wtorek, 24 stycznia 2017

Randka?


Szła nieśpiesznie, wyprostowana, równym, sprężystym krokiem. Jak na niedzielę to była wczesna pora. Było krótko przed dziesiątą rano. Rozglądała się po wystawach sklepowych w centrum handlowym, w którym działała kawiarnia ''U Pana Kruka", a w tej, o dziesiątej rano była właśnie umówiona. Minęło już parę tygodni od momentu, kiedy Michał uparcie do niej pisał i zapraszał na randkę. To, że był konsekwentny w tym namawianiu ją na spotkanie, przekonało ją do podjęcia decyzji, żeby się z nim spotkać na tej, umownie nazywanej kawie. Dlaczego tak wcześnie rano? Dziwna to pora na pierwsze spotkanie. To Wanda zaproponowała tę godzinę. Pomyślała, że nie będzie tracić całej niedzieli, jeśli spotkanie okaże się niewypałem. Jak się okaże, że to nie osoba, którą w przyszłości by chciała sobie zawracać głowę, to jeszcze przed sobą będzie miała kawał niedzieli, którą może spędzić miło na własnych, indywidualnych zasadach. Miała nadzieję, że zdjęcie pokazywane nie jest robione przed dziesięciu laty, a wszystkie inne dane, co do wykształcenia, preferencji życiowych, wzrostu i wieku, niedaleko odbiegają od prawdy rzeczywistej. Ideałem by było, aby informacje były prawdziwe, a nie przekoloryzowane lub wręcz kłamliwe. Tu miała na myśli, że przecież lepiej być w takim przekazie prawdomównym, bo po co zabierać sobie czas, kiedy jedno spojrzenie i słowo zaraz wszystko zweryfikuje. Takie było jej idealistyczne podejście do życia i spraw. 
- Jeśli ja nikogo nie okradam, dlaczego ktoś ma okraść mnie? - takie było myślenie Wandy. I mimo, że życie ją nauczyło, że to w praktyce nie sprawdza, i tak prosto, nie przekładają się nasze czyny na postępowanie innych, to tym razem znowu dała szansę  sobie i portalowemu Michałowi... uwierzyła i na spotkanie właśnie zmierzała. Tak sobie właśnie rozmyślając. 
Była trochę wcześniej, bo akurat komunikacja akurat nie zawiodła i przyjechała niezwykle terminowo. Dlatego spokojnie przeglądała się swojemu odbiciu w lustrach sklepowych i szybach wystawowych sprawdzając czy nadal wygląda tak korzystnie, jak wychodząc z domu. Pogoda nie była sprzyjająca... mżawka marznąca, przenikliwy chłód i nieprzyjemny wiatr. To nie są czynniki korzystnie sprzyjające na wygląd i samopoczucie.
- Nie jest tak źle, a nawet... mhmhm... wręcz bardzo dobrze (biorąc pod uwag wiek) – zaśmiała się sama do siebie.
- Wandeczko. Witaj, to ty? - usłyszała Wanda za sobą miły, niski, przyjemny głos.
Odwróciła się raptownie i spojrzała, ale... ale na wysokości swych oczu... na ich wysokości (metr siedemdziesiąt... założyła kozaczki na płaskim obcasie, bo ślisko było i w perspektywie ewentualnej ucieczki...ha, ha...chciała się zabezpieczyć...ha...ha...) - nie zobaczyła nic. Za chwilę miała w dłoniach owinięty w biały sztywny papier pakunek (domyśliła się, że to kwiaty). Zza bukietu spojrzały na nią, (dodatkowo spoza szkieł okularów) oczy. Te oczy należały jak się domyślała do nawołującego ją przed chwilą, niskiego głosu. Głos był owszem, przyjemnie niski, ale widok jeszcze bardziej niskiego (niż jego głos) faceta, co rzekomo (w zapowiedziach), miał wzrostu metr siedemdziesiąt sześć - bardzo zdziwił Wandę.
Ogarnęła go wzrokiem w trzy sekundy... pikowana, granatowa kurtka, szary szaliczek zawiązany w węzeł, przykrótkie szare spodenki okrywały miejsce na biodra i tyłek (chyba je wrzucił do pralki na zbyt szybkie wirowanie, stąd ich wstąpienie, ale może też w tej pralce przypadkiem znalazł się stąd to sylwetki skrócenie ) – pomyślała Wanda.
 - Zachował się jednak elegancko (dawno nie dostała kwiatów), ale..., ... (przebiegła jej przez głowę myśl)  dobrze wypiję z nim kawę (zgodziła się sama ze sobą), uśmiechnęła  promiennie. Weszli do kawiarni. W czasie gdy Michał zamawiał dla siebie bezkofeinową kawę, serniczek z porzeczką i malinowo-pomarańczowy soczek, Wanda siedząc przy stoliku rozpakowywała bukiecik i zastanawiała się, gdzie już tego mężczyznę widziała, oprócz zdjęcia przy biurku, które widnieje  na jego stronie. Już nie myślała o tym, jak chciał ukryć to, że jest zwyczajnie niski i w ramionach równie wąski, taki w rozmiarze XS, i umawia się z kobietą, o której wie, ze jest wysoka itp.itd., i po co to zrobił? 
"Babcia mówiła, ze prawdziwy mężczyzna jeśli chodzi o wygląd powinien być w barach szeroki, a w d...e  wąski i  jeszcze powinien mieć siłę, żeby kobietę wziąć na ręce, również ogarnąć ją ramionami w razie niebezpieczeństwa, i szczęścia także." - przypominając sobie babcine nauki (choć sama jest babcią już), Wanda zaśmiała się do swych myśli i wreszcie ujrzała ukryty pod papierem bukiet.
Oniemiała... trzy białe różyczki, trzy malutkie goździczki (biało-różowe), gryczpanu (inaczej nazywając: bukszpanu) wiele, do tego gałązki liści, jakie dokłada się do strojenia wieńców i jeszcze gałązki świerku. Poczuła się dziwnie.
- Podoba ci się? - zapytał Michał wracając do stolika, po realizacji zamówienia przy bufecie.
- Tak, bardzo specyficzny – odpowiedziała wolno Wanda
- To dobrze, że ci się podoba, wczoraj taki sam kupiłem żonie – odpowiedział zadowolony Michał
Żonie? To jeszcze i to.... - przemknęła Wandzie myśl, ale zaraz wszystko zrozumiała, w sekundę po tym jak kelnerka postawiła przed nią sernik, a ona szybko widelczykiem wsuwała sobie kawałek do ust.
- Żonie jeszcze dokupiłem znicz – dopowiadał Michał – chwaląc, że ze względu na kupno dwóch bukietów, dostał jeszcze upust. 
- Upust? Dobrze, że tak ci się udało. Przed cmentarzem na tych kwiatowych stoiskach. To wcześnie tam byłeś. - stwierdziła ze spokojnym uśmiechem Wanda
- Nie, nie dzisiaj. Wczoraj popołudniu się zaopatrzyłem. - z niezmiennym zadowoleniem odpowiedział Michał.
I w tej atmosferze spokoju, uśmiechów, rozmawiali jeszcze godzinę... o niczym. Trochę o minionym w ich życiu czasie, choć Wanda nie wychylała się z opowiadaniem o sobie. Słuchała i zastanawiała się... skąd zna tego człowieczka, co ona tu robi i co on sobie myślał tak nagabując ją na spotkanie. I dlaczego ona na nie się zdecydowała?
Mając przed oczami zdjęcie gdzie tenże Michał siedzi za ogromnym biurkiem, a obok wielka dwukorzenna palma – Wanda zapytała wprost, siedzącego tym razem naprzeciwko niej, za kawiarnianym stolikiem Michała – czego ty w życiu chcesz, i na co liczysz jeśli chodzi o mnie?
Ja mówię Ci od razu, że... nie jestem majętna, dodatkowo jestem szczęśliwa, bo mam dla kogo gotować i z kim jeść obiad, i nie szukam bezsensownych znajomości, bo mam co robić z czasem.
Dodatkowo jeszcze...- chciała dopowiedzieć dalej, ale Michał jej przerwał pytając czy skoro już zjedli, to mogą wyjść na spacer, bo on  nie może wytrzymać... tak palić mu się chce, że przebiera nogami siedząc.
O rany, co za styl?
- Super, jeszcze palisz? Nie znoszę palenia. Szczęśliwie nigdy nie paliłam. Co nie znaczy, że nie mam innych nałogów – zażartowała Wanda sięgając po płaszczyk. Michał zerwał się szybko i chciał doskoczyć by pomóc jej  przy wkładaniu palta, ale wyszło to nadzwyczaj dziwacznie, gdy Michał wątłe ramionka wyciągnął w górę (przy czym Wanda ugiąć musiała kolana) by ta wspólna koordynacja ruchów pomogła włożyć jej nawierzchnie odzienie (samej poszłoby jej lepiej).
Wyszli na zewnątrz. Michał od razu zapalił papierosa i chciał z nią iść, ale ona podziękowała... za spotkanie i kwiaty (nawet też).
- Pójdę już, życzę wszystkiego dobrego – Wanda na pożegnanie wyciągnęła dłoń.
- Może kiedyś pójdziemy pobiegać, ja często biegam po parku – niczym niespłoszony Michał przełożył papierosa do drugiej ręki i prawą uścisnął palce Wandy.
- Nie, nie biegam. Swoją drogą... biegasz po parku i palisz w pracy, coś tu się nie zgadza. - zastanawiająco na koniec zapytała, nie oczekując wszakże odpowiedzi.
Oddalała się w pośpiechu. Już przypomniała sobie skąd go znała. Obecnie jest emerytem, ale kiedyś był prawnikiem. Był wspomnieniem z przeszłości. Nie złym. Obojętnym, ale nie o to chodzi, Wanda chciała spotkać mężczyznę, który by jej się podobał. Chciała spotkać takiego, który by wypełnił w jej życiu męską lukę. Ciekawe spędzanie czasu, mentalne wspieranie (nie wyręczanie w czymkolwiek), rozmowy interesujące, intrygujące spotkania i oczekiwanie na bezdechu na kolejne, następne miłe, bardzo pożądane chwile. A co do pożądania (bardzo wskazanego) i pragnienia przytulenia (nie tylko...hmmhm) kogoś ... bo i to potrzebne było  jej... przy Michale, który był kim innym nie tylko jeśli chodzi o fotografię, czuła tylko jedno pragnienie... żeby szybko zniknął z jej pola widzenia (jego postać jednocześnie ją śmieszyła i złościła i nie było w tym nic czarownego... o nie... obrzydzenie zwyczajne to było – tak to czuła).
- Choć komuś takiej postury chyba szybciej się znika niż komuś dużemu – przeszło jej złośliwie przez myśl – po co to oszustwo, żeby jeszcze coś o czymś wiedział, albo dobry żart wypowiedział, miał poczucie humoru, a Wanda poczucie, że nie straciła czasu. 
Niestety takiego poczucia takiego nie miała. Była rozczarowana, a w ręce trzymała cmentarny bukiecik. Miała szczęście, że żyła, bo w pakiecie dostała serniczek, a jakby była w sytuacji Eli, żony małego Michała (żeby jeszcze wyglądał jak filmowy Michał Wołodyjowski... wzdychnęła Wanda) to by dostała znicz. 
- Okropna jestem? Nieee... nie będę udawać, że inna jestem. Taka jestem.
Tictac...tictac...tictac... - dzwonek telefonu
tictac... tictac... tictac... - co za uporczywy dźwięk.
Wanda patrzy w ekran telefonu. To Michał.
      -  Muszę zmienić ten dźwięk telefonu i zrobić sernik z porzeczkami, jak tylko wrócę do domu – postanowiła Wanda.

13 komentarzy:

  1. Michał mały wzrostem, ale z dużym ego! Co mu się zresztą dziwić, jeśli zobaczył tę fotkę z drabiną, był ugotowany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było...minęło...dobrze, że sernik był smaczny. Serdeczności:-)

      Usuń
  2. No tak, zbyt wiele ludzi wierzy w perfekcyjne historie miłosne a życie układa swoje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiara czyni cuda...chyba mi się Michał źle zwizualizował...hahaha:-)

      Usuń
  3. Perfekcyjne historie miłosne jak najbardziej istnieją...

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieją nawet rzeczy, o których nie mamy pojęcia, a potem nagle...i światło jest:-)

      Usuń
  4. Randki z nieznajomymi niosa rozne niespodzianki, wiec stad te rozczarowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie tam rozczarowania...sernik nad wyraz dobry był:-)

      Usuń
  5. Randki w ciemno to duże wyzwanie, nie raz może nas rozczarować. Ślicznie, bardzo seksownie wygladasz na tej fotce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko trzeba być przygotowanym i umieć porażkę przekuć w sukces. I tyle. Ach...jeszcze pozdrowionka:-)

      Usuń
  6. Po prostu tamtym razem się nie udało.
    Byle jak najdalej od takich Michałków, brrrr.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech sobie szczęśliwie żyje, tylko serniczek raczej z inną je:)

      Usuń

  7. Interesująca historia.
    Regał z książkami fascynujący :)

    OdpowiedzUsuń