piątek, 18 sierpnia 2017

Zmiany! Jakie są?


Wszystko jest możliwe! Jeśli zmienimy swój sposób myślenia, wtedy nawet zmiany, które wydawać będą się straszne, aż do przejścia niemożliwe...  z wielkimi (wcale nie pięknymi) oczami, jak to u stracha bywa 😉

Teraz to taka "mądra" jestem, ale gdy w styczniu 2012 roku dowiedziałam się, że nie będę już mieszkać w 100 metrowym mieszkaniu z luksusowym wyposażeniem za 600 złotych miesięcznie opłaty czynszu... że dobrane przeze mnie, odpowiednio do pomieszczeń wymarzone kolory już nie będą cieszyć oczu moich... całe to urządzone, zaprojektowane z miłością do tego miejsca gniazdko, przyjdzie mi opuścić przez... przez moje błędy w postrzeganiu miłości (ale to inny temat)... to nastała cisza i krzyk w mojej głowie jednoczesny. Co bzdurą się wierutną zdaje, bo jak może być cicho i głośno zarazem?

Może! Wierzcie mi, może! Taki głos ma rozpacz i niedowierzanie, że znowu kolejna zmiana, a nie ma dla niej odpowiedniego startu, czyli: zaufanych ludzi, pieniędzy, stałego wsparcia i odpowiedniego nastawienia psychicznego.
Usiadłam na swoim przepięknym (tak mi się zdawało 😉) dywanie, w salonie zmyślnie urządzonym – połączenie stylowego, ogromnego biurka z kącikiem wypoczynkowo – telewizyjnym (tak to nazwę – wtedy telewizor jeszcze miałam 😉) Zresztą w każdym z czterech pokoi był taki ekran na reklamy, w przerwie na serial 😁

Nawet nie płakałam, wiedziałam jedno: mam problem – jestem bezdomna, a na koncie mam dużo zer bez motywacyjnych cyfr przedtem. Raptem zrozumiałam, co znaczy termin "mniej niż zero.
Cóż, najtrudniejsze było to, że w pokoju obok siedziała, jak zwykle zaczytana - wtedy niespełna 15-letnia córka – moja motywacja do życia.
Jej to musiałam całą prawdę przekazać, jednocześnie nie pozbawiając poczucia bezpieczeństwa. Wprost przeciwnie – musiałam ją wzmocnić. Czyli z problemu uczynić wyzwanie.
Jak to zrobić, jak zacząć?

1. Decyzja -
... czyli absolutnie zmienić sposób myślenia – podstawowa zmiana, która modyfikuje wszystko.
Zmiany wymagają prób, które nie zawsze są sukcesem, ale lepiej ich dokonywać niż poddać walkowerem. I ja, tej istoty nie miałam córce wyjaśniać, bo wyjaśnianie czegokolwiek,  od razu nastawia drugą stronę dość nieufnie i pesymistycznie. Trzeba pokazać się dziecku w działaniu (nie gadaniu) i czynami na bieżąco, dopiero wyjaśniać okoliczności. Nie przytłaczać ogromem zbioru niedobrych konsekwencji (wynikłych z błędów) dorosłej osoby.

2.Wielkie sprzątanie, w skrócie WOS 😉 wyrzucanie, oddawanie, sprzedawanie. To było bardzo trudne. To wyjście ze strefy komfortu, którą miało się od ludzi i rzeczy.
A -  wyrzuciłam ("Nibymężczyznę" – męża z USC) oraz odkurzacz, do którego rościł sobie prawa 😉 prosto z okna trzeciego piętra (gwoli wyjaśnienia: odkurzacz spadł z wysokości wyrzucony,  "Nibyfacet" zszedł samodzielnie ze schodów 😉)
B – wyrzuciłam też rzeczy... podczas tej czynności uświadomiłam sobie jak bardzo z niektórymi przedmiotami jestem związana i jak one do mnie przemawiają. Prędzej czy później i tak bym się ich pozbyła. Z tym przeświadczeniem, dalej porządek robiłam (przy okazji w swojej głowie, segregując swoje myśli jeśli chodzi o relacje z innymi często powiązanymi z tymi przedmiotami). Zostawiłam kosmyk włosów najstarszego syna schowany w brązowym pudełku (ścięty w jego pierwszą rocznicę życia), wyrzuciłam lub oddałam komuś rzeczy niby praktyczne, ale nie całkiem mi tak do końca potrzebne (ekspres do kawy, serwisy do kawy (niektóre), talerze – ponadplanowe. Sprzedałam wszystkie meble i sprzęt AGD, francuskie firany, lustra, donice, obrazy, telewizory, monitory, dywany, ciuchy i buty, torebki (niektóre) lampy stojące, wiszące,........... lista na dwie kancelaryjne strony. Ludzie przychodzili – zabierali i płacili bądź tylko zabierali, i dziękowali (trafili się też tacy co brali i do dzisiaj(?)... ale nic to 😊

Zostawiłam książki, niektóre kwiaty, pamiątki bliskie mojemu sercu (mniej lub bardziej użyteczne, ale ogromnie zminimalizowałam ich ilość), porcelanę, wyposażenie kuchni (garnki itd.) Na początku było mi przykro i oko robiło szklane, ale poczułam wyzwolenie od posiadania (to tylko rzeczy, tylko materia, której człowiek przypisał ideę, nadał wartość –  przedmioty dziś są, jutro nie i forma ich jest czasowa, i zmienna. Zupełnie jak u człowieka? Z tą poprawką, że człowiek sam za siebie odpowiada – rzeczy nie. W tym stanie "rzeczy", góruje nad przedmiotami 😊 Ja chcę być! – wiedziałam. Pytanie jaka? Jaka po  tych zmianach będę?

3. Wynajęłam o połowę mniejsze mieszkanie, co łączyło się z zapłaceniem kaucji i jego wyposażeniem (regały na książki przede wszystkim), za to za cenę trzykrotnie wyższą... Ot, taki koszt dodatkowy plus przeprowadzka. Od początku komponowałam nowy obszar dla córki i dla mnie oczywiście 😉
.............................................................

Krótki moment – załamanie (inny temat)
...............................................................

4. Poszłam do kosmetyczki, zmieniłam uczesanie, nawet styl ubierania i rozmiar – zaczęłam teraz siebie aranżować po raz kolejny. Odzyskałam pewność siebie, nieco przez sytuację nadszarpniętą. To dodało mi nowej energii życiowej.
5. Selekcja rzeczy (narzucona mi niejako odgórnie, nie z własnej zupełnie woli) otworzyła mi drogę na uporządkowanie relacji z ludźmi poprzez delikatną ich eliminację z mojej prywatnej, społecznej i emocjonalnej przestrzeni. Tak jak niepożądane rzeczy, wyrzuciłam ze swojego życia złych dla siebie ludzi (wampiry energetyczne precz!) Tym samym znalazłam też odpowiednie dla mnie zajęcie, w którym odnajduję osobę jaką jestem i chcę być... wolną (pełną harmonii serca i umysłu), niezależną i lekką.

Te zmiany, powiązane z podejmowaniem licznych prób (jeszcze lepsze), o których nie teraz pisać będę, to były słuszne decyzje, choć (z pozoru) wydawać by się mogło inaczej.

Nie miałam i nie mam poczucia straty. Określiłam siebie na nowo! 

Już nie pragnę drogich, luksusowych przedmiotów, telewizora na całą ścianę i prasującego (ponoć samodzielnie 😉) żelazka...

Moja córka przeszła interesującą szkołę życia - z innym nastawieniem do świata, ludzi i rzeczy. Ma wpojone takie  prawdy: 
- Być wdzięczną za to co się ma w danej chwili i nie koncentrować na tym, czego się nie ma. To zabiera czas i uśmiech.
- Zmiany nawet te najburzliwsze są potrzebne by człowiek nie zastał się w często urojonej - strefie komfortu. Nie jest tak, że zmiany zawsze są złe. Nic nie dzieje się bez powodu (mawiała jej Prababcia i rację miała 😊 )
- Wie, że patrząc codziennie w lustro, nawet siedząc przed nim bez przerwy – będą w jej obliczu zachodzić zmiany (w lustrze zresztą też 😉) - tego nic nie zmieni – nie jest to powód do zmartwienia. Wyzwaniem, nie zmartwieniem ma być  - wprowadzanie jej samej, w jej życiu takich zmian, żeby była szczęśliwa i tak aż do skutku 😀
- Nie można zmienić czegoś na co nie ma się wpływu (pór roku, pogody, siły wiatru...), ale można zmieniać swoje życie na dobre (jeszcze lepsze), nawet w momencie dla nas zdawałoby się najgorszym.

Byłyśmy obie już odmienione, spokojne, nastawione  pozytywnie.  Aż minęły niespełna trzy lata i właściciel naszego ciepłego gniazdka uprzejmie zapukał do drzwi – puk, puk.

- Bardzo przepraszam... bardzo Was lubię, przykro mi niezmiernie, ale potrzebuję tego mieszkania szalenie i stąd moja prośba oczywista, żeby Panie mogły sobie zmienić mieszkanie na inne – uśmiechnął się niepewnie Pan B. E.

????????????????????????????

To był znak – czas na zmiany 😊 Żadnej stagnacji! 
                                          Ruszyłyśmy do nowej akcji i znów się udało! 😊😁😁😁😁😁😀😀😀




















Stylizacja: 
Spodnie - 3 zł (sh) 
Szal - 1 zł (sh) 

Buty - 5 zł (sh) 
Torebka - 5 zł (sh) 
Bluzka - 2 zł (sh) 
Okulary Reserved - 10 zł

95 komentarzy:

  1. Super Dorotko; jakbym czytała moją historię, ale nie z nibyfacetem, a rakiem; z nędzą, żebractwem i wyrywaniem światu okruchów wyrzucanych przez przesyconych (samolubnych gadzin, deptających chleb). Będąca z dziećmi na garnuszku pomocy społecznej i przez owych znienawidzona za to, że śmiem zwracać się do nich po pomoc, głównie dla dzieci (ot, kolejny dla nich problem). I znikąd najmniejszego współczucia, choć nie zabiegałam o to. Przeszłam wielką transformację dzięki obcym osobom, bowiem najbliżsi na wszelki wypadek odsunęli się ode mnie i mojej biedy (by nie pomóc?)... Ale to już historia, której nie zamieniłabym na żadną inną z bogactwem w tle (pewnie to samo czujesz).
    Kochana, wiem o czym piszesz- rozumiem i jestem pełna podziwu. Serdeczności posyłam Tobie i Córce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci za podzielenie się swoją historią, swoją "zmianą"... czasem tak jest, że obcy ludzie bliżsi się stają niż ci "krew z krwi, kość z kości". We mnie też masz przyjaciela - jakbyś czegoś potrzebowała, pragnęła to "wal jak w dym":-))) Ściskam Cię mocno... Alicja również:-))

      Usuń
  2. Wszystko zależy od nastawienia... jedni widzą tylko ciemne barwy, drudzy tylko te najjaśniejsze.
    Dobrze że należę do tych drugich.
    Wspaniały, motywacyjny wpis Dorotko. Po nocy zawsze przychodzi dzień :)
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... słońce zawsze wstaje, dzieci gdy upadają też się podnoszą - nie ma innego wyjścia - to jedno, a drugie to, że(masz zupełną rację) wszystko zależy od naszego nastawienia... od dawna wiem;-)), że jesteś OPTYMISTKĄ:-)) Dzięki za dobre słowa i ściskam Ciebie Kochana gorąco:-))

      Usuń
  3. No tak....nowy kąt poszukiwany... Podziwiam Ciebie i... porcięta zachwycające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...jest już znowu dobrze;-)) skupmy się na porciętach;-)... wynalazła je dla mnie córka i nie musiała mnie wcale namawiać na ich założenie:-))) Serdeczności:-))

      Usuń
  4. U mnie trochę podobnie. W pewnym sensie, bo jednak mieszkanie moje i cokolwiek by się działo, ja i mój syn mamy swój kąt, a to ważne, bo daje poczucie bezpieczeństwa. Co do przedmiotów, to odkrywam coraz bardziej i wyraźniej, jak mi jest lepiej gdy ich jest mniej :) Tak samo z ludźmi. Lepiej kilku godnych zaufania niż cała rzesza "bylejakich".Pozdrawiam Cię :) Nigdy się nie poddawaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...miałam własności: dom i mieszkania, i... to było... teraz jest inaczej, ale jest dobrze dopóki chce mi się:-)) A poddawać się? Nigdy w życiu!!! Ściskam Cię mocno i dzięki za dobre słowa:-)

      Usuń
  5. A ja się boję zmian, zwłaszcza tych, na które nie mam wpływu. To jest ta rzecz w moim życiu, której jakoś nie umiem przepracować i oswoić... Tym bardziej Cię podziwiam, Dorotko.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkiego się można przyzwyczaić i z wszystkim oswoić ... z wiekiem staję się twarda bardziej. Nauczyłam się wizualizować, wyobrażać swoje pragnienia jak najdokładniej i wtedy zmiany są po mojej stronie;-))) Ściskam Ciebie Małgosiu i nie obawiaj zmian, na które nie masz wpływu - to niepotrzebna strata czasu - jak nie masz wpływu, to nie masz i już, i czym tu się zamartwiać:-)))

      Usuń
  6. Trzymam kciuki żeby wszystko się ułożyło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ułożyło się, ułożyło... kolejna zmiana i kolejny fajny początek:-))) Dzięki i serdecznie całuję:-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam za odwagę i pozytywne nastawienie, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można usiąść w kącie i płakać...Ale to może być tylko chwila,a potem działać trzeba -tak przy każdej zmianie należy postępować by nie niszczącą tylko bazującą była siłą😀Dziękuję za dobre słowa ściskam gorąco😊😊

      Usuń
  9. Widzę tu silną i młodą, pięknie uśmiechniętą kobietę, żadną tam starą :) Trzymam mocno kciuki za jak najlepszą zmianę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdziēczna dziękuję za piękne izapewniam, że jest dobrze😀Serdeczności niezmiennie przesyłam😀

      Usuń
  10. Jesteś, jesteście Obie niezwykłe i niezwykły post.
    U mnie było sporo zmian. Drastycznych także, zawsze byłam optymistką i pokonywałam trudne i bardzo trudne sytuacje.
    Jednak choroba i odejście Córki zabiły we mnie mój optymizm i siłę.
    Wszystko co się dzieje, jest jakby obok mnie...
    Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam Ciebie i Twoją uroczą Córkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co Ciebie spotkało,to zmiana najgorsza... mnie też takie spotkały...dlaczego?dlaczego?-pytałam. Takie zmiany nie budują. Diametralnie zmieniają życie i już nic nie jest takie samo.A najgorsze,że nawet odczuwanie zapachu mam się zmienią. Ile razy otwieram laptopa,to myślę o Tobie i mówię:Witaj,wiem,że Ci bez Ani źle, ale dla niej musisz żyć...Ona nie chciałaby żebyś płakała i chodziła smutna.Dzięki za dobre słowa i ściskam Cię bardzo mocno😊

      Usuń
  11. Jesteś niesamowicie mocną kobietą. Podziwiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziēkuję za pozytywny,przyjazny odbiör i ścisk serdecznie:-))

      Usuń
  12. Jesteś niezwykłą silną,piękną i elegancką kobietą:)))trochę tej siły Ci zazdroszczę,ja niektórych rzeczy zmienić nie potrafię niestety:Pozdrawiam serdecznie:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu,wszystkie te moje zmiany zaszczepiły mnie😀 i tyle.Dziękuję za wspaniałe słowa i pozdrawiam goräco 😀😀

      Usuń
  13. kolejna porcja motywacji:) Twoje spodnie są niezwykłe, sama chętnie przymierzyłabym takie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz to pożyczę Ci na jakiś wypad😉? Serdeczności przesyłam😊

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Cieszyć siē trzeba...żyję właśnie po to😀😀😀

      Usuń
  15. Też kiedyś przemeblowywałam swoje życie. Tylko mieszkanie zostało to samo. Mał ale lubiane. Fajne zdjęcia i fajne spodnie. Podobają mi się.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy coś zmienia... nie zawsze z własnej woli tylko z powodu wymuszajäcych zmianę okoliczności...ale jakby nie było to zmiany sä częścią naszego życia -trzeba odpowiednio się do nich nastawić i oto sekret rozwiäzany.Pozdrawiam Cię serdecznie😀

      Usuń
  16. odpuszczenie kontroli to wielkie dobrodziejstwo... uznanie swojej bezsilności to wielka ulga

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem pełna podziwu dla Twojego podejścia do życia. Zarażasz innych swoim optymizmem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, jeśli tak jest faktycznie - to moja misja: niesienia radości - spełniona:-)) Buziaki:-))

      Usuń
  18. podziwiam Cię:) masz niezwykłą siłę i ciepło w sobie:) wszystkie przeszkody pokonasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak:pokonam! Dzięki wdzięczne za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie:-))

      Usuń
  19. Alez ma pani w sobie dobrej energii, super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Energia do wszystkiego w życiu jest potrzebna:-))) Buziaczki:-))

      Usuń
  20. O matko, dobrze, że trafiło na silną babkę:) Tylko najlepsi uczniowie dostają najtrudniejsze zadania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ładnie mi napisałaś:-))) Dzięki serdeczne:-)))

      Usuń
  21. Świetna stylizacja, spodnie z SH rewelacja. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te spodnie to mi się udały, dzięki córce:-)) Całuski:-))

      Usuń
  22. mądra i silna kobieta z Ciebie :) i ten optymizm! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę go mieć, bo tylko to mnie trzyma - nauczyłam się niedołowania! Na szczęście:-)))

      Usuń
  23. Czytałam z zapartym tchem, silna z Pani babeczka. Tak trzymać. Końcówka bardzo motywująca. Oby teraz więcej samych dobrych chwil. Już dość Pani doświadczyła <3. Ściskam gorąco i daję "pozytywnego kopa" do działania :D.
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję wdzięcznie za dobre słowa. Zawsze dobra słowa to kolejne wsparcie i motywacja:-)))

      Usuń
  24. myślę, że wigoru nie dorówna Pani większość młodych kobietek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wigoru mi nie brakuje! Na szczęście:-)) Dzięki za piękne słowa i pozdrawiam serdecznie:-))

      Usuń
  25. Brawo Dorotko! Do odważnych świat należy! A Ty wyglądasz rewelacyjnie ze swoją figurą. Niejedna kobieta w Twoim wieku chciałaby mieć taką figurę. Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Karolinko za wszystkie komplementy,kłaniam się nisko:-)) Ściskam gorąco:-))

      Usuń
  26. Podziwiam siłę :) Ja coś podobnego przeszłam jako dziecko, to znaczy przez nieuczciwego wspólnika taty trzeba było spłacać jego długi, sprzedać mieszkanie, wyprowadzić się, dostosować do nowego życia i czekać na odnowę. Da się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek wiele przeżyć może(zwłaszcza kobieta;-)) Szkoda, że nie raz tak wiele przeżyć trzeba by wyprostować swoją drogę:-)) Całuję serdecznie:-))

      Usuń
  27. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wiem, że to utarty slogan ale jakże prawdziwy. Trudne sytuacje często wyzwalają w nas zupełnie nową energię i siłę walki. Jesteś Dorotko najlepszym tego przykładem. Jak zwykle przeczytałam wpis jednym tchem!
    Serdecznie ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Ewko, czasem bym chciałabym się ponudzić - w sensie nic nie muszenia;-) żadnych zmian, prób...chyba, że same piękne:-)) Dzięki za cudowne słowa; pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie:-)) i samych cudownych zmian:-))

      Usuń
  28. Jak wspomniałaś, ważne z jakimi ludźmi utrzymujemy kontakty, dobrze jest umieć odciąć się od wampirów (choćby byli rodziną), nie myśleć, że jesteśmy na nich skazani. Że mają prawo do panoszenia się w naszym życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu z nas życie ma przynosić radość, spełnienie i szczęście, i nikomu z boku, z zewnątrz - nic do tego:-)) Wszystkiego dobrego:-))

      Usuń
  29. No własnie - Zawsze coś jest po coś.

    OdpowiedzUsuń
  30. co do wyrzucania rzeczy to mam taki sam stosunek, wiem że trzeba, tylko strasznie to trudne;)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ogromnie... ta myśl, że może się przydać i szkoda jest - to przejmująca myśl:-) Serdeczności przesyłam:-)

      Usuń
  31. Pozytywnie i do przodu :) Jesteś świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego biegu wstecznego:-)) Dzięki serdeczne i całuski:-))

      Usuń
  32. Ktoś mądry powiedział: "Może to dobrze robi człowiekowi, jeśli od czasu do czasu upadnie. Byle tylko nie potłukł się na kawałki". Ty jesteś silna, nie potłukłaś się na kawałki. Podziwiam i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj potłukłam, potłukłam - tylko jakoś posklejałam;-)) choć nie wszystkim to w smak:-))Ściskam serdecznie i dzięki za dobre słowa:-)

      Usuń
  33. Przepiekna historia. Cieszę się, że ma szcześliwe zakończenie. Jesteś widać silną kobietą pełną optymizmu. Tak to odbieram.
    Piękne są rady a najważniejsze to by doceniać to co się ma i faktycznie nie tracić czasu na coś czego się nie ma.
    Im mniej też posiadamy tym bardziej jesteśmy szczęśliwi - takie jest moje młodociane doświadczenie.

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie śmiem nikomu niczego doradzać, każdy sam powinien po swojemu żyć - mogę tylko podpowiadać w oparciu o swoje doświadczenia:-) Mam 40 lat( do setki jeszcze) więc trochę wiem;-))i dlatego zalecam by wszystko robić w życiu z pasją, entuzjazmem, a do tego potrzebna jest nasza zgoda na przeprowadzanie zmian, i poddawanie się też im:-) DOBRE jest to Twoje młodociane doświadczenie! Całusy:-)

      Usuń
  34. Spodobały mi się słowa: "Być wdzięczną za to co się ma w danej chwili i nie koncentrować na tym, czego się nie ma". Mój tata też często nam to powtarzał i starał się wychować nas w tym duchu. Taty brakło, ale Jego słowa zostały w moim sercu. Mądrze uczysz swoją córkę, jesteś silną i pełną energii kobietą! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonały był ten Twój Tato, zupełnie jak mój:-)) Wdzięczna jestem za dobre słowa i pozdrawiam serdecznie:-)

      Usuń
  35. Jesteś piękna i cudowna.. takiej siły, uroku i determinacji nie ma niejedna młoda dziewczyna :-D Podziwiam siłę i to, że się dzielisz swoim doświadczeniem :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle jestem dziewczyną, mój wiek nie zmienił mi płci;-)) Dzięki za piękne docenienie i pozdrawiam serdecznie:-))

      Usuń
  36. I tu idealnie nadaje się powiedzenie "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni" ;) Brawo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwe powiedzenie, ale jeśli chodzi o mnie to dosyć już mam wszelkiego wzmacniania;-)) Buziaki:-)

      Usuń
  37. Grunt, to się nie poddawać. Brawo dla Ciebie. Tak nieraz sobie myślę, gdy słyszę podobne historie, że kobiety, to jednak silne są. Oczywiście są jakieś wyjątku, jak zawsze zresztą.
    Fajne te portki, super!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, myślę sobie, że kobiety są bardzo silne choć o wiele więcej od mężczyzn mają obowiązków do wykonania w życiu. A wyjątki zdarzają się wszędzie - wiadomo;-) Dzięki za za dobre słowa i poparcie dla portek;-) Pozdrawiam serdecznie:-))

      Usuń
  38. Pomimo różnych przeciwności losu, warto się nie poddawać, tylko walczyć o swój byt, o swoje szczęście - i Ci się to udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się!!! Przeciwności, trudności ciągle się przydarzają - takie jest życie:-) Dzięki za dobre słowa i ściskam mocno:-))

      Usuń
  39. Cudne są Twoje posty a Ty? wyglądasz zjawiskowo!!!!
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wdzięcznie dziękuję za te przemiłe słowa:-) Buziaki przesyłam:-))

      Usuń
  40. Świetnie wyglądasz ,wojowniczko, walcz, nie upadaj (nawet do zdjęcia). Dobrze Ci idzie, to prawda ,że nic nie zdarza się bez powodu-coś się kończy i coś się zaczyna.Zwykle jest to coś lepszego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie dziękuję za pokrzepiające i dobre słowa:-) Przesyłam gorące całusy i zapewniam, że zapewniam w niczym się nie poddawać:-))

      Usuń
  41. Walcz, nie poddawaj się, jesteś cudowną osobą, cudownie wyglądasz i pięknie się uśmiechasz...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie robię:-)) walczę! Dziękuję wdzięcznie za cudowne słowa - takie dobre słowa to dopiero moc mają:-) Ściska mocno i wszystkiego dobrego:-))

      Usuń
  42. Zmiany sa potrzebne kazdemu z nas, te zmiany na lepsze. Jestes silna kobieta i chyba duzo przeszlas... A dzieki temu jeszcze silniejsza jestes! Pozdrawiam:)
    ps. Ladne, ciekawe letnie spodnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ma 40 lat(do setki;-)) to chcąc nie chcąc wiele się doświadczyło i wiele zmian zaznało, a każdego dnia płyną nowe:-) Tak już jest - trzeba się tylko odpowiednio nastawić i nie czekać z niczym na lepszy czas tylko brać od razy co się da. Jeśli te zmiany złe są - to zastanowić nad nimi chwilę i zmieniać na lepsze, ratować co się da. Według tego przepisu idzie żyć, nie pozbawiając się uśmiechu:-)) Dzięki za wspaniałe słowa i pozdrawiam bardzo serdecznie:-))

      Usuń
  43. Najważniejsze iść do przodu :) Wyglądasz obłędnie :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za piękne słowa i ściskam serdecznie:-)

      Usuń
  44. Jesteś silną kobietą i motywacją dla wielu z nas :).

    Trzymam kciuki żeby każdy dzień napawał Cię optymizmem i życzę Ci własnego M :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wdzięcznie dziękuję za piękne, mobilizujące słowa:-) Buziaki przesyłam:-)

      Usuń
  45. Moim zdaniem trzeba do każdej decyzji, planu nastawić się pozytywnie i wszystko się uda. Świetne spodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dobre nastawienie, pozytywne myślenie i start do nowego:-)) Dzięki za dobre słowa i pozdrawiam gorąco:-)

      Usuń
  46. Bardzo motywujące są Twoje wpisy . Pozytywne myślenie czyni cuda , jesteś wspaniałą osobą. Stylizacja za przysłowiowe grosze jest bombowa. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za piękne i dobre słowa. To taka pozytywna bomba energetyczna:-))) Ściskam serdecznie:-))

      Usuń
  47. Gacie są zarąbiste:) Silna kobeta w zarąbistych gaciach:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Pięknie wyglądasz i jak widać cieszysz się doskonałą kondycją! Pewnie niejeden nastolatek pozazdrościłby Ci takiej energii i witalności. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  49. Fajnie że trafiłam na bloga.. Właśnie jestem na rozdrożu i tak się prawie poddalam...a Tu jednak pisze, że wszystko można zmienić i postawić na swoim... Biorę trochę pozytywnej energii na rozmach 😊

    OdpowiedzUsuń
  50. Co cię nie zabije to cię wzmocni..........powiedziała mi młoda dziewczyna, a ja myślałam, że ją rozszarpię za te słowa. Co może wiedzieć o tym młoda dziewczyna, która jeszcze niczego w życiu nie doświadczyła?(to wiedziałam na pewno). Straciłam pracę i dowiedziałam się o chorobie w tym samym mniej więcej czasie. Nie wiem czy bardzo mnie to wszystko wzmocniło....ale nie zabiło. Miewałam w życiu dni szczęśliwe ale bywały i ciężkie chwile, i wiem, że nie można się poddawać. Jeśli bardzo tego chcemy, zawsze znajdziemy jakieś wyjście........prędzej czy później, ale znajdziemy. Doskonałym przykładem, że rozwiązanie się znajdzie, Jesteś Ty Dorotko. Mieć nadzieję, wierzyć i zakasać rękawy......i jakoś się układa. Pięknie wyglądasz jak zwykle. Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń