i dochodzę do wniosku, że z jednymi będzie mi się rozstać bardziej żal, a z niektórymi mniej... Serum odmładzające Baikal należy do tych, których żal będzie mi bardziej.

Moja ocena: 4,5/5

niedziela, 19 marca 2017

Samotność


"Samotność jest jak ogród, w którym dusza usycha, a kwiaty przestają pachnieć"
Karol Irzykowski 

''Omijaj ten ogród"
Stara Kobieta

Jesteś samotna? Bo zmarł Ci mąż? Rozstałaś się z partnerem? Jako singielka nie czujesz się dobrze w towarzystwie par, więc zostajesz w domu z książką lub przed telewizorem. Dzieci... nagle dorosłe, wyprowadziły się na swoje. Twoja przyjaciółka nie ma dla Ciebie czasu, bo zajmuje się wnukami. A jak znajduje już czas, to potrafi gadać tylko o nich. Chociaż jest doktorem historii potrafi skupić się jedynie na historyjkach z życia dwulatka lub co najwyżej, o łupaniu w swoim kolanie przy wnoszeniu tego wyżej wymienionego, na trzecie piętro, bo mieszkanie jest bez windy. Czujesz się osamotniona w swojej klasie, na uczelni, bo nie lubisz chodzić do klubu, interesują Cię zupełnie inne sprawy? Czujesz się wyobcowana w firmie, bo choć jesteś zaangażowana w pracę i osiągasz dobre wyniki, ale nie potrafisz nawiązać bliższych relacji z innymi, bo wydają Ci się infantylni... nie lubisz rubasznych dowcipów i jeszcze patrzą na Ciebie z góry (więcej zarabiają). Do tego wszystkiego jesteś nieśmiałą introwertyczką. Jesteś samotna, choć obok w łóżku śpi Twój partner, ale on Cię nie rozumie, a Ty nie masz odwagi (nie chcesz go denerwować), żeby o tym z nim porozmawiać. Nie masz przyjaciół, bo nie masz czasu na spotkania z nimi... ogranicza Cię praca, dzieci, dom (jesteś bardzo obowiązkowa i nie potrafisz sobie odpuścić), a później... to już chcesz być naprawdę sama (i tylko sama... najlepiej na leżąco). Tak to się wszystko zapętla w koło i jest tylko gorzej... samotność zaczyna boleć. Jesteś samotna, bo boisz się wyjść do ludzi ze swoją widoczną nadwagą. Jesteś samotna, bo powymierali wszyscy znajomi,  albo zmieniły im się horyzonty tak, że Ty już ich nie rozumiesz. Nowych ludzi nie chcesz poznać, bo nie masz zaufania, a Twoje kompleksy zamykają Cię na nich. 

Tak naprawdę człowiek cokolwiek czyni... czy rozmyślając, czy pracując... zawsze jest sam. W tłumie największym jesteś Sama. Przebywając  wśród ludzi możesz czuć się bardziej samotna niż pozostając w domu. Samotność (towarzyszy Ci w gruncie rzeczy wszędzie) okazuje się bardziej towarzyska niż największe przyjaciół grono, które (nawet najlepsze) Cię zmęczy i będziesz unikać go po pewnym czasie jak ognia. Po jakimś czasie (nawet przyjdzie Ci do głowy), że owe spotkanie, to nie tylko strata czasu, ale wręcz męczarnia była.
Z drugiej jednak strony, jak tu cieszyć się Samej i z czego, jeśli koło Ciebie nie ma tej drugiej osoby. Radość, której nie da się z kim dzielić... zamiera.

Wszystko się mieści w Twojej głowie. Samotność również. Nie pozwól zawładnąć temu destrukcyjnemu uczuciu Twoją osobą. Otrząśnij się. Zacznij od tego, że... zaakceptujesz Siebie. To nie znaczy, żebyś ignorowała swoje wady i mankamenty, i lekceważyła zdarzenia. To znaczy, żebyś uwierzyła, że jesteś ciekawym, wartym uznania człowiekiem, pomimo wszystkich wad (w większości tylko Ty masz ich świadomość), a przede wszystkim dlatego, że masz coś do zaoferowania temu światu. Nie masz prawa wymagać szczęścia, jeśli sama go nie tworzysz. A trudno czynić coś wspaniałego z cierpiętniczą miną (a taką mają ludzie odczuwający samotność).

Im dłużej żyję tym mam większe przekonanie, że jedyną rzeczą na świecie, dla której warto żyć, to jest uśmiech innych ludzi. Ale wiem też, że na to, by inni byli przy mnie, i żebym miała do kogo śmiać się, na to muszę sobie sama zapracować. 

Możesz mieć trzydzieści lat... mnóstwo znajomych, telefon się urywa, a jednak czujesz się znudzona i samotna. I odwrotnie, możesz mieć dwa razy tyle, i więcej lat... Twój telefon milczy, wcale nie dzwoni za często, a mimo wszystko nie odczuwasz osamotnienia, bo (?)... bo masz w sobie iskrę, płonącą, dobrą energię i ogromną radość, świadomość wyjątkowości tego, że jesteś na tym pięknym świecie, i nie jesteś głupia, żeby nie docenić tego faktu.

Samotność jest  nieodłącznym elementem naszego życia, nawet jak będziemy wypierać ją, ona tak naprawdę trwa. Tylko czasem mniej, a czasem bardziej jej doświadczamy i w różnym aspekcie życia. Trzeba robić wszystko by ją zminimalizować i dlatego... jeszcze raz powtórzę... trzeba siebie i wszystko, co nam się przydarza, absolutnie zaakceptować i nie wierzyć ludziom, których słowa wywołują u nas cierpienie.

Umiera nam najbliższa osoba... wydaje się, że to już koniec jest... nie... to początek innego życia. Twój bliski, jeśli Cię kochał i szanował chciałby, żebyś otwarta była na świat, czerpała z niego i dawała Siebie. Ciągle jesteś w tym świecie, i jesteś winna mu entuzjastyczne zaangażowanie (Twoim nadrzędnym obowiązkiem jest bycie szczęśliwą... nie możesz być umarłą za życia) Przy okazji wspomnij, że to dzięki owej zmarłej osobie, jej wspomnieniu, masz w sobie ochotę do udzielania się w dalszym życia biegu. Jeśli to zły dla Ciebie, toksyczny człowiek był, to bądź wdzięczna losowi, że dał Ci drugą szansę, a on niech spoczywa w spokoju. Odgradzanie się od ludzi, zamykanie w sobie nikomu nie pomoże. Tobie na pewno nie... Ty będziesz pogrążona w rozpaczy, gdy partner, z którym się rozstałaś (powód nieistotny), być może nawet przez moment o Tobie już nie pomyśli. Nowy początek, może lepiej, że tak się stało... teraz czujesz się samotna, bo do tej pory wszystkie myśli, radości z nim dzieliłaś, a teraz zostałaś z tym sama i po prostu boisz się. Jak sobie dasz radę... dzieci, praca, kredyt, obowiązki, bezsenne noce na zbyt szerokim łóżku... . Nie chcesz budzić się sama. Wszyscy mają kogoś, a Ty co? Z kim pójdziesz do kina? Kto będzie chwalił Twój wygląd i drapał po pleckach, kłócił i godził namiętnie? Nie chcesz być zahukaną kurą domową, osamotnioną w swoich troskach, decyzjach i nie mającą wspólnika do radości. Ten lęk przed samotnością... odrzuceniem przez znajomych jest zrozumiały, choć zupełnie niepotrzebny.

Jeśli już zaakceptowałaś Siebie... swoje nadkilogramy, zmarszczki wokół oczu,  zmianę pracy, nie jesteś sama ze sobą skonfliktowana (za wszystko winisz Siebie), utratę partnera, zdradę przyjaciółki... to masz otwartą drogę do do dokonania zmiany. Dokonując tych zmian... dieta, może jakiś fitness, zaczęcie stosowania kremu na zmarszczki, odpoczynek, zaangażowanie w pracę, pogodzenie się z tym, że rozstania są koleją losu u każdego człowieka (i na to nie masz wpływu), zaproponowanie spotkania przy kawie innej koleżance, na którą wcześniej nie znalazłaś czasu (poświęcałaś go owej zdradzieckiej przyjaciółce)... dokonując tych zmian, nie będziesz miała czasu by pogłębiać się w samotności. Nie będziesz jej odczuwać, bo cele, które Sobie wyznaczyłaś... zajmą Cię zupełnie.

Wieczorem kładąc się do łóżka będziesz szczęśliwa, że jesteś sama i nic nie musisz, a możesz... nałożyć sobie maseczkę, nalać kieliszek wina, zwinąć w fotelu i wedle uznania poczytać książkę, czy obejrzeć film... a może po prostu zasnąć myśląc, że jutro będzie następny, dobry dzień i z pewnością uda Ci się poznać kogoś interesującego. Jeśli masz dzieci, to nie jesteś sama, a dodatkowo masz cel, dla którego musisz żyć, i dlatego nie możesz zamykać się w sobie, bo to zły przykład dla latorośli jest. 

Wiem jak tęsknota potrafi drapać, jak roześmiane towarzystwo, gdzie Ty stoisz z boku, może ranić, a Ty czujesz się taka niepotrzebna, wyizolowana... a w pamięci masz jeszcze wspólne zakupy... tu właśnie idzie roześmiana para, trzyma się za ręce, choć to trudne, bo w tych rękach trzymają jeszcze pakunki, torby. Stoisz, patrzysz na nich jak zahipnotyzowana... koło Ciebie przechodzą następni ludzie... patrzysz w ich twarze i zastanawiasz się, czy ci co idą pojedynczo są tylko wyjątkowo tu sami czy samotni w ogóle (?).

Nie musisz być samotna. Masz wybór. Tylko musisz być gotowa na zmiany i mieć przekonanie, czego naprawdę potrzebujesz. To Ty nadajesz Sama znaczenie temu, co jest dla Ciebie ważne. Czy chcesz być z byle kim, by nie być z pozoru samotną, by okłamywać Siebie, że takie ważne jest poczucie zasypiania przy kimś i wspólne picie porannej kawy... To są tylko czynności, które być może dają poczucie bezpieczeństwa, ale nie uwalniają od samotności, gdy człowiek, z którym jesteś... nie rozumie Cię, nie patrzy w tym samym kierunku... jesteś mu obojętna... ale dzieci, ale co ludzie powiedzą, albo po prostu, tak na siłę chcesz mieć przy sobie parę spodni.

Mimo głęboko w nas zakorzenionego uczucia wykluczenia - nie możemy się w nim zamykać, ale i tak nie ma jednej, wyjątkowej recepty na pozbycie się samotności. Każdy ma swoje mocne strony i te musi wykorzystać w celu jej nieodczuwania.







Płaszczyk (nowy) - 20 zł (sh)
Spodnie (nowe) - 5 zł (sh)
Buty - 6 zł (sh)
Biała koszula - 2 zł (sh)
Torebka (nowa) - 15 zł (sh)
Miś (nowy) - 5 zł (sh)

piątek, 17 marca 2017

Peeling chemiczny, czyli serum z kwasami AHA za mniej niż 22 zł

"Żal drąży duszę grun­towniej niż kwas solny."
Erich Maria Remarque

Tym razem nie o kwasie wypływającym z duszy, a o kwasie na skórę... 

Kwasy AHA, czyli alfa – hydroksykwasy są polecane do pielęgnacji skóry dojrzałej oraz trądzikowej. Złuszczają naskórek, wyrównują koloryt, zmniejszają pory. Jednak ze względu na swoje dosyć silne działanie (wszystko zależy także od stężenia kwasu) podczas ich stosowania powinny uważać szczególnie osoby posiadające bardzo wrażliwą oraz naczynkową skórę. Sama zmagam się miejscami z problemem naczynek, a więc na te miejsce nie stosuję produktów z kwasami AHA. W pozostałych obrębach jednak... produkty z kwasami AHA bardzo często towarzyszą mojej nocnej pielęgnacji twarzy. 

Ale... niestety nie należą do produktów tanich, a te tańsze zazwyczaj wcale złuszczająco  nie działają (i tu mam np. na myśli serum Nocna Mikrodermabrazja z Perfecty, które kosztowało ok. 30 zł, a w moim przypadku nie złuszczało w ogóle... może się czepiam?). Wyjątek stanowi Le Cafe de Beaute - Serum do Twarzy z Kompleksem Kwasów Owocowych, który bardzo dobrze działa, choć kosztuje w Drogerii Skarby Syberii trochę ponad 20 zł. Co prawda nie zaskakuje ilością produktu (30 ml), ale świetnie działa! A do tego już na pierwszy rzut oka widać, że ma ładny skład (od początku: Aqua, Lavandula (Lavander) Extract (ekstrakt lawendy), Rosmarinus (Rosemary) Extract (ekstrakt rozmarynu), Citrus Bergamia (Bergamot) Extract (ekstrakt bergamotki), Vitis Vinifera (Grapeseed) Oil (olej z pestek winogron)....). 


  • Ekstrakt lawendy - działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie, wspomaga pracę gruczołów łojowych.
  • Ekstrakt z rozmarynu – zmniejsza obrzęki, działa odmładzająco, poprawia przepływ krwi w skórze i proces odprowadzania toksyn
  • Ekstrakt z bergamotki – posiada właściwości tonizujące i oczyszczające
  • Olej z pestek winogron - wspomaga odtwarzanie wewnątrzkomórkowych procesów metabolicznych w skórze, ma działanie regenerujące, pomaga zachować skórze elastyczność.
  • Witamina E – jest pogromcą wolnych rodników
  • Kwas jabłkowy – działa nawilżająco i rozjaśniająco
  • Kwas cytrynowy - wyrównuje koloryt, głęboko oczyszcza i ściąga pory, a przy tym wygładza skórę
  • Ekstrakt z limonki - rozpuszcza martwe komórki, pozostawiając skórę gładką w dotyku. Doskonale radzi sobie także z rozszerzonymi i zanieczyszczonymi porami, oczyszczając je i ściągając. Posiada właściwości antybakteryjne i łagodzące (np. wypryski)
Le Cafe de Beaute - Serum do Twarzy z Kompleksem Kwasów Owocowych stosuję zgodnie z zaleceniami na noc. Bardzo szybko zauważyłam delikatne złuszczanie się naskórka. Nie zależało mi na dużym stężeniu kwasów, bo moja skóra jest dosyć delikatna i nie chciałam jej w ten sposób "torturować", a jedynie delikatnie odświeżyć, więc ten produkt spełnił moje oczekiwania. Rozszerzone pory na skutek przygód z łojotokiem jeszcze z czasów dzieciństwach zaczęły się zmniejszać, a wszelkie drobne przebarwienia zniknęły. Serum z kwasami  sprawdziło się u mnie bardzo dobrze, czyniąc moją skórę odświeżoną, oczyszczoną i delikatną – usunęło z niej wszelkie niedoskonałości, a nawet poradziło sobie ze zrogowaceniem, które miałam na policzku (z tytułu nadużywania promieni słonecznych). Nie jest agresywne, a jednak działa. Jestem pewna, że w mojej łazience pojawi się jeszcze niejedno opakowanie tego produktu! 

Moja ocena: 5/5

czwartek, 16 marca 2017

Stara Kobieta czyta i poleca, czyli dla każdego coś dobrego #1

"Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela,
który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości."

Jestem matką książkoholiczki. Sama bardzo lubię czytać już od najmłodszych lat, a mój dom zawsze wypełniony był książkami. Obecnie na 49 m2 miejsce musi dla siebie znaleźć miejsce (obok córki i mnie) sześć tysięcy książek, ale w końcu od czego są krzesła, fotel i podłoga? 😉 Klasyka, romanse, kryminały, thrillery, książki przygodowe, literatura faktu, książki naukowe, powieści obyczajowe, dzieła filozoficzne itd. itd...  I w sumie jedyne czego brakuje to literatura stricte erotyczna, dlatego tej w moich zestawieniach nie znajdziecie (w sumie stricte romansów także nie...) 😉 Nie mniej - będzie różnorodnie!


1. THRILLER/SENSACJA/KRYMINAŁ
"Weź mnie za rękę" Tove Alsterdal to książka, która w 2014 roku została uznana za najlepszą szwedzką powieść kryminalną. Ciekawe tło obyczajowe i historyczne, wartka akcja, interesująca intryga, a do tego zgrabnie skonstruowane wątki psychologiczne. Kryminał Alsterdal to pozycja dla czytelników, którzy od kryminału oczekują czegoś więcej niż jedynie chwilowego oderwania się od rzeczywistości. Sztokholm i Argentyna, czasy współczesne i 1978 rok. Alsterdal znalazła złoty środek podczas tego manewrowania między teraźniejszością a przeszłością. Barwne postacie i nawiązania do historii Argentyny w XX wieku dopełniają całości tej historii. "Weź mnie za rękę" to powieść o porzuceniu, poszukiwaniu, szaleństwie i decyzjach, które zmieniają życie człowieka. Zgrabny kryminał, który porywa od pierwszej strony i zaskakuje swoim zakończeniem. 

2. LITERATURA WSPÓŁCZESNA / SZWEDZKA
"Wróżba" jest mocną i śmiałą pozycją, którą trudno wpakować w jakieś ramy, stereotypowe ujęcia. Niekiedy swoim klimatem przypomina filmy Hitchcocka. Agneta Pleijel napisała bardzo sugestywną, a przy tym intensywną pozycję o życiowych inicjacjach, dzieciństwie i dojrzewaniu. Uwikłanie w skomplikowane relacje rodzinne, pierwsze pocałunki, zawody... "Wróżba" to historia o ludzkim lęku, niepewności ciała i pytaniach o sens życia. Na podstawie rekonstrukcji wspomnień, zachowanych listów przedstawia rodzinne relacje, które pozostają skażone toksycznością, niepewnością i kłamstwami. To książka pełna niedomówień, które tworzą emocjonalną i mocną całość. Piękna literatura!

3.THRILLER/SENSACJA/KRYMINAŁ
Zawikłana zagadka kryminalna, wyraziste postacie bohaterów i mała angielska miejscowość, w której dochodzi do morderstwa. Wszyscy wszystkich znają, więc wieść o tym, że ktoś z nich jest mordercą paraliżuje miasteczko. Angielski klimat, ciekawa zagadka kryminalna i śledczy posiadający irytujący charakter, a tak naprawdę w "Broadchurch" dochodzi do zderzenia dwóch różnych charakterów - kobiety, matki i obywatelki, która jest przekonana o niewinności mieszkańców oraz szorstkiego śledczego. Ogromny plus za klimat i ukazanie emocji bohaterów, które rekompensuje nie do końca dobry warsztat pisarski autorki.
PS. Książka powstała na podstawie serialu. 


4. LITERATURA WSPÓŁCZESNA
Amsterdam, XVII w., w życiu osiemnastoletniej Nelli Oortman wszystko się zmienia. Puka do drzwi kamienicy w zamożnej części Amsterdamu, aby rozpocząć życie jako małżonka u boku zamożnego kupca Johanessa Brandta. Niestety jej małżeństwo nie wygląda tak jak to sobie wyobrażała... "Miniaturzystka" to powieść napisana niezwykle zgrabnym i plastycznym językiem, która oczarowuje fabułą, bohaterami, akcją, ale przede wszystkim klimatem siedemnastowiecznego Amsterdamu. Tło historyczne i obyczajowe stanowi kanwę dla intrygującej i skomplikowanej historii społecznych konwenansów, ograniczeń i niespełnionych pragnień. Literacki majstersztyk... tak dopracowany jak miniaturowe domki i przedmioty, który tworzy tytułowa miniaturzystka.

5. LITERATURA PIĘKNA / HISTORYCZNA
"Belgravia" autorstwa scenarzysty serialu "Downton Abbey" to naprawdę dobra literatura kobieca. Piękna powieść, której akcja została osadzona w XIX - wiecznym Londynie. Autor zabiera swoich czytelników w podróż po rodzinnych tajemnicach, intrygach i namiętnościach, które mogą wywrócić świat do góry nogami. "Belgravia" to napisana świetnym językiem, bardzo dopracowana historia ludzkich namiętności, pragnień, marzeń i porażek - wielowątkowa i barwna. Piękne dwory, londyńska socjeta, społeczne obwarowania i mezalianse, skandale. Relacje międzyludzkie, barwni bohaterowie, dynamika w zakresie postaci jak i akcji niejednej kobiecie nie pozwoli oderwać się od "Belgravii".


6. LITERATURA FAKTU
"Miasto archipelag" to rewelacyjny reportaż o Polsce mniejszych miast. Reportaż po historiach miejsc i ludzi. Filip Springer olśniewa swoim projektem, który rozpoczął w internecie, a "Miasto archipelag" zasługuje na wszelkie pochwały. Autor wyruszył w podróż po 31 miastach, które po reformie administracyjnej z 1999 roku straciły status stolicy województwa, a tym samym znaczenie na mapie Polski. Autor pokazuje klasę, umiejętności pisarskie i reporterskie. A "Miasto..." jest najzwyczajniej w świecie nie tylko ciekawą pozycją, ale także podróżą po polskich nadziejach, troskach i zaprzepaszczonych szansach. "Miasto archipelag" jest ważną pozycją dla zrozumienia Polski, jej różnorodności i niejednoznaczności, dla polskiego reportażu. 


Znalazłyście coś dla siebie? 😊

środa, 15 marca 2017

Intensywnie ujędrniająca maska do twarzy (dla wszystkich rodzajów skóry)

" Piękno jest burzeniem chronologii i buntem wobec czasu." Milan Kundera

Staję się kosmetycznie monotematyczna. W mojej łazience pojawił się kolejny rosyjski kosmetyk. W dodatku kolejny produkt, który naprawdę dobrze się u mnie sprawdził. 

Połączenie:

  • oleju z nasion wiesiołka dwuletniego, bogatego w nienasycone kwasy tłuszczowe - wyciągu z owoców róży, który tonizuje i działa łagodząco na skórę
  • ekstraktu z różeńca górskiego, który koi i stanowi silny antyoksydant
  • wyciągu z kwiatów rumianku, który wygładza skórę
  • hydrolatu z melisy, który odświeża i pobudza skórę
  • wyciągu z nagietka, który działa lekko przeciwzapalne 
  • witaminy E
BEZ:
  • parabenów
  • SLS, SLES, PEG
  • silikonów
  • syntetycznych zapachów i barwników
  • glikoli
  • produktów przerobu ropy naftowej

To wszystko razem, w ujędrniającej maseczce Natura Siberica bardzo dobrze wpływa na stan skóry, nawilżając ją, wzmacniając i dając uczucie podciągnięcia. Tworzy takie "rusztowanie", które napina skórę, podciąga do góry i nadaje sprężystość. Pięknie pachnie i świetnie się wchłania, więc po "przepisowych" piętnastu minutach, przez które powinno się ją trzymać na twarzy... już niewiele pozostaje mi do zmywania ciepłą wodą. Nadaje się do stosowania przy każdym rodzaju cery, a szczególnie przy tej dojrzałej. Naprawdę liftinguje i poprawia owal twarzy. Sprawdza się także w przypadku szyi, uelastyczniając ją i nawilżając. Dodatkowo jest wydajna, jedna tubka wystarczyła mi na 10-12 aplikacji (i to przy nakładaniu grubszej warstwy), więc jej cena (ok. 22 zł, np. tutaj) zostaje szybko zamortyzowana.

Natura Siberica to firma o której kosmetykach słyszałam już wiele dobrego i mam poczucie, że wybór maseczki tej marki - opłacił mi się. To nieudziwniony, a naprawdę dobry produkt.

Moja ocena: 5/5

niedziela, 12 marca 2017

Odpuść sobie... olej (jak mówi młodzież) sprawy, ludzi, rzeczy...


Uwolnij się od wszystkiego na co nie masz bezpośredniego wpływu. Zdobądź umiejętność olewania, bo ona uwolni Cię od koszmaru tracenia czasu (którego nie masz) na niepotrzebne sprawy (które potrafią działać niszcząco).
Uwolnij się od ludzi, których nie lubisz, toksycznie na Ciebie działających, i którzy wprowadzają w Twoje życie chaos, a jesteś z nimi tylko dlatego, że łączy Cię z nimi kod DNA, z przyczyn zawodowych, albo, bo tak wypada. Bierz przykład z dzieci, które nie przejmują się drażniącą je ciotunią. Ona sepleni (by się dzieciaczkom przypodobać) "nasie, nasie kochaniusie dziecie... zobać, zobać cio ciotunia niesie", a one oblewają ją z entuzjazmem wysokoplamiącym soczkiem. A niech ktoś zwróci na to uwagę z dorosłych na to karygodne zachowanie, to czkawki irytującej dostaną. I co im kto zrobi? Dzieci niczym się nie przejmują, bo nie mają żadnych doświadczeń. Mogą paluszkami grzebać w torcie, oblizywać je z lubością i jeszcze zyskać powszechny aplauz... dorosłemu się to nie uda.

My jednak nie jesteśmy dziećmi i tak zupełnie nie możemy popuścić wodze fantazji bez ponoszenia odpowiedzialności. Ale są ludzie, sprawy, zdarzenia, rzeczy, które niepotrzebnie nas ograniczają, bo nie umiemy zdobyć się na dystans do nich i odpuścić sobie... będąc przy tym jak najzupełniej odpowiedzialną osobą.
  • Odpuścić to nie znaczy stać się dupkiem, który nie stawia się punktualnie na spotkanie; wyprowadza swojego wielkiego (skądinąd sympatycznego) czworonoga, prosto pod twoje okno i ma głęboko gdzieś, że Ty nie możesz przez te z trawnika dochodzące "zapachy" otworzyć okna. Tylko palant ze spokojem pali przy windzie papierosa blokując na trzy godzinę windę, bo on właśnie się przeprowadza i luzik, on ma czas.
  • Olać, to nie znaczy wykazać się brakiem szacunku i zaprosić na kawę przyjaciółkę, a potem kazać jej czekać, bo właśnie leci Twój serial. Odpuścić, to nie znaczy zachować zimną obojętność, gdy za drzwiami sąsiada jakiemuś dziecku ewidentnie dzieje się krzywda.
  • Olać, to nie krzywdzić z rozmysłem i być niesympatycznym skrzyżowaniem małpy z nosorożcem, czyli wygłupiać się i mieć grubą skórę, gdy sytuacja wymaga by zatroszczyć się o osobę lub sprawę mimo, że to nie Twoja do końca sprawa i Ciebie bezpośrednio nie dotyczy.
  • Olewanie to nie lekceważenie innych, bycie aspołeczną zołzą, wystawiającą przed drzwi (na kilka godzin) śmierdzących śmieci (w tym piasku z kuwety kota)
  • Olewanie, odpuszczanie sobie ma być inspirujące do tworzenia Twojego nowego życia, a nie do niszczenia życia innym. To trudna sztuka, żeby olewać niektóre sprawy w ten sposób by nie przestać być szczerym i uprzejmym.
  • Olewanie to nie ma być posługiwanie się chamstwem i usprawiedliwianie lenistwa, to ma być zysk dla ciała i duszy; dopływ energii.

Asertywność to umiejętność odmawiania. Olewanie to sztuka rezygnacji i czerpania z niej przyjemności. 
Uczę się asertywności i odpuszczania sobie (olewania), z trzech powodów..., by być sobą, żeby mieć więcej czasu na robienie czegoś dobrego, dla dawania i jeszcze czerpania z tego przyjemności. Trudne to jest dla osoby (bardzo wrażliwej) przejmującej się wszystkim dookoła, stresującej śmiercią nieznanego człowieka, o którym tylko wie, że napisał książkę, zagrał jakąś rolę w teatrze lub filmie; dla osoby, która chciałaby, żeby dobrze wszyscy mieli, a tu co kawałek drogi jakaś zazdrość, konflikt czai się. Ciężko nauczyć się odpuszczania, jeśli stawia się sobie wysoko poprzeczkę i wymaga bardzo dużo. Takiej osobie (w tym przypadku też Starej Kobiecie) potrzeba przestrzeni, by realizowała swoje idealistyczne cele. Przestrzeń to wolność. Tą wolność uzyskałam, gdy dotarło do mnie, że nie mam wpływu na większość (totalną) zdarzeń w świecie, ani na ocenę innych ludzi i dlatego nie powinnam przejmować się wszystkim, w tym opiniami ludzi, jeśli działam zgodnie ze swoimi zasadami. A te zasady są takie, że pozwalają mi z promiennym uśmiechem przeglądać się w lustrze. Te zasady są właściwe wtedy, gdy nie muszę przechodzić na drugą stronę chodnika, bo wstydzę się swojego postępku. Przechodzę na drugą stronę, bo nie chcę tracić czasu na spotkanie, które będzie wrednym plotkowaniem na temat innej osoby. To jest dobre, olanie osoby, o której wiem, że zakłóciłaby mój spokój.

Nie zaprzątam sobie głowy sprzątaniem i wybłyszczaniem mieszkania, bo ma mnie odwiedzić znajoma. Wiem, że jeśli zechce, to tak i tak, bez względu na grubość na komodzie kurzu lub jego brak, może obgadać mnie (taka czasem bywa natura kobieca). Skupiam się w tym czasie na tym, żeby (skoro już ją zaprosiłam) przygotować coś smacznego do zjedzenia, elegancko podać, i wprowadzić miły nastrój... kwiaty, muzyka, miękki pled do okrycia (w razie zimna). Ważne by czuła się u mnie, jak u siebie w domu i odczuwała moją życzliwość. Ostatnio doszłam już do tego, że jednak odpuszczam sobie umawianie się z osobami, które są wobec mnie nieszczere. Jak odmówić takiej osobie, nie raniąc jej, nie okazując zniecierpliwienia, bezduszności i lekceważenia? To proste... zawsze z uśmiechem, nie wymuszoną uprzejmością i szczerze, bez owijania w bawełnę..."Przepraszam bardzo, ale nie interesuje mnie oglądanie z Tobą telewizji, sama pozbyłam się tego pudła, żeby mnie nie ograniczało. Poza tym nie lubię obyczajowych seriali. Myślę, że nie najlepszym jestem w tej kwestii kompanem. Szanuję twoje zainteresowania, ale wybacz, czas jest tylko jeden, i muszę go przeznaczyć obecnie na coś istotniejszego w tej chwili dla mnie"
Sądzę, że mądra osoba zrozumie i doceni te słowa, głupia obrazi się. Jeśli tak postąpi, to tylko upewni mnie w przekonaniu, że miałam rację w tym, żeby nie tracić na nią czasu. 

Odpuszczam też sobie sprzątanie, gdy nie mam do tego autentycznego zapału. Zrozumiałam, że to zawsze zdążę zrobić (jeśli nie, to żadna strata). Wolę w tym czasie robić coś, na co naprawdę mam ochotę (nie zrobienie tego może przyczynić się do żalu, niespełnienia, a to o wiele gorsze niż nieprzejrzyste lustro). Lepiej wieczorem zasypiać jak się jest zadowoloną z dnia, a nie zmęczoną i zirytowaną, że nie mając odpowiedniego zapału guzdrało się przy tym sprzątaniu, nie skończyłam go i jestem tylko zmęczona. Po co mi to? Dorosłam do tego, że jeśli mam wybór, wybieram zawsze coś optymistycznego, a olewam bałagan. Ważny jest porządek, ale przede wszystkim w mojej głowie. Nauczyłam się, że zależy on od umiejętności hierarchizacji spraw i działania według swoich zasad.

Takie działanie powoduje, że w razie niepowodzeń... mam tylko do siebie żal i nie obarczam nim nikogo, poza sobą. To postępowanie sprawia, że nie wzbudzam sobą niechęci u innych. To nie znaczy, że wszyscy mnie lubią, ale to uwalnia mnie od przejmowania się ich doznaniami.
Nie mam wpływu na myślenie innych o mnie i dlatego odpuszczam sobie przejmowanie się nimi.
Wszystko przyjmuję... pozytywne opinie i krytyczne również. Pierwsze mnie dopingują, drugie zastanawiają i zmuszają do refleksji większej, ale już nie wywierają na mnie destrukcyjnego wpływu, bo odpuszczam je sobie na rzecz zajmowania i skupiania na tych budujących mnie. Tak to sobie wypracowałam i łatwiej zaczęło mi się żyć. Żaden sceptycyzm nie ma prawa zabijać entuzjazmu mojego. 

Niektórych usta to wylewające się szambo, potok złych słów na przykład pani rejestratorki z przychodni, która jest zła, bo za dużo pacjentów dzisiaj u doktora zebrało się a tu jeszcze dodatkowo ja, a nie byłam umówiona.
Nie wchodzę z taką panią w utarczki... odpuszczam jej. Spokojnie z uprzejmym uśmiecham wyrażam zrozumienie dla jej trudnej sytuacji i utwierdzam w przekonaniu, że tylko ona skutecznie potrafi jej zaradzić dla obopólnego dobra. A moja dolegliwość (no cóż) nie może czekać na lepszy czas, bo takiego dla niej nie będzie i ona (ta dolegliwość) odpuścić nie chce, chociaż ja bym bardzo chciała. Niestety nie mam takiej mocy sprawczej i tu tylko doktor może dopomóc (niestety). - mówię do pani stanowczo, aczkolwiek z uśmiechem (takim ujmująco - proszącym).
Mój spokój i jasne, prosto w oczy spojrzenie powodują, że zwierają się jej uróżowione usta. Pani przełyka ślinę i nadal patrzy złowrogo na mnie, ale nie bluzga już, tylko przez zaciśnięte usta sycząco nieco wydaje z siebie słowa, że zaraz zobaczy co się da zrobić. Nim skończy syczeć wchodzę w jej słowo, dziękując bardzo za załatwienie sprawy (pomijam fakt, że ona od tego jest, aby mi pomóc... odpuszczam jej) i tu coś na kształt uśmiechu pojawia się na jej ustach, a z oczu znikają złowrogie iskierki. Po wyjściu od doktora jeszcze raz do niej podeszłam i przyjaźnie skinęłam głową. Wróciła do rejestratorki nadętej kobieca delikatność a nie użyłam zaczarowanej różdżki).
Wracając do domu myślałam sobie, że moje olanie jej nieprzyjaznego zachowania było dla niej i dla mnie bardzo dobrym zagraniem.

Nie udaję zainteresowania sprawami, którymi nie jestem szczerze zainteresowana i olewam sobie to, że to nie przystoi, nie jest w dobrym tonie i głupio o czymś nie wiedzieć. Głupio jest udawać, że się coś wie i skakać do wody nie umiejąc pływać. Nie mam zamiaru dostosowywać się do świata i dlatego odpuszczam sobie być trendy w każdym aspekcie życia. Sama jestem swoją kreatorką i moje reguły dopuszczają tylko otwarty, szczery entuzjazm. Nie lekceważę nikogo, ale olewam pokazówki... jeśli prawdziwie nie mogę przyznać racji... nie mówię nic.

I na koniec jeszcze... nie przywiązuję się do rzeczy. Odkąd musiałam wyprzedać się ze wszystkiego, częściowo rozdać, by kolejny raz mojemu życiu nadać tytuł "Początek". Odpuściłam swojemu żalowi i głośno wypowiedziałam: to tylko rzeczy, wszystko do nabycia... liczę się ja, teraz, i ci, których kocham, a nie rzeczy. To nie znaczy, że nie lubię ładnych rzeczy... i je ignoruję. Ale jestem świadoma, że wszelkie przywileje są jak zielone liście na drzewie... byle podmuch wiatru może je zerwać  z drzewa i wylądują na ziemi, a może jakiejś psiej ku... , albo zwyczajnie zmieni się pora (czas też ich nie oszczędzi) jak to w życiu bywa (liście żółkną, mebel się ściera, samochód psuje). Chętnie korzystam z przyjemności, ale nie jestem ich niewolnicą.

Czasem odpuścić się nie da. Nie można olać zdrowia, odpowiedzialności za dzieci, pomocy schorowanym rodzicom, obowiązku dotrzymania słowa... Tak należy postępować by przy odpuszczaniu sobie, nie przestać być sobą, żyć w zgodzie z sobą, spełniać swoje pragnienia, ale przy tym nie krzywdzić nikogo. 











BUTY ATMOSPHERE (NOWE, 6 ZŁ - SH) 
TOREBKA FIORELLI (NOWA, 25 ZŁ - SH)
PŁASZCZ PAPAYA (10 ZŁ - SH)
SPODNIE CURVALICIOUS (5 ZŁ - SH) 
OKULARY RESERVED (10 ZŁ)
APASZKA (3 ZŁ - SH)


PS. Jak widać Słońce mnie olało... 😉 A deszcz mi odpuścił i nie zaczął padać... jeszcze. 

sobota, 11 marca 2017

Nie daj się skórze wokół oczu!

"Achil­les miał tyl­ko piętę Achil­le­sa. Ja mam całe ciało Achil­le­sa." Woody Allen 
(ale dzisiaj zajmę się tylko malutkim jego skrawkiem 😉, tzn. delikatną skóreczką wokół oczu).

Jednymi z produktów, w które najczęściej się zaopatruję są kremy pod oczy. Różnarakie – naturalne, z zielarni, drogeryjne. W moje łapki jakiś czas temu wpadł kolejny naturalny kremik do pielęgnacji oczu – w eleganckim kartoniku i tubeczce. (Pomińmy historię o tym, że przez przypadek na początku wklepałam go w całą twarz.. 😉 ). NATURA ESTONICA BIO - LIFTINGUJĄCY KREM POD OCZY ŻEŃSZEŃ I ACAI to kremik polecany do pielęgnacji cery wrażliwej, suchej i dojrzałej. Moje oczy są bardzo wrażliwe, więc zawsze sięgając po taki produkt – boję się, że je podrażni. Na szczęście krem z Natura Estonica Bio mnie nie podrażnił ani nie uczulił. 



Ekstrakty z żeńszenia, jagód acai i zielonej kawy mają za zadanie spowolnić proces starzenia się skóry. Produkt wyraźnie wypełnia (tym samym niwelując widoczność niewielkich zmarszczek), napina skórę (także skórę powiek), a przy tym nie podrażnia delikatnie ją nawilżając. Szybko się wchłania – nawet w wypadku nałożenia grubej warstwy (może to odpowiedź na potrzeby mojej skóry?). Stosuję go rano (pod makijaż) jak i wieczorem. 

Przez wielu jest polecany także na obrzęki i cienie pod oczami, ale tego (na szczęście) nie mogę stwierdzić, ponieważ nie mam z tym problemu. Podoba mi się jego działanie, a także opakowanie, i cena (ok. 13 zł np. tutaj). To produkt z 95,6% składników pochodzenia naturalnego, nie zawiera parafiny, olejów mineralnych i parabenów. Spełnia moje oczekiwania – super działa, ładnie pachnie (zapach podobny do wiśni), jest wydajny i w mojej kosmetyczce na pewno zagości jeszcze niejedno opakowanie tego estońskiego kremu. Powoduje, że choć jeden kompleksik, zmartwiątko znika... i mogę go z czystym sumieniem polecić. To skarb.

PS. Przy okazji przypominam, że kremy do stosowania wokół oczu się wklepuje, a nie wciera 😊

czwartek, 9 marca 2017

Kosmetyczny paracetamol, czyli produkty dobre na wszystko (tym razem bez zachwytów)

"Pas­je są w naszych rękach tym, czym tru­ciz­ny w ap­te­ce; pojętny che­mik przek­ształci je w dobroczyn­ne lekarstwo"

Produkty tanie, naturalne, dobre na (prawie) wszystko, a jednak często niedoceniane. Swego rodzaju paracetamol, który można stosować na wszelkie dolegliwości - w tym wypadku skórne.  

Oleje mają szerokie zastosowanie i z tego powodu... chętnie stosuję je w codziennej pielęgnacji. Dawniej ograniczałam się jedynie do olei znajdujących się w składzie drogeryjnych,  gotowych kosmetyków... lub ew. ich mieszanek. Od pewnego czasu sięgam jednak przede wszystkich po naturalne, 100% oleje... sięgam, wypróbowuję i wybieram swoje ulubione. 

Tak też w moje ręce trafiły dwa oleje -  ze słodkich migdałów i orzechów laskowych. Podobne w działaniu i użytkowaniu.
  • tanie (olej ze słodkich migdałów - 8,90 np. tutaj / olej z orzechów laskowych - 9,90 np. tutaj)
  • wydajne, w szklanej buteleczce znajduje się w niej po 50 ml produktu 
  • z wygodnym aplikatorem
  • ładnie i szybko się wchłaniające 
  • o wszechstronnym zastosowaniu
  • naturalne


Olej z orzechów laskowych jest polecany szczególnie dla osób z przetłuszczającą się skórą, z trądzikiem, łojotokiem oraz z popękanymi naczynkami.

Olej z orzechów laskowych jest bogaty w witaminy A, E i kwas oleinowy. Po aplikacji olej szybko się wchłania i powoduje, że skóra staje się miękka. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam poprawę stanu obszarów mojej twarzy, które szczególnie cierpią ze względu na naczynka... te stały się odrobinę mniej widoczne. Mam nadzieję, że przy regularnym stosowaniu efekty będą jeszcze lepsze. Nie mniej trzeba sobie szczerze powiedzieć, że tego typu oleje nie powodują natychmiastowego efektu "wow", ale stopniowo wpływają na poprawę stanu cery/skóry.

Ma to także związek z tym, że można je stosować w różny sposób.

  • bezpośrednio na skórę, w celu jej ujędrnienia, uelastyczniania i w tym wypadku poradzenia sobie z naczynkami 
  • jako oliwkę do masażu 
  • podczas kąpieli aromatyczno-nawilżającej  



Olej ze słodkich migdałów to produkt odpowiedni do każdego rodzaju skóry i cery, w tym szczególnie dla cery wrażliwej i dojrzałej. Zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, proteiny oraz witaminy A, B1, B2, B6 i D. Jest stosowany do leczenia egzemy, łuszczycy, podrażnień skóry. 
Stosowałam go bezpośrednio na skórę, wklepując przed aplikacją kremu lub przy demakijażu. Jest delikatny i przyjemnie oczyszcza cerę. Bardzo szybko się wchłania i nawilża skórę.

I ten olej ma więcej niż jedno zastosowanie: 
  • można go stosować bezpośrednio na skórę
  • jako bazę do rozcieńczania naturalnych olejków eterycznych i innych olejów bazowych
  • jako dodatek do kremów, mleczek, balsamów
  • jako naturalną odżywkę do włosów, która zmiękcza i nawilża
  • w produkcji mydła
  • do kąpieli i masażu

Reasumując: oba te oleje to fajne, przyjemne produkty, które podczas regularnego stosowania dają dobre efekty. Szybko się wchłaniają i są przyjazne dla naszego portfela. Migdałowy świetnie nadaje się jako dodatek do kremów, które już go w swoim składzie mają. Zwiększona zawartość oleju na pewno wzmocni  ich działanie. Będę miała jeszcze te oleje na uwadze, ale może na dalszych pozycjach listy zakupów, bo choć bardzo ładnie się wchłaniają i nie pozostawiają tłustej warstwy, nie dają spektakularnych efektów.


Zapraszam do lektury innych postów kosmetycznych, np.: 
- Zadbaj o paznokcie - wzmocnij płytkę!
- Kosmetyczne niezbędniki za mniej niż 8 zł

poniedziałek, 6 marca 2017

Matki, żony i kochanki... po prostu Kobiety.


Ludzie dzielą się na dorosłych i na dzieci...
To bardzo jednak ogólny podział. Najważniejszy podział, to ten na: kobiety i mężczyzn.
Niedługo, kolejny 8 marca, 107 raz (oficjalnie na świecie), obchodzone będzie Święto Kobiet. I stąd jako osoba będąca też kobietą, postanowiłam coś napisać o kobietach (czyli również o sobie). Już Eurypides stwierdził, że "Kobieta jest naturalnym sprzymierzeńcem kobiety" czuję więc, że się nadaję do tego pisania. Jak zwykle bardzo subiektywnie, więc lukrowania specjalnego nie będzie (to zostawiam cukiernikom, wazeliniarzom, obłudnikom, hipokrytom i mężczyznom od święta).

W kalendarzu nie brakuje świąt... mniej lub bardziej poważnych. Wszystkie jednak pozwalają na chwilę zastanowić się nad tymi i tym, których dotyczą (to jest ich dobra strona, a złych nie będę się doszukiwać, bo po co...). Na przykład ostatnio zastanowiły mnie piegi, gdy w radiu usłyszałam, że właśnie mamy Święto Piegowatych. Nie wiem czyją inspiracją było ustanowienie tego święta (podejrzewam, że kogoś z dużą ilością piegów), ale po co?... jaki sens tego święta?... odpowiedzi może być wiele.... Jeśli chociaż jedna osoba potrzebuje być wyróżniona i uczczenia (wybranym w kalendarzu dniem) swoich piegów, to ja nie mam nic przeciw. Międzynarodowe Święto Kobiet ma jednak tragiczną genezę. Jest wyrazem szacunku dla ofiar walki kobiet o równouprawnienie. O tym zdaje się zupełnie nie pamiętamy. W Polsce kojarzy się, kiedyś z pojedynczymi goździkami i parą rajstop, później tulipanem, i kawą. W Polsce w okresie PRL-u Święto Górnika, niczym nie różniło się od Święta Kobiet. Było propagandą po prostu. Dzisiaj kobiety wypracowały sobie, że są PARTNERKAMI w życiu mężczyzn, a nie dodatkiem, wisienką na torcie. Ta wisienka jest, ale nie spełnia już roli roli dekoracyjnej... bez niej nie ma tortu. Po prostu 😄😊

Matka, żona, kochanka... troskliwa, zaradna, powabna... KOBIETA. 
O kobiecie można dobrze i źle. Najidealniejsze w kobiecie jest to, że nie jest idealna. Trzeba lubić kobiety (dla tych, co nie lubią kobiet...w piekle jest specjalne miejsce), by zachwycić się właśnie tym, że to bardzo eklektyczne Stworzenie jest. 

Cztery okresy są w życiu kobiety:

  • Kobieta jak pierwiosnek, konwalia – młoda dziewczyna.
  • I ta rozkitła już namiętną czerwonością jak róża, z powieści Balzaka.
  • Jesienna, dojrzała i złocista jak chryzantema (oby ten czas trwał jak najdłużej)
  • Ten ostatni okres, który złośliwcy (to dla nich jest ta rezerwacja w piekle) określają jako dramat dla malarza... ja bym nazwała (żeby nie odchodzić od nazewnictwa kwiatowego)... azalią, której zima w kwitnieniu nie przeszkadza.

Tyle można pisać o kobietach, że nie wiadomo od czego zacząć. Jak usystematyzować opis Istoty tak barwnej od zewnątrz i wewnątrz. Jak wypośrodkować opinię, by wspomnieć o  wszystkim, niczego nie pominąć? Jeśli na wszystko znajdzie się sposób, to na opisanie złożoności kobiety, takiego sposobu nie ma.
Kobieta...
... ambicje, taniec, romanse, szpilki, pewność, muza dla artystów, zdrada, podstępność, gibka talia, lekkomyślność, sentymentalizm, nieoczywistość, seksapil, intuicja; siła i słabość jednocześnie; pasje, wdzięk; anielskość i diabelski magnetyzm, kokieteria, tajemniczość, wierność, wrażliwość, gderliwość, kapelusze, troskliwość, łzy, uśmiech,  dobroć, opoka spokoju,  mądrość, zaślepienie, cnota, macierzyństwo; skromność i wyuzdanie; ekspresja, kariera, fałsz i prawda; naleśniki i szampan; burza, zachód słońca, tęcza, lodowaty strumień, uczuciowość..., ..., ... to nie wszystko o kobiecie, ale wszystko prawdziwe... choć zdaje się wykluczające wzajemnie. Ale tak może być tylko u kobiety, że furia i spokój idą u niej w parze, a brzydota w ogóle nie jest jej przypisana.

Alfabetyczny kociołek tego kim jest, czym dla kogo, jaka; co się z nią wiąże, po co, dlaczego... poważnie, wesoło, głupio (zdarzyć się może)... jak tylko może Kobieta napisać o Kobiecie, bo zna ją najlepiej.
Ambicja  -  budzenie miłości, to najprawdziwsza (najszczersza) ambicja kobiety. 
Baba – to kłótliwa, apodyktyczna jędza... nawet Wielkanocna bywa nadęta 😊 przez to niestrawna zupełnie.
Ciekawość – to dzięki ciekawości kobiecej rozwija się świat... taka Marii Skłodowska- Currie, z ciekawości wynalazła rad.
Diabeł – tkwiący w kobiecie jest źródłem konfliktów i z Damy (sumy czaru, inteligencji i dobrego smaku) przeistacza ją w Babę (patrz wyżej).
Elegancka –  taka jest kobieta, gdy swój precyzyjnie dobrany ubiór połączy z wdziękiem.
Flirt – prawdziwie oddana swej płci kobieta potrafi używać tej formy grzechu (grzechem nazywał flirt P. Bourget) bez względu na wiek (to zawsze odmładza)
Gadatliwość – tylko kobieta potrafi zagadać istotę treści powtarzając to samo po kilkanaście razy i to stanowi (paradoksalnie) wtedy jej siłę.
Hipokryzją – jest twierdzenie, że są kobiety, które nie przywiązują wagi do swej zewnętrznej urody. Inteligentna kobieta wie, że  powinna jednakowo jak o urodę dbać, o inteligencję, bo jej nie oprze się tak łatwo czas. To inteligencja, nie uroda - uratowała głowę Szeherezady.
Język kobiecy – kiedyś używał tylko gładkich słów, nawet ten niewyparzony...teraz niestety k..., to jak przecinek jest stosowany (zwłaszcza przez te młodsze..., ależ mnie to k...a 😉 irytuje)
Kaprys – to takie kobiece, kiedy nie rozum, ale wszystkie inne zmysły nią kierują (płochość, humory, zachcianki, nastroje...wszystko w jednym) i w muzyce, tak pięknie brzmi – np. Kaprys Czajkowskiego.
Lustro – przychodzi czas, że spojrzenie w lustro sprawia kobiecie przykrość, ale wzrok ukochanego mężczyzny lub "przyjaciółki" może odwrócić to odczucie (pytanie, w którą stronę? 😉) Oby (ewentualne) zmartwienie z tego powodu, nie było przyczyną kolejnych zmarszczek. 
Łzy – "Broń kobiet – krople wody" w Królu Learze" tak określa łzy Szekspir. Teraz mamy XXI w.  i nie potok łez na każdą okazję jest bronią kobiecą lecz inteligentne rozstrzyganie sprawy (współudział rozumu i uroku)
Mściwość – u kobiet jest taka, że gdy jedna wywinie drugiej jakiś niezamierzony (no, uznajmy tak) figiel (delikatne określenie), to druga nie zawaha się oddać jej podwójnie. Do tego jeszcze urazę chowa długo. "Nawet sam diabeł nie widział toczydła, na którym niewiasty ostrzą swoje noże" mówi przysłowie łotewskie. Boże, broń mnie przed spotkaniem z takimi kobietami.
Nieczułość – to rzadkość u kobiety, ale zdarza się... powstaje wtedy, gdy nie kocha tylko spędza życie z mężczyzną wypełniając obowiązki... i wtedy nie słyszy muzyki, nie czuje pięknych zapachów – jest na nie odporna.
Okrucieństwo u kobiety można zauważyć (to straszne),  najbardziej w towarzystwie ich własnej płci. W czarujący sposób (niby niechcąco) wbiją szpilę w drugą kobietę i będzie z tego czerpać satysfakcję, i radość ogromną. Gdy jej to przypomnicie... będzie udawała, że nie wie, o co chodzi i wyprze się prosto w oczy swojego działania.
Pamięć – tylko kobieta posiada umiejętność wybiórczego pamiętania i talent, który pozwala jej... sobie nie przypomnieć 😉
Rozwiązła kobieta... któż, pamięta (w ogóle zna) takie staromodne określenie... teraz się mówi – kobieta wyzwolona (śmiać się czy płakać... nie wiem, ale to słowo "łączy się" z kobietą... nie słyszałam o rozwiązłym facecie 😉)
Seksapil – atrakcyjny wygląd kobiety połączony z jej blaskiem wewnętrznym daje seksapil. Leniwe myśli mężczyzny potrafią wtedy uruchamiać  jego wyobraźnię, eksplodować i... (każda może sobie dopisać, co wtedy czuje, gdy odczuwa swoje oddziaływanie)
Teściowa, jeśli będzie pamiętać, że też była kiedyś synową ma duże szanse by być zapamiętaną przez zięcia jako kobieta, a nie jako brak spokoju, ujemna strona życia i temat kawałów typu "Dobra teściowa, najlepiej, żeby była głucha i ślepa"  ...mhmm... jest w tym jakaś pozytywna myśl 😊
Uległość – już się skończyła u kobiet(hurra, hurra, hurra). Kobiety mają prawa takie same, by rządzić, rozkazywać, krzyczeć... nie tylko szeptać. Mogą samodzielnie dokonywać wyborów i żyć według swoich pragnień, zasad. Nie muszą się na nic godzić. Kobieta sama tworzy i sama może korzystać z życia 😃
Wyrachowanie nieobce jest kobietom, które bardziej, bardziej niż najsłodsze słowa i czekolada poruszy milczenie i blask klejnotów (takie zaślepienie może źle się skończyć). Z drugiej strony, to czy lepiej być niewolnicą bogacza, czy małżonką biedaka? Jestem wyrachowana... wybieram trzecią opcję... wolę być szczęśliwie sama. 
Zazdrość, często jest u kobiet niczym innym jak urażoną próżnością i wywołuje u niej moralne, a nawet fizyczne cierpienie. Kobiety potrafią być zazdrosne o wszystko, nawet o nieszczęście. Wybaczają mężczyźnie zazdrość, ale nie wybaczają braku zazdrości. U kobiet to bardzo skomplikowane uczucie: napełniające jadem, nakręcające do tchórzliwych rozwiązań, doprowadzające do łez. Ale też, to uczucie czyni kobietę bystrzejszą, milszą wobec mężczyzny, bardziej kreatywną.
Żona – żona, to ciągle kobieta (patrz od A do Z) 
...uff...uff...

KOBIETA  jest nie do pokonania przez to, że swoimi wadami i zaletami tak potrafi obracać, że nikt poza nią nie potrafi nadążyć za jej roztropnym myśleniem; sprzeciwić jej niewymuszonej serdeczności, odmówić jej wdzięcznemu uśmiechowi; sprawić przykrości, by oczy zwilgotniały jej łzami... .

Niech te oczy  nawet zalewają się łzami, ale tylko wyłącznie  z niepohamowanego śmiechu.  Tego życzy Wszystkim Kobietom... 

                          Stara Kobieta z uśmiechem wielkim     










niedziela, 5 marca 2017

Prawdziwe kosmetyczne cacko, czyli płyny do twarzy Fitomed

"Są takie dni, że nawet słońcu nie chce się wstać."

Poranek: zapuchnięte oczy, szara cera, bladość, cienie pod oczami po nieprzespanej nocy... ogólna nieświeżość i nawet po umyciu niemijająca ziemistość. 
Popołudnie: trudy dnia powodują, że makijaż zaczyna spływać, bladość i nieświeżość powraca, brak energii w myślach i na twarzy
Wieczór: marzenie o łóżku, a tu przecież jeszcze trzeba kwitnąco wyglądać, bo spotkanie służbowe, bo uroczysta kolacja, impreza... 

I właśnie w tych wszystkich i w wielu innych sytuacjach z pomocą przychodzą mi płyny do twarzy z Fitomedu. Skusiłam się na nie ze względu na piękny zapach i cenę (ok. 13 zł np. tutaj, ale z tego co się orientuję produkty Fitomed dostępne są także w zielarniach). W sumie to namówiła mnie na nie córka... chodząc za mną i powtarzając, że będą dobre. I miała rację! Bardzo wydajne i świetne w aplikacji oraz działaniu produkty 😊


Moim faworytem stała się mgiełka różana, ponieważ zapach różany towarzyszy mi w kosmetykach bardzo często... i po prostu go lubię. Pracowałam przed komputerem i nagle poczułam psiknięcie – to córka dopadła mnie z mgiełką. Już po chwili zauważyłam, że moja cera nabrała równego kolorytu, blasku i promiennego wyglądu. Byłam zaskoczona efektem. Mgiełki pięknie pachną, świetnie się wchłaniają i gwarantują skórze odświeżenie. 
Jednak co najważniejsze... można je stosować także na pomalowaną twarz. Makijaż zostaje ładnie podkreślony, cera promienna, jednolita, wszystkie ew. zaczerwienienia już definitywnie ukojone. Nie spływa, a jedynie przy jej stosowaniu musiałam uważać na oczy, ponieważ je delikatnie podrażniała, i powodowała szczypanie, jeśli dostała się do nich...  ale poza tym... rewelacja! W trakcie dnia okazało się, że mgiełka nie dość, że odświeża, zbawiennie wpływa na cerę... to jeszcze utrwala makijaż. 

Mgiełka różana skierowana jest przede wszystkim do osób z suchą cerą, ponieważ jest złożona z wody różanej, olejku z drzewka różanego, alantoiny i d-pantenolu i rzeczywiście bardzo ładnie nawilża buzię. 
Płyn lawendowy jest polecany dla osób z cerą zmęczoną, ale myślę, że sprawdzi się dobrze u każdego. Połączenie wody lawendowej, olejku lawendowego i cytrynowego, alantoiny i d-pantenolu daje ukojenie, odświeżenie, nawilżenie i wyrównanie kolorytu. 


Płyny do twarzy Fitomedu to po prostu produkty, które powinny znaleźć się w każdej torebce. Moje kosmetyczne hity. Bardzo lubię kosmetyki tej firmy, a ich krem pod oczy wręcz uwielbiam, ale muszę przyznać, że tak jak te płyny... nie zachwyciło mnie jeszcze nic. 200 ml płynu z wygodnym atomizerem wpływa zbawiennie na twarz, jej ukrwienie, koloryt. Staje się wiosenna i pogodna, bez względu na to jakie są przyczyny jej szarości. Ze względu na efekt nawilżenia spryskuję się tymi płynami kilka razy dziennie – szczególnie przebywając w klimatyzowanych i ogrzewanych pomieszczeniach. Efekty ich używania bardzo mnie zaskoczyły i jestem pewna, że jeszcze niejedno opakowanie znajdzie się w mojej torebce / łazience. Prawdziwe kosmetyczny cacko! A z tego co widziałam Fitomed posiada także wersję dla osób z cerą tłustą i mieszaną...