sobota, 4 lutego 2017

Maseczki babuszki Agafii

"Piękno kobiety to jej twarz, umysł, postawa, naturalność, a nie maska z różnych mazideł i krótka sukienka. " znalezione w internecie

Oczywiście! A jednak dobre samopoczucie, dobry wygląd dla samej siebie... to czynniki, które mogą spowodować, że na twarzy wykwitnie uśmiech (a nie pryszcz), który przyciągnie niejednego amanta, ręka dumnie wyciągnięta z pięknym manicurem na paznokciach podpisze potem akt małżeński, a wypielęgnowane i dumnie ujędrnione ramiona odepchną skurczybyka, który wcześniej  był amantem od uśmiechu i mężem od aktu małżeńskiego ;-) Wygląd zostanie. Tak więc firmy kosmetyczne zasypują nas coraz to nowszymi "upiększaczami" – kremy, balsamy, sera, olejki, pudry, toniki, żele.... itd. itd... aż wreszcie dojdziemy do maseczek. Maseczek po które sięgam często i bardzo chętnie. Ostatnio postanowiłam powrócić do receptur starych, dobrze znanych, zaufanych i rosyjskich. Tak też w moje ręce trafiły maseczki babuszki Agafii... (babuszkę już poznaliście przy okazji tekstu "Rosyjski duet wokół oczu").

Wydajne (jedna saszetka wystarcza na 10-12 aplikacji), przystępne cenowo (ok. 6 – 12 zł/ w zależności od rodzaju), z przemyślanym opakowaniem, umożliwiającym wykorzystanie ich w całości, zapobiegającym utracie produktu, pięknie pachnące, łatwo wchłaniające, o dosyć skoncentrowanej, nielejącej się konsystencji, 100% naturalne i co najważniejsze działające!
Hm... to brzmi podejrzanie, prawda? A jednak babuszka Agafia po raz kolejny spełniła moje oczekiwania i zachwyciła działaniem swoich kosmetyków (i ich ceną...). Trzy maseczki i pełne zadowolenie. 




Wzbogacona olejami (między innymi rokitnika) i sokami jagód, poziomek, malin z rosyjskiej tajgi... już po otwarciu zachwyca swoim owocowym zapachem (i smakiem, jeśli niechcąco podczas nakładania wjedziecie palcem na usta). Nakładamy maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy i czekamy 10 – 15 minut aż się wchłonie... nadmiar maseczki zmywamy ciepłą wodą (choć ja zmywałam ją ziołowym tonikiem i byłam bardzo zadowolona). 
Potem zadowolenie trwa nadal... po zmyciu maseczki witaminowej skóra ma wyrównany koloryt, zauważalne jest także wypełnienie, odżywienie i nawilżenie. Skóra staje się aksamitna, a co za tym idzie bardzo przyjemna w dotyku. Dodatkowo (wg opisu) nasyca skórę witaminami i mikroelementami, aktywizuje procesy odnowy w skórze. Olejek z dzikiej róży posiada witaminy A i C, a co za tym idzie tonizuje skórę i podnosi jej właściwości ochronne, a olejek z rokitnika ma właściwości regeneracyjne. Oczywiście nie posiadam naukowych dowodów na to, że aktywizuje procesy odnowy w skórze, ale wiem, że widzę po niej wyraźne efekty nawilżenia, odżywienia, wyrównania kolorytu, regeneracji. No i ten zapach: zachwycający i powodujący, że najchętniej siedziałabym w niej całymi dniami. 
Co więcej: tę maseczkę zastosowała także moja niespełna osiemnastoletnia córka i także była z niej bardzo zadowolona – drobne niedoskonałości skórne uległy wyrównaniu i złagodzeniu. Jestem pewna, że będziemy obie korzystały z tej witaminowej bomby dla twarzy. 


Kolejny piękny zapach, które swe źródło bierze w połączeniu odżywczego mleka łosia z syberyjskimi ziołami. Tak jak maseczka witaminowa wyrównuje koloryt skóry, nawilża (nawet mocniej niż ta wcześniejsza), a dodatkowo także uealastycznia skórę. Mleko łososia (które silnie odżywia), różaniec górski (który jest bogaty w organiczne kwasy i flawonoidy, które przywracają skórze sprężystość i elastyczność), sachalińska morwa biała (która zawiera karoten, witaminy grupy B, które wygładzającą i tonizują skórę) i organiczny wosk pszczeli (który ochrania skórę przed odwodnieniem) – te wszystkie składniki razem powodują, że moja skóra wygląda na wypoczętą, jest nawilżona, bardziej sprężysta... Podoba mi się jeszcze bardziej niż po witaminowej!


Czy muszę po raz kolejny podkreślać, że i ta maseczka ma piękny zapach? Staję się monotematyczna... Babuszka Agafia przyprawia Starą Kobietę o monotematyczność. Ech... Ślaz leśny z witaminami z grupy A i C, cladonia śnieżna zawierająca kwas usinowy, ekstrakt z białej herbaty i rdest ostrogorzki to wszystko składa się na mój numer jeden wśród tych trzech maseczek. Napięta, sprężysta skóra, uczucie ściągnięcia i podciągnięcia po nałożeniu, bardzo silne nawilżenie, ujędrnienie i uelastycznienie. Co więcej: mogę śmiało stwierdzić, że to jedna z lepszych maseczek liftingujących jakie używałam, a bez wątpienia wyprzedza te pozostałe pod względem ceny i zapachu. 

Naturalne maseczki babuszki Agafii sprawdziły się u mnie znakomicie i co najważniejsze udowodniły po raz kolejny jak dobre (choć w Polsce cały czas niedoceniane) są kosmetyki rosyjskie. Wygodne opakowanie, przystępne cenowo, pięknie pachnące, świetnie działające – dla mnie to wystarczające powody, aby sięgnąć także po inne kosmetyki babuszki Agafii. 

62 komentarze:

  1. Nie miałam jeszcze tych maseczek u siebie,póki co mam szampon i nie jest najgorszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie próbowałam żadnego szamponu z tej serii, ale wszystko przede mną:-)

      Usuń
  2. Bardzo lubię te maseczki do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam tę serię rosyjskich kosmetyków i również polecam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłam u Ciebie potwierdzenie, że są dobre:-)

      Usuń
  4. Kusisz :)
    Od dawna nie używam maseczek, wymyślnych kremów, balsamów. To chyba niezbyt dobrze dla mojej suchej skóry. Długi czas używałam tylko nivea, teraz zwykły krem oliwkowy. Trudno jest mi dobrać kosmetyki. Coś mnie uczula. Zdaje się, że nie służą mi kwasy owocowe, nie mogę używać niczego z Palmolive. I tak zrażona wyrzucaniem kolejnych kosmetyków trwam prawie bezkosmetykowo. Ostatni zakupione kremy, jeden z soraya, drugi z eveline /oba +50/ też mi nie spasowały.
    Pozdrawiam serdecznie M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Palmolive jeszcze żadnego kremu nie używałam i raczej nie będę. Też łatwo się uczulam, a ostatnio wszystko co próbuję bardzo mi pasuje, a seria babuszki Agafii super jest dla mnie:-)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. To co dobre dla jednej niekoniecznie musi pasować drugiej kobietce. Mnie akurat te maseczki się spodobały. Pozdrawiam serdecznie:-)

      Usuń
  6. z tych saszetek miałam kiedyś peeling do ciała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peelingu nie miałam, ale maseczki chwalę sobie i będę powtarzała je...chyba, że znajdę jeszcze coś lepszego;-)

      Usuń
  7. Miałąm tylko szampon Babuszki i strasznie mnie zawiódł, więcej nie skusze się na tę firmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie są dobrzy w produkcji szamponów, maseczki wydaje mi się, przynajmniej dla mnie są dobre:-)

      Usuń
  8. Nie spotkałam się z tą firmą, ale może kiedyś na nią wpadnę.W tej chwili jestem na etapie domowych sposobów na upiększanie, i zobaczę, co z tego wyjdzie. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowe sposoby są bardzo kuszące, bo ma się 100% pewności, że są bez chemii, a to bardzo istotne:-)

      Usuń
  9. Takich maseczek nie miałam, ale mogłabym się skusić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, wiele(jeśli chodzi o cenę) nie ryzykujesz:-)

      Usuń
  10. nigdy nie miałam żadnej z nich, praktycznie w ogóle nie sięgam po rosyjskie produkty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że są niedocenione, a Panie może się ich boją, bo są tanie:-)

      Usuń
  11. Widzę, że babuszka skradła twoje serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skradła...babuszka już długo produkuje, więc jest z pewnością stara, a ja mam słabość do starych dam;-)

      Usuń
  12. Znam Banię Agafii, póki co bardziej z włosowych i peelingujących produktów. Bardzo lubię te ich saszetki, są niesamowicie wygodne i idealne np. na wyjazd. Maseczki dopiero planuję poznać i widzę, że jak najbardziej warto :)
    Kurczę, muszę to napisać - w maseczce odmładzającej jest mleko łosia, a nie łososia :)
    Fajnie się czyta, obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, chyba jak zwykle robiłam trzy rzeczy na raz i pomyliłam ssaka z rybą...hahaa...to literówka mi wpadła. Tak czy owak maseczki są dobre, mi służą. Pozdrowionka:-)

      Usuń
  13. Muszę wypróbować te maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie rozczarujesz się:-)

      Usuń
  14. dla mnie mają one za bogate składy niestety:( i mnie uczulają;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda,,,te uczulenia to zmora czasów. Pozdrawiam:-)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto, bo nie są drogie, a działają:-)

      Usuń
  16. Ja już mam 2 czy 3 i bardzo są fajne ;) Ta witaminowa to tak pięknie pachnie do tego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach ma znaczenie nie mniejsze niż oddziaływanie na skórę:-)

      Usuń
  17. Ostatnio miałam witaminową, fitoaktywną maseczkę do twarzy i jest genialna :)
    Obserwuję!
    http://beatypunktwidzenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawe maseczki! Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzy chętniw kiedyś wypróbuję :) powoli zapoznaję się z ich asortymentem :) uwielbiam póki co szampon serwatkowy, jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia myła włosy w serwatce i miała piękne włosy, muszę koniecznie wypróbować:-)

      Usuń
  20. Warto poczytać, choć w tym temacie jestem minimalistyczna:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Basiu, warto czytać i wiedzieć, a czy się skorzysta , to już sprawa indywidualna:-)

      Usuń
  21. Kocham te maseczki i niedługo u mnie będzie o nich wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudownie, że się zgadzamy co do ich superowości:-)

      Usuń
  22. Nie próbowałam ich jeszcze. Z chęcią wypróbuję. ;)

    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, myślę, że się nie zawiedziesz:-)

      Usuń
  23. Zainteresowałaś mnie tymi maseczkami.
    Pozdrawiam i dziękuje za odwiedziny na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i naprawdę szczerze radzę spróbować:-)

      Usuń
  24. Tych nie miałam natomiast dziegciowa mi nie odpowiada a moja mama uwielbia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie jest, co dla jednej niedobre, to dla innej wyjątkowe, dlatego próbuję wielu rzeczy. Ciebie i Mamę pozdrawiam serdecznie:-)

      Usuń
  25. Zaciekawiłaś mnie tymi maseczkami. Miałam kiedyś jakąś maseczkę tej marki, ale nie zapadła mi jakoś w pamięci. Jak zużyję zapasy to może do nich powrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, bardzo bym chciała, żeby i Tobie się spodobały:-)

      Usuń
  26. Mam, kupiłam, będę testować :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam tą fitoaktywną maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. To jesteśmy w tym uwielbieniu dwie:-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dla mnie witaminowa pachnie jak kisiel ;D Mamie kupiłam tą z łosia i liftingującą, ale ta ostatnia ją bardzo podrażnia :/ za to łosia lubi ! :)

    pozdrawiam
    katarzynakoziej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z maseczkami, jak z kremami i każdymi innymi produktami...muszą znaleźć swojego zadowolonego odbiorcę. Pozdrowionka:-)

      Usuń
  30. Witaj, rozejrzę się u Ciebie, bo mnie zaintrygowałaś nie ukrywam :)) Zam tą serię kosmetyków, uwielbiam je wszystkie, używamy całą rodziną. Szkoda, że są u nas takie niedocenione. Pozdrawiam serdecznie , Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ się cieszę, że Babuszka Agafia u Ciebie zawitała i co najważniejsze nie zawiodła, potwierdzasz moją opinię. Nie wszystko co tak bardzo drogie,mocno reklamowane jest dobre.A te maseczki naprawdę dobrze działają. Serdeczności:-)

      Usuń
  31. Mam dwie inne maseczki babuszki dziegciową i na bazie wyciągów bławatków. Bardzo je lubię. Podoba mi się te opakowanie. Pewnie do nich będę wracać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja do swoich też, są naturalne i bez groźnej chemii.Polecam raz jeszcze z czystym sumieniem:-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam ich dziegciową maseczkę i jest świetna, kiedyś miałam odżywkę do włosów cienkich i bez objętości, także była dobra :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Lubię rosyjskie kosmetyki i jak dotąd nie zawiodły mnie.Pozdrowionka:-)

    OdpowiedzUsuń