czwartek, 2 lutego 2017

Jestem za stara, żeby się bać... (o strachu słów kilka)

Płaszcz Zara - 10 zł (sh) / spodnie z dziurami F&F - 18 zł (TESCO) . torebka - stare czasy / skórzane kozaczki (kupione jako nowe) Venezia - 8 zł (sh) / bluzka George - 2 zł (sh)

Mam szczęście, że dzisiaj 50 lat to jeszcze młodość, a od sześćdziesięciu to jeszcze daleko do starości, więc nie ma się czego się bać. Łatwo się czegoś ciągle obawiać, usiąść w kącie i płakać. O wiele trudniej zdobyć się na wysiłek i żyć. Dużo czasu tracimy na obawy, że boląca często głowa to początek naszego końca, a list polecony to z pewnością jakiś kolejny dramat... zainwestowane pieniądze przepadną, a starość (?) - starość jest długa. Tak do mnie powiedziała moja przyjaciółka. To było przed laty. Elżbieta, wykształcona dobrze prawniczka z własną kancelarią, zatrudniała wielu ludzi. To była bardzo elegancka kobieta z niezwykłym poczuciem humoru, za co bardzo ją ceniłam, wychowywała samotnie dwoje dzieci i zawsze one były na pierwszym planie. Przyjaciółka często spotykała się ze mną i niemal za każdym razem prosiła, żebym pożyczyła jej torebkę, a to czerwoną, a to granatową albo jeszcze inną, bo sama miała jedną... czarną. Chętnie jej pożyczałam. Nie miałam z tym żadnego problemu, ale kiedyś zapytałam: nie gniewaj się Elżbietko (nie znosiła nazywania jej Elą), ale przecież zarabiasz mnóstwo pieniędzy, nie możesz sobie kupić torebki? Jednej, albo dwóch, ta twoja czarna ma już chyba z 10 lat? Nie to, żebym ci nie chciała pożyczyć, ale fajnie mieć swoją torebkę.
    - Nie rozumiesz, starość jest długa, muszę oszczędzać, boję się, że (tu nastąpił wywód długi) – odpowiedziała Elżbieta (a była ode mnie pięć lat młodsza, wtedy miała 45) i boję się po prostu – powtórzyła jeszcze raz. Spojrzałam się na nią zdumiona.
    - Dziękuję ci bardzo, ja właśnie skończyłam 50, to powinnam się jeszcze bardziej bać. Ale czego konkretnie mam się bać? - zapytałam
    - Starości i wszystkiego co się z tym wiąże, niedołężności na przykład i dzieci trzeba zabezpieczyć... (znowu wywód długi) – odparła Elżbieta
    - A ciebie jak rodzice zabezpieczyli, o ile wiem, to wszystko co masz zawdzięczasz tylko jednej osobie... sobie, a co do lęków o zdrowie, do przyjścia starości, to stanowczo za szybko i za daleko posuwasz się w tym strachu. Tracisz czas na obawy przed sytuacjami, które w rezultacie gdy do nich dojdzie okażą się o wiele mniej groźne niż teraz zakładasz. Ciesz się życiem dopóki trwa i jesteś jeszcze taka młoda, bo ty młoda, i piękna jesteś. I koniecznie zrób sobie trochę radości i kup torebkę. - tak jej wówczas powiedziałam. Pamiętam to spotkanie dokładnie.
    - Kupię sobie w przyszłym tygodniu, a dzisiaj pożyczysz mi tą brązową, pasowałaby mi do tego beżowego kostiumu, mam jutro ważne spotkanie. - uśmiechając się porozumiewawczo odpowiedziała Elżbieta.
    - Nie ma problemu, weź, ale pamiętaj co mi obiecałaś – wręczyłam Elżbiecie torebkę. To był ostatni raz kiedy ją widziałam. Tydzień później zadzwonił do mnie jej 20-letni syn i zawiadomił, że mama jechała autem i... i za dwa dni jest pogrzeb. Dzieci Elżbiety do dzisiaj prowadzają się po sądach kłócąc się o schedę po niej.
Elżbieta nie potrafiła uwolnić się od różnych lęków, w tym od tego przed starością. Zabrnęła tak daleko w tym strachu, że w swych działaniach paradoksalnie zapomniała o sobie. Zdawała sobie sprawę (to była mądra kobieta), że swoimi lękami tylko pogarsza jakość swojego życia. W istocie jednak dopuściła do sytuacji gdy trudno jej było wypłynąć na powierzchnię tych jej obaw wszelakich. I cóż, serce jej pękło, w samochodzie kiedy jechała do pracy.
To jej odejście było jak grom z jasnego nieba. Tak jest z nieszczęściami, przeważnie uderzają niespodziewanie, właśnie jak grom. I od tego czasu już nie tylko wiedziałam, ale byłam i jestem jak najbardziej pewna, że nie mogę trwonić czasu na strach, choć powodów miałabym kilka, żeby się bać (i to ważne, na serio problemy). Ale na strach zawsze będzie czas, gdy nastąpi jakaś życiowa katastrofa. Dopóki jej jeszcze nie ma, trzeba wykorzystać wszystkie czasu możliwości na czerpanie z niego, w spokojności serca i rozumu.
Jestem za stara, żeby się bać... nauczyłam się, że nie można tracić czasu na banie się czegoś nieokreślonego, co ma być, na coś na co nie mamy osobistego wpływu. Człowiek wiele może znieść i gdy spotykają go jakieś nagłe problemy wydaje się nierozwiązywalne, to wtedy może zawalczyć o swoje, ale pod warunkiem, że ma w sobie energię. Ale tą może mieć tylko wtedy jeśli wcześniej nie stracił jej daremnie na strach. Strach nie daje dobrych owoców, prowadzi do nieporozumień między ludźmi, kłótni, wojen, agresywnych zachowań. I co najważniejsze... strach hamuje nasz rozwój, powoduje, że rezygnujemy z tego, co naprawdę chcemy robić, zabija ambicje i radość z oczekiwania na dobre chwile. Strach zasklepia nas w bezpiecznych wspomnieniach i nie pozwala cieszyć się teraźniejszą chwilą, bo w myślach już mamy zatrutą strachem myśl, że wydarzy się coś niedobrego. Tak nie można żyć. Ja to wiem. Trzeba cieszyć się z tego co się ma. Strach nie pozwolił Elżbiecie cieszyć się i smakować życia, i zabił ją.















96 komentarzy:

  1. Stara Kobieto, o 10 lat młodsza ode mnie, fajnie czyta się Twoje racje. Piszę racje, bo to, co piszesz, jest 100% racją. Podbudowałaś mnie. Ostatnio, mimo iż podobnie myślę o strachu, jak Ty, troszkę zaczęłam się bać. Nie, nie o starość i nie o odległe "jestestwa". Trochę boję się o teraz, a wierz mi, dużo w życiu przeżyłam i powinno mi to, mówiąc oględnie "lotać", bo zahartowana jestem.Trochę za dużo tych paskudztw rządowi wymyślają a i moja córa nosi w sobie śmiertelną chorobę, która w każdej chwili... eh... lepiej jednak podziwiać śniegu biel:)
    Kolejna super stylizacja. Torba wymiata:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choroba dziecka to straszna jest rzecz i bardziej boli niż własna. Wierz mi, również przeżyłam wiele(dobre słowo:przeżyłam) i ciągle.....ale nie w tym rzecz. Zahartowana( to również dobre słowo, którego użyłaś) jestem i dlatego wiem, że nie należy niczego wyprzedzać, tylko wyzwoli w sobie poczucie pewności(nie nadziei,bo ona jest ulotna...tylko właśnie pewności), że uda nam się kolejny raz przezwyciężyć problemy i dawać sobie luz. Ten Twój luz wpłynie pozytywnie na Twoje otoczenie. Nawet zło, które zdarza się w naszym życiu można przyjmować pogodnie. Wszystko po coś jest. Ty, nieznana mi bliżej Jaskółka napisałaś do mnie i sprawiłaś, że się szczerze wzruszyłam. Dziękuję Ci. Może potrzebujesz jakiejś pomocy, albo...obojętnie co. Jakby co, to wal jak w dym. Ściskam serdecznie i trzymaj się (razem z córką)mocno:)

      Usuń
  2. Stylizacja super, post również :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kobieto o jakiej starości Ty piszesz?
    Na zdjęciach wyglądasz jak nastolatka:)
    Ciuszki rewelacja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wpisany w dowodzie(jak każdy pesel)a on w przeciwności do prasy i innych mediów, jest jak najbardziej prawdziwy.Nastoletnia to jest moja najmłodsza córka, a ja jestem najwyżej kilkudekaloletnia. Zdjęcia? Akurat słońce było łaskawe, ukryło co miało i nie naświetliło co nie miało.Farta po prostu miałam, w przeciwieństwie do ciuszków, które ciągle mam. Z fartem może być różnie.Pozdrawiam bardzo serdecznie.

      Usuń
  4. Fajny post, wszystkie Twoje posty miło się czyta. :-) Świetnie wyglądasz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie się czyta, że ktoś cię docenia. Bardzo serdecznie dziękuję i pozdrawiam:-)

      Usuń
  5. Mam trochę torebek ciągle mi sie wydaje, że za dużo 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, ale jak się ubieram, to potem jest na przykład myśl, że lepiej do całości pasowałaby zielona...zielona jest, ale jakby to była zieleń bardziej przygaszona...hahaha.Tak to już jest:-)

      Usuń
  6. Święte słowa,"trzeba się cieszyć z tego co się ma". Ja ostatnio też się trochę "straszyłam", ale mam przebłyski.....i staram się pokonać zmory starości.....Pięknie wyglądasz Kobieto. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebłyski, powtarzam - tylko przebłyski jakiegoś maciupeńkiego strachu...dobre są. Trochę pokory dają, która potrzebna jest, by zbytniej nonszalancji nie ulec życiowej.Dziękuję za uznanie i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  7. Lęki działają niesamowicie negatywnie... gdy tylko zaczynam mieć jakieś nieuzasadnione obawy, staram się natychmiast zacząć myśleć o czymś innym.
    Piękna stylizacja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trudno oprzeć się lękom, zwłaszcza tym bliżej nieokreślonym. Wtedy najlepiej ubrać płaszcz i wyjść przewietrzyć głowę(mimo smogu), albo dotknąć życia innych wziąwszy do ręki książkę.Można też wykonać telefon do kogoś kogo lubisz i pogadać o bzdetach. To wszystko może nie pomóc, bo lęki dalej są. Ja, w trudnym momencie życia wzięłam do ręki lusterko i sobie osobiście pogadałam. Na koniec jej powiedziałam: od dzisiaj niczego nie boisz się Stara Kobieto, zrozum wreszcie, że za stara jesteś na lęki. I tyle:)

      Usuń
  8. Kolejny rewelacyjny, bardzo mądry i jakże prawdziwy tekst.
    Cudną masz tą torebkę!
    Serdeczne uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem zadowolona, że spodobała Ci się moja myśl i torebka oczywiście. Torebkę kupiłam w 2005 roku w salonie Solar. Były jeszcze do niej długie rękawiczki(prawie do łokcia),ale zgubiły się(co jeśli chodzi o mnie, wcale nie jest dziwne (dziwne jest, że torebka jeszcze jest;-))Serdecznie ściskam.

      Usuń
  9. Witaj, dziękuję za odwiedziny u mnie i bardzo się cieszę że dzięki temu Cię poznałam. Prowadzisz bardzo ciekawego bloga, podobają mi się posty, mądre, wyważone z życia wzięte, pisane na podstawie życiowych doświadczeń i płynące z głębi serca, duszy i myśli - super. Będę do Ciebie zaglądać - tutaj jest interesująco. Pozdrawiam cieplutko i w wolnej chwili zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że przeczytałam takie pozytywne słowa. Dziękuję bardzo. Pozdrawiam gorąco:)))

      Usuń
  10. bardzo fajny post :) świetne ubranka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie, że Ci się spodobało:)))

      Usuń
  11. Post rewelacja - ale na zdjęciach widzę prawdziwą kobietę z klasą! Coś wspaniałego! Tak trzymaj - zostaję u Ciebie na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak...jestem kobietą;-):) Lubię być kobietą od dziecka:) Cieszę się, że mnie zauważyłaś i tak pozytywną wydałaś opinię. Zostań jak długo będziesz miała ochotę:)

      Usuń
  12. Swietne przemyślenia, trafione konkluzje i cała prawda o lęku!
    Bardzo dobry post i temat!
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serce mi się rozradowało jak przeczytałam takie miłe słowa:) Pozdrowionka.

      Usuń
  13. Też znam takich ludzi, którzy wiecznie oszczędzają na tzw. starość. Żadnych przyjemności i rozrywek. Wątpię, żeby w późniejszym wieku za te pieniądze szaleli ! Pięknie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą szaleli w aptekach i gabinetach psychiatrów, i być może żałowali, że nie żyli otwartością jaką daje świat.Dzięki i pozdrawiam gorąco:)

      Usuń
  14. Bardzo dobre, pozytywne podejście do życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, lubię świat i życie uwielbiam, i kocham ponad życie, i to w moim przypadku jest jedyne, co się w ogóle nie zmieniło:)

      Usuń
  15. Powiem jedno - świetna z Ciebie kobitka! :) Wiele młodych dziewczyn nie ma tyle szaleństwa i radości w sobie, co Ty. Widzę po zdjęciach, że lubisz się dobrze bawić i lubisz siebie. Napisałaś bardzo mądre słowa. Podziwiam Cię za Twoje podejście do życia.
    Zostaję na Twojej stronie na dłużej, ponieważ jestem ciekawa innych Twoich postów.

    Pozdrawiam ♥
    Włosowe Inspiracje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trudno, zawsze byłam szalona(nawet nieroztropna całkowicie), ale z szaleństwem i radością nie można czekać do setki(zwłaszcza jak się ma do niej coraz mniej lat)Hmm...powinnam wreszcie ustalić ile mam lat więc niech to będzie 41 i pół(do setki w domyśle, oczywiście)Teraz przypomniał mi się film "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona) z Leonardem DiCaprio.Kłaniam się nisko(dopóki jeszcze łatwo się zginam i podnoszę) i serdeczności:))

      Usuń
  16. Piękna stylizacja, a płaszcz genialny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się podoba. To miłe jest:)

      Usuń
  17. To jest jeden z najlepszych postów jakie kiedykolwiek czytałam. Więcej ludzi powinno brać takie słowa pod uwagę. Ja należę do kategorii odważnych i nie mogę się nadziwić jak innych strach ogranicza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zarumieniłam przeczytawszy Twoje słowa.Dziękuję BARDZO.Jeśli jesteś odważna, to może założymy klub:-)? Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  18. Kiedyś też tak myślałam jak Elżbieta, ale nagła choroba uświadomiła mi, że aktywne życie jest krótkie. Trzeba się cieszyć nim teraz, kiedy jesteśmy sprawni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, nagłe spotkania z cyklu chorób wszelakich, przewartościowują wszystko i inaczej odmierzają czas. Nie ma co czekać - trzeba żyć i brać co przynosi dzień. Ja tak robię, choć zdarza się,że się nie zgadzam z jego darami.No to cóż, trzeba coś zmienić, obrócić w żart, znaleźć dobrą stronę tej złej i dalej iść:)

      Usuń
  19. dlatego trzeba korzystać z każdego dnia, cieszyć się i łapać chwile za chwilą. bo nigdy nie wiadomo czy to będzie nasza ostatnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się nie wie, która ostatnia będzie, bo ja bym wtedy problem miała taki, że chcąc jeszcze tyle nie wiedziałabym od czego zacząć. I przyszłoby zmartwienie, że nie zdążę albo co. A tak? A tak...luzik:-)

      Usuń
  20. Piękna stylizacja :)

    Zapraszam na bloga i wspólnej obserwacji
    http://fashionlikealife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo mądry wpis. Zazdroszczę Ci luzu, choć ja staram się wyzwalać od wszelakich lęków, zwłaszcza cudzych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luz to dystans do siebie i spraw. Na ile go stanie? Nie wiem. Ale jakbym miała być poważna i zgodna z wiekiem, zasadnicza w nieistotnych sprawach to bym umarła. Ze smutku po prostu, że nie jestem już sobą. Najdłużej na świecie jestem ze sobą i mam czasem ogromną chęć...sprawić sobie lanie(za wiele rzeczy), ale w końcu...przebaczam sobie (hahaha..haha)Tak się objawia moja tolerancja:-) Ściskam serdecznie.

      Usuń
  22. Pięknie napisane,prawdziwa prawda,ja w wieku 45 lat urodziłam czwarte dziecko,żal mi tej Elżbiety niepotrzebnie się tak zamartwiała.Mój ostatni syn jest już bardzo dorosły i zdrowy.tak się zastanawiam czemu blog nazywa się Stara kobieta,jesteś pełna życia tylko brać przykład...a może mi poźyczysz jakąś torebkę?....mam dużo do każdych butów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoje ostatnie, czwarte dziecko(córkę) urodziłam mając 42 lata i to mi dodało dodatkowych skrzydeł. Torebkę, jaką chcesz... chętnie pożyczę. Pozdrawiam słonecznie:)

      Usuń
    2. no to super,mnie też dodało skrzydeł i nie czuję się na swój wiek...

      Usuń
  23. A kto by się wiekiem przejmował:D Ważne jest to co się ma w głowie i sercu:D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak ... podpisuję się pod każdym słowem tysiąckrotnie:-)Buziaki.

      Usuń
  24. Starość - ciekawy temat poruszyłaś. Nie wolno o niej myśleć a tym samym zabijać w sobie radość życia. Każdy ma obawy i lęki, to normalne, nie jest jednak normalne w wieku 40 lat podporządkowywać życia, bo starość przyjdzie i będziemy niepełnosprawne, może nigdy tak nie będzie. Złe myśli i emocje to nic dobrego. Całe życie myśleć, że będę stara /dla niektórych już jestem stara/, nie, mówię zdecydowanie nie! Ty widzę jesteś radosna i pełna energii i tak właśnie trzeba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą moją energią przywaliłam ostatnio w duży słój stojący na podłodze w kuchni(swoją drogą skąd on się tam wziął?)No i cóż... po słoiku i ogórkach w nim(hahaha)i wtedy się tak zrugałam, że nie dość, że palec mnie bolał od nogi, to jeszcze w pięty mi poszło. I gdzie tu czas na strachy? Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo słonecznych chwil:)

      Usuń
  25. Cieszę się, że poruszyła Pani ten temat! Zgadzam się, strach niszczy nas od wewnątrz. Z lękami powinniśmy walczyć, nie mogą zawładnąć naszym życiem. Każdemu życzę takiej wewnętrznej energii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strach to zły doradca, zwłaszcza wieczorową porą. Ranek, ranek daje nowe spojrzenie. Dziękuję serdecznie za mądry i miły komentarz:-)

      Usuń
  26. bardzo pouczający post:) trzeba cieszyć się życiem - brzmi jak banał, często powtarzany, na tyle przemielony, że nikt nie zastanawia się już głębiej nad znaczeniem tych słów. trzeba przestać się martwić i zacząć żyć:)
    dziękuję za miłe odwiedziny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banał goni banał, truizm za truizmem, ale z nich składa się życie(kolejny banał),a jednak jak się człowiek zastanowi głębiej, to zamartwianie naprawdę nie pomaga. Powoduje dalsze problemy. Taki tworzy się (niebezpieczny dla konsumowania życia)krąg. Dziękuję za ciepły wpis i życzę radosnej konsumpcji życia bez zbędnych lęków:-)

      Usuń
  27. Bardzo mądre słowa i piękna stylizacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczności i dzięki za miłe słowa:-)

      Usuń
  28. Pozdrawiam "starą", a jednak młodą Kobietę :)
    Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mus to mus,trzeba...innego wyjścia nie ma:-)

      Usuń
  29. Cudowny post, daje do myślenia :) No i naprawdę świetnie napisany. A na zdjęciach, młodość! Wiek nas nie określa, ale to na jaki się czujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem szczęśliwa, że udało mi się Ciebie zainteresować. Bardzo dziękuję za pozytywny, miły wpis i pozdrawiam serdecznie:-)

      Usuń
  30. Zgadzam się z Tobą, że strach nas blokuje, nie pozwala w pełni cieszyć się życiem. Wiesz, moja prababcia całe swoje "trudne" życie przeżyła aktywnie. Nie płakał nad każdą kolejną zmarszczką, lubiła je, bo taka była. Do końca życia była pełna radości(a żyła 97 lat), umiała cieszyć się małymi rzeczami. Cieszę się, bo podobno jestem bardzo do niej podobna. To dla mnie wieli komplement :)
    Cudowna z Ciebie kobieta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia powtarzała, że na wygląd trzeba sobie zapracować i dlatego dużo śmiać, bo oczy iskrzą, a brzuch znika od wesołego chybotania.Tato z kolei patrzył na mnie i prosto w oczy mówił: poczytaj córcia, bo coś głupio dzisiaj wyglądasz:-) Gorąco dziękuję za serdeczny wpis:-))

      Usuń
  31. Warto przypominać, że każdy zasługuje na większe i mniejsze radości i że nie wolno pozwolić przytłoczyć się poczuciem obowiązku. Bez względu na wiek i stan portfela. Czasem wystarczy dać sobie chwilę i popatrzeć w niebo.
    Pozdrawiam niezwykle atrakcyjną kobietę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję za zrozumienie moich intencji i serdeczne słowa:-)

      Usuń
  32. Wpadłam właśnie z rewizytą i się zaczytałam... Post jest naprawdę poruszający, aż mi łezki w oczach stanęły. Przepiękne, mądre i po prostu prawdziwe refleksje. Trzeba cieszyć się tym, co tu i teraz, a nie martwić się jutrem - bo tak można przeżyć w stresie całe życie. Nie zawsze jest wprawdzie łatwo, ale zawsze warto... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Patrycjo, nie można się ograniczać strachem, bo jutro zawsze jest... choć niekoniecznie może być dla nas, dlatego trzeba po prostu przyjmować wszystko na klatę i do przodu biec:-) Uściski serdeczne.

      Usuń
  33. piękne zdjęcia:) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Uwielbiam Pani wpisy. Co do tematu, tak. Nie należy się bać tego co może nadejść, to jest nieuniknione... I nie można się przejmować tym na co niestety nie mamy wpływu. Chociaż... bezsilność to NAJGORSZE uczucie na świecie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bezsilność jest straszna i nie da się jej zupełnie z życia wykasować. Są takie chwile, że nas dopada, i nic nie możemy z tym zrobić, bo są to z reguły zdarzenia w ludzkiej mocy nie do zwyciężenia. Ale nim one się wydarzą, nie należy pogrążać się w strachu, bo w tym samym czasie minie życie. Znów wspomnę moją babcię: tak i tak, na końcu do piachu, ale ja osobiście wole umierać szczęśliwa i nie będę martwić się na zapas - tłumaczyła mojej mamie, popijając herbatę z pięcioma łyżkami cukru, choć doktor wyraźnie jej zabronił. Na zapas to możemy kupić cukier - uśmiechała się chytrze.To słodkie, w całym wymiarze było. Serdeczne buziaki dla ślicznej Martynki.

      Usuń
  35. Dziękujemy za odwiedzenia naszego bloga.
    Szkoda, że nie trafiłam do Ciebie wcześniej. Przejrzałam Twój blog i zastaję tutaj. Z przyjemnością czyta się Twoje wpisy. Jesteś niesamowicie optymistyczną kobietą. To trochę egoistyczne z mojej strony, ale Twoja energia mi się udziela. Pozdrawiam serdecznie - M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radość podzielona się zwiększa, smutek podzielony zmniejsza, a energia natęża... i niech tak będzie. Pozdrawiam gorąco. A egoizm? Jaki egoizm? Zresztą uważam, że egoizm w małych dawkach jest bardzo zdrowy. Napiszę kiedyś o nim. Tymczasem pozdrawiam serdecznie i Marię i Olę:-)

      Usuń
  36. Mio mi Cirbie poznać i gościć w sercu ogrodu, Mieszkam sama, mam już dużo usyerek. ale jak nic nie boli,. to reszta jkoś leci/ Lękać się trzeba wściekłych psów i wrednych ludzi. chóć podobno wszystkich nożba ujarzmić,. A mnie dzisiaj boli jak cholera. Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed złymi ludźmi można ewentualnie mieć strach, a nie przed czymś nieznanym czy nieuniknionym, ale ja osobiście mam zaufanie do wszystkich ogromne(w tym jestem niepoprawna) i nim stwierdzę, "że to zły człowiek był", to dostaję po łapach. Ale cóż, biorę nowy oddech i dalej idę. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę, żeby przestało boleć trzymam za to kciuki):-)

      Usuń
  37. Dziekuje Ci za ten wpis. Ostatnio sama walcze ze strachem co do przyszlosci. Masz racje - nie ma co sie bac. Trace przez to obecna chwile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto tracić czasu na strachy, po latach życia okaże się, że wcześniejsze troski to były po prostu bzdety i zupełnie niepotrzebne nerwy. A o nerwy trzeba dbać. Życzę odwagi i radości z chwil, to szybko będzie to niezły potencjał radości, a w życiu przecież o nią chodzi. Bynajmniej mnie o nią chodzi:-)

      Usuń
  38. Twoje teksty powinno się sprzedawać na recepty - radość życia w kapsułce! Jestem trochę starsza ale mam młodą duszę i tak wiele planów do zrealizowania, że nie mam czasu myśleć o starości. Ona bywa jednak okrutna i trudno o niej nie myśleć. Nikt z nas nie wie co go czeka więc strach na wszelki wypadek nie ma sensu.
    Super torebka! Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow...recepty...niepotrzebne, ja jestem ogólnie dostępna;-) i chętna do rozdawnictwa wesołości bez wtrącania się w to NFZ;-) Podstawą mojego życia od dziecka był śmiech. ŚMIECH jest najlepszym lekarstwem na wszystko i to on mnie w życiu ratował, choć nie zawsze był dobrze przyjmowany. Niestety są osoby, które nie umieją się śmiać."Z czego tu się śmiać, jak rachunki do zapłacenia, przybyło mi w biodrach itp." - tak mówią malkontenci. Żal mi ich. Piekielnie gorąco pozdrawiam i pije właśnie Twoje zdrowie w znosząc kieliszek różowego wina:-)

      Usuń
    2. Cudna i zaraźliwa jest Twoja radość. Przyłączam się - Twoje zdrowie!

      Usuń
  39. Ty nigdy nie będziesz stara, bo dużo w Tobie optymizmu i energii. Żyj tak i bądź szczęśliwa. Twoja koleżanka wybrała trochę złą drogę życia. Nie można myśleć tylko o starości i zabezpieczeniu się finansowo. Oczywiście warto mieć jakieś oszczędności, ale bez przesady. One nie mogą ograniczać obecnego życia. Z dziećmi też błąd. One powinny liczyć na siebie i własne możliwości, a nie na Mamę. Oczywiście w skrajnych przypadkach trzeba pomóc. Trzeba pamiętać, że życie jest jedno i nie polega na ciągłym myśleniu o innych, ale na przeżyciu swojego życia po swojemu i z radością. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie ma się JEDNO bez względu na stan posiadania i nie można zatruwać go własnym strachem, bo to prowadzi dokładnie donikąd. Szczypta egoizmu nigdy nie zaszkodzi... szczęśliwi ludzie mają wokół siebie również szczęśliwych. Nie może być inaczej. Dziękuję za wiarę we mnie:-) Pozdrowionka.

      Usuń
  40. Świetna stylizacja. Czerwony szal dodaje uroku! :) Pozdrawiam. ;)

    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się Tobie spodobało. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  41. Lubię ludzi pozytywnie zakręconych :)) Torebka fajna lubię takie zapięcia. Fakt nie ma co myśleć o przyszłości za dużo, trzeba żyć dniem dzisiejszym, cieszyć się teraźniejszością, bo w konsekwencji nie żyjemy tylko się martwimy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torebki zapinane na tzw.bigielki to też moje ulubione są. Dosyć jest aktualnych zmartwionek i zmartwień każdego dnia, więc po co dokładać dodatkowych strachów. Jeśli mi się czegoś nie chce, to nie chce mi się przede wszystkim bać. Hmm...jestem za stara, żeby się bać, no i czasu nie mam już takiego jak wtedy gdy byłam(czas przeszły... brrr) młoda. Ale wtedy też strachu nie odczuwałam, co nie oznacza, że byłam beztroska(choć nie wiem na 100%, ja chyba szaleństwo mam w genach...o cholerka...muszę się nad tym zastanowić. , ale jutro, bo dzisiaj jest sobota więc do kąta refleksje nie na rękę. Jutro też nie, bo niedziela... a to święto. W poniedziałek zaś, nie należy rozpoczynać spraw trudnych? A we wtorek? Do wtorku...zapomnę. Na szczęście:-)))Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  42. Bardzo trafne spostrzeżenia, szkoda życia na takie lęki. W oczekiwaniu na starość, można przeoczyć najlepsze chwile...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie przeoczenia są nie do odrobienia. Serdecznie pozdrawiam:-)

      Usuń
  43. Strach to zła rzecz, potrafi nawet zrujnować życie. Podoba mi się w Pani to, że jest Pani taka energiczna i pewna siebie! Tak trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Takie słowa to wsparcie, a tego nigdy za wiele:-)Serdeczne uściski.

      Usuń
  44. Stara tylko w cyfrach bo ja tu pełno energii i młodości widzę :) Pięknie wyglądasz :) W moim przypadku strach jest towarzyszem życia, ciężko to zmienić i mieć inne podejście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z całego staro - młodego serca za miłe słowo :)

      Usuń
  45. Czytam Twoje posty, raczej ze zrozumieniem sensu.
    Już czytałam u Ciebie o kobiecie pożyczającej torebki i o jej oszczędzaniu na starość.
    Tamta miała na imię Nina i miała 60 lat.
    Dzisiejszej zmieniłaś imię i wiek.
    Ale to chyba moja wina, że tak zapamiętuję Twoje posty.
    Jednak puenta i sens dobry.
    Fajnie, że energia Cię rozsadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Bardzo się cieszę, że "mnie czytasz" i to w taki rozumiejący sposób:-)Historia o "kobiecie pożyczającej" torebki jest jak najbardziej prawdziwa...niestety.To bardzo uniwersalna historia i dlatego użyłam jej w tych tekstach i kontekstach.Rozmyślnie zmieniłam imię i wiek jak najbardziej rzeczywistej osoby. Wykorzystałam (jak okropnie to brzmi) to co ją spotkało by pokazać jak ulotne jest życie, a planowanie (nawet najlepsze) może podciąć los, a w przypadku Niny-Elżbiety zamartwianie się właśnie i strach spowodowały przyśpieszenie nieuniknionej, w każdym przypadku - śmierci, . Moja przyjaciółka odeszła w lipcu i w lipcu pisałam ten tekst, będąc świeżo pod wpływem jej odejścia. Teraz to wróciło, ale inaczej. Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam:-)

      Usuń
    2. To prawda, los bywa okrutny i to w różny sposób.
      Warto się cieszyć życiem, ale..... trzeba pomyśleć, że los może nam zgotować długie życie, z głodową emeryturą.
      Dlatego warto pomyśleć o przyszłości i jednak odkładać.
      Nie przesadzać jednak, zarówno w jedną, jak i w drugą stronę.
      Pozdrawiam.


      ___Tess.

      Usuń
  46. Przesada w żadną stronę nie jest dobra...to prawda, ale też życia nie można odkładać na później i tak się to kółko toczy. Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń