sobota, 16 września 2017

Znalazłam swoją drogę... a tu turbulencje znowu


To jest jedyna droga. Zbyt późno zrozumiałam, że nie da się iść jednocześnie kilkoma drogami i to w tym samym czasie. Zaczadziała młodością błądziłam, gubiłam się, wracałam do miejsca startu, pędziłam, potem zbyt zwalniałam, znowu przyśpieszałam, ale to nie był dobry kierunek, bo w tym pośpiechu zbytnio się nie zastanawiałam. Nie słuchałam żadnych wskazówek, nie czytałam drogowskazów, z klapami na oczach jak koń ciągnący wóz po wyboistej drodze to człapałam, to popędzałam nie rozglądając się na boki, a historia się działa... kwiaty rozkwitały, liście z drzew opadały, a śnieg zakrywał drogi, a ja tylko zmieniałam ubrania dbając o to by nie zaziębić się lub nie przegrzać... a historia się działa... dzieci rodziły, starsi umierali, a ja oczarowana światem i młodością podążałam różnymi drogami... nie myśląc w ogóle, że to nie jest możliwe tak jechać w różnych kierunkach i jeszcze bez zatrzymywania... a historia się działa. Działa i dzieje do dziś... tylko teraz ja jestem w niej (choć z lekką zadyszką), a nie obok, bo znalazłam swoją drogę i równo podążam nią w pełnym zachwycie, podziwie, wyrozumiałości, wdzięczności... rozumiem, że życie to plątanina dobra i zła, litości, nadziei, miłości, strachu, piękna, okrucieństwa, przemocy, przypadku... w tym wszystkim należy odnaleźć swoją drogę by móc powiedzieć, że warto było szukać swojej drogi... bo wtedy dopiero zauważamy co piękne i ważne jest... las w  wielu zieleni odcieniach, morze i jego szum i wschód słońca zza góry; miłość w dotyku rąk, szale uniesienia, spojrzenia tajemnego, czyjegoś przyjścia, i zdrady czyjejś, oczekiwania i spełnienia, zaczarowane w historie z książek, i okrutność  choroby... słonie, i mrówki, brzęczące owady, wredne meszki; miód i piołun; kobieta i mężczyzna; łagodność i upór. To wszystko było... jest inne... będzie jeszcze inne, a ja jestem na mojej drodze szczęśliwa, bo moja droga to: bycie ponad to, co słabe, złe i zrozumienie. 
  • Słabość - to mściwość i nieprzebaczanie.
  • Zło - to niedocenianie wszystkiego co nas otacza(w tym siebie) i niszczenie tego.
  • Zrozumienie - że wszystko po coś jest, także moje życie i nie muszę odkrywać tej tajemnicy dokładnie po co jestem, żeby doznać szczęścia na tym świecie... muszę po prostu żyć w harmonii serca, umysłu – pragnień i możliwości.

I wiem, że najważniejsza misja dorosłego człowieka to: uczyć dzieci, od pierwszego dnia, że trzeba kochać świat, doceniać życie i szanować wszystko dookoła, i nie wolno, w żadnym razie odkładać tego na późniejszy, nieokreślony czas. 
Nie można żyć byle jak, bo to wstyd zabierać komuś miejsce, kto mógłby żyć lepiej ale nie otrzymał takiej szansy. 

Teraz gdy wreszcie moja droga stała się prosta, spokojna, wyważona i radosna zaczęły się dziać nieoczekiwane dla mnie rzeczy, rzekłabym turbulencje, które w pierwszej chwili doprowadziły mnie do rozpaczy... ale? ale podniosłam się i w trakcie wstawania następne mnie dopadły... jeszcze gorsze...jeszcze bardziej niezrozumiałe i niesprawiedliwe ze strony osób, które  dawno wykreśliłam. Szłam pieszo przez całe miasto kawał drogi nie zważając na nikogo... jechał tramwaj za tramwajem, autobusy mnie mijały. Do żadnego nie wsiadałam... nie wiem skąd miałam tyle siły, żeby tak iść i iść... szłam przeszło cztery godziny... połykałam łzy, ocierałam oczy i znowu na nowo. Znowu to zostałam załatwiona od ręki, czyli odmownie, bo jedna wielka pani kierownik nie chciała ze mną rozmawiać, bo w swoich godzinach urzędowania czynnych dla petentów (ja byłam owym petentem) twierdząc, że nie ma czasu. Nie ma dla mnie czasu, jestem stracona i ona w niczym mi nie pomoże. To była moja ostatnia deska ratunku – tak by rzec można. Byłam rozgoryczona, świat zaczął niebezpiecznie mną chybotać i tak szłam, i pojąć nie mogłam... po co, dla kogo są, te urzędy, te sądy, instytucje wszelakie... już wiem... DLA  KASY, bo przecież nie dla ludzi, tak idę pieszo kolejny kilometr i nie wiem co mam z sobą zrobić, dokąd skierować swoje kroki by nie zejść ze swojej wymarzonej drogi, by sprawiedliwość i prawda się nie rozjeżdżały, i żeby nikt nie wchodził buciorami na moją drogę, po której chcę iść tylko z wybranymi osobami. Nagle potknęłam się, zahaczyłam czubkiem buta o wystającą płytę chodnika... to mnie wyrwało z rozgorączkowanego zamyślenia... pomyślałam o tekście, który napisałam poprzedniego dnia, a jeszcze nie opublikowałam.Tytuł... W chwilach chandry...: 

...wydaje się, że wszystko wali Ci się na głowę,  jesteś wściekła nawet na słońce, że świeci... jakby ono nie dla Ciebie swe promienie rozprzestrzeniało... dochodzi do Ciebie, że zostałaś oszukana... nie rozumiesz dlaczego... czujesz się samotna i niepotrzebna nikomu... nie chce Ci się nic, bo wszystko wydaje się niepotrzebne, nieistotne... od złości przechodzisz do obojętności... od otępienia do rozpaczy i potoku nieposkromionych łez... patrzysz w lustro i nie poznajesz swojego odbicia... i nawet łzy się wyczerpują; suche oczy, głuche uszy -  nie słyszysz dzwoniącego telefonu... nie chcesz go słyszeć... zaczynasz działać bezwiednie... wykonujesz czynności niepotrzebne... odbijasz się od ściany do ściany... nie widzisz sensu... nie wierzysz w ratunek... jesteś rozbita i załamana... obwiniasz wszystko i wszystkich... wyjesz bezgłośnie... czujesz się upokorzona... cierpisz i to cierpienie jest bólem, który odczuwasz jakby odbezpieczony granat rozszarpywał Cię od środka, rozdzierał... masz wrażenie, że pękasz, a za chwilę jesteś bezwładnym, ociężałym workiem napełnionym powietrzem, które i tak za chwilę już z Ciebie uchodzi...

... skąd ta chandra?
Powodów może być wiele, których skutkiem jest uczucie, że sprawiedliwość i prawda są zupełnie ze sobą sprzeczne. I w chwili gdy Cię ta wiadomość tak dotkliwie dotyka to... to masz chandrę. Ona zamyka Cię na jasne myślenie i zabiera to co najważniejsze w takim momencie: wiarę, że jeszcze będzie dobrze. 
I co wtedy, jakie myśli Ci podsuwa skołatany umysł? Nie chcesz już żyć... pierwszy taki moment
  • Możesz rzucić się z mostu? - ale umiesz pływać, jeszcze się uratujesz...
  • To może pod pociąg wejść po prostu ? - jesteś estetką, a ten widok nie będzie najładniejszy...
  • Powiesić w szopie, na drągu? - wisielców przeklinają, nie chcesz być wyklęta...
  • To może tabletki nasenne spożyte w nadmiarze, zasnąć i już? -  ale skąd załatwić receptę na tyle prochów, i to takie banalne...
  • Można gaz odkręcić? - ale tam gdzie mieszkasz wszystko jest na prąd...
  • Może w wannie się utopić i pomóc sobie włączoną do prądu suszarką do włosów? - ale w ubraniu czy bez, zbyt wielki to dylemat...
  • Iść na grzyby zrobić sobie obiad, taki ostatni w życiu swym? - tylko takie zatrucie może boleć, a Ty boisz się bólu...
Spójrz w lustro, ogarnij włosy – jesteś smutna i rozżalona. Nie czujesz, że sięgnęłaś dna, Ty już to dno przebiłaś swoimi niedorzecznymi myślami o pozbawianiu się największego daru i cudu jakim jest życie. Jesteś tchórzem! Nie powinnaś się z nim rozstawać tylko dlatego, że jesteś aktualnie w dolinie łez. Śmierć jest nieodwracalnym końcem. Nie idzie się z niej wycofać. Nie można rezygnować ot tak sobie z życia, oddawać go walkowerem dlatego, że sprzeczności w nim tak narastają, że nie potrafisz ich ogarnąć i w obłęd popadasz.

Łatwo wydaje się radzić, bo nikt w niczyjej głowie nie siedzi i trudno pojąć o co i jaka walka w niej się toczy, a później beznadziei uczucie ją składa na ramieniu... ale czy to grzecznie, czy wypada oddawać prezent, który został nam darowany: życie. Nie podoba się, nie jesteś zadowolona... nie bądź idiotką... masz dwie ręce i nogi dwie, twarz całkiem ładną, coś niecoś wiesz, potrafisz pięknie śpiewać albo inne masz przymioty (wady jak każdy), ktoś Cię lubi, ktoś uważa za nudziarę, ale Ty JESTEŚ niezależnie od oceny innych i traktowania przez świat... nie musisz rozumieć świata, wszystkie jego tajemnice znać... to nie Twoja zasługa, że jesteś na nim i dlatego nie masz prawa z niego rezygnować, bo nie stać Cię na mały wysiłek by docenić to co masz i nie poddawać się. W tej chwili zrób, uczyń to co lubisz robić najbardziej, przywołaj swoje dobre wspomnienia i nie rozczulaj nad sobą... są tacy, którzy mają gorzej. Znasz takich, porozmawiaj z nimi. Chcesz zamienić się z nimi? 
I wiecie co? Prawdziwie to napisałam. Ja jeszcze wszystkim pokażę, czym jest wola i siła przetrwania Starej Kobiety!!! Macie czego się obawiać wy...(jestem zbyt dobrze wychowana, by użyć adekwatnych epitetów 😉 )








Stylizacja: 
Płaszczyk - 10 zł (sh)
Sukienka - 5 zł (sh)
Torebka ze starych czasów
Buty - 10 zł (sh) 
Szalik - 1 zł (sh)
Okulary - 10 zł (Reserved)

wtorek, 12 września 2017

Przegląd produktów Rimmel


Rimmel to marka, którą bardzo lubię - szczególnie za genialny tusz, rewelacyjny puder do brwi i świetny czerwony błyszczyk z linii Oh My Gloss (numerek 520)! Dzisiaj przyszła pora na kolejne produkty: cztery bardzo fajne błyszczyki do ust oraz róż do policzków. 


Błyszczyki Oh My Gloss Oil Tint - wiedziałam, że mnie nie zawiodą. Numerek 520 służy mi do dnia dzisiejszego, sprawiając, że moje usta ładnie wyglądają i są świetnie nawilżone. Dzięki technologii Glass Lock zapewniają ustom blask. Po nałożeniu błyszczyków z tej linii stają się optycznie pełniejsze, wygładzone i powiększone. Błyszczyki Rimmel do ust Oh My Gloss sprawiają, że usta odzyskują świeżość i miękkość, a przy tym są jedwabiście gładkie. Produkty Rimmel nie rozmazują się ani nie sklejają warg. Kiedy nie jem utrzymują się nawet do trzech godzin (szczególnie pigment), ścierają się równomiernie. Gdy piję i jem - błyszczyk wytrzymuje godzinę - dwie.  Słodki zapach (i smak), formuła między innymi z olejem arganowym i kokosowym, która pielęgnuje i nawilża usta; piękne kolorki z delikatnymi drobinkami sprawiają, że błyszczyki od Rimmel są kosmetykami, które idealnie wpasowują się w mój gust. Spełniły moje wymagania i zachwyciły. Dla mnie: kosmetyczne cudeńka, które sprawiają, że usta wyglądają całuśnie (choć do całowania nadal nikogo  odpowiedniego nie znalazłam... 😉).


Kolorki, które pojawiły się u mnie tym razem (w kolejności jak na ręce): 
  • 500 Pop Poppy - wyrazisty, czerwono - winny kolor, zdecydowanie mój numer jeden w tym zestawieniu 😊
  • 400 Contemporary Coral - nienachalny, koralowy róż - idealny na co dzień!
  • 200 Master Pink  - delikatny, nierzucający się w oczy róż. 
  • 100 Smart Pink - delikatny kolorek, prawie bezbarwny. Podkreśla naturalny kolor ust, nadaje im piękny połysk 😊
Cenowo także te błyszczyki wypadają super!

Drogeria Estrella: 12,99 zł 
Największa sieć drogerii w Polsce: 24,69 zł


Róż zdecydowanie nie jest produktem bez, którego nie potrafię się obyć, a jednak z różem Rimmel Lastin Finish (150 Live Pink)... polubiłam się. Róż w kamieniu, czyli róż wygodny wraz z pędzelkiem do aplikacji, ten jednak nie zachwyca. Zresztą - stosuję własny pędzel, który w połączeniu z różem sprawdza się bardzo dobrze. Produkt Rimmel jest matowy, ale posiada delikatny połysk... co mi nie przeszkadzało, a nawet było dodatkowym atutem! Jest dobrze napigmentowany, bardzo łatwy do rozprowadzania, nie "nawarstwia" się, a tworzy całość z resztą makijażu. Ogromnie wydajny, w dziewczęcym odcieniu. Bardzo fajny produkt, ale nie jestem pewna czy gdyby np. został przeze mnie zgubiony... czy bym wylewała potoki łez z powodu jego straty;-)

Porównanie cen:

Drogeria Estrella: 14,99 zł
Największa sieć drogerii w Polsce: 34,99 zł

poniedziałek, 11 września 2017

Terapia dla włosów Mediceuticals For Women


Terapia Mediceuticals For Women jest dedykowana kobietom borykającym się z problemem wypadania włosów szczególnie z powodu zaburzenia gospodarki hormonalnej, a także:
po przebytej ciąży,
  • przy zespole policystycznych jajników
  • przy zbyt wysokim poziomie prolaktyny
  • przy podwyższonym poziomie hormonów androgenowych,
  • przy stwierdzeniu zmian w endometrium
  • przy zaburzeniach pracy tarczycy 
  • w trakcie lub po menopauzie.
Już kiedyś opowiadałam Wam o problemach mojej córki z wypadaniem włosów, które głównie spowodowane były osłabianiem oraz ogólnym rozstrojeniem organizmu związanym z wrodzą anemią hemolityczną. Na obecną chwilę - z każdym kolejnym dniem jej włosy są w lepszym stanie. Nie zamierzamy spoczywać na laurach, więc cały czas szukamy tego pielęgnacyjnego ideału, który będzie powstrzymywał wypadanie także podczas zaostrzenia choroby oraz w okresach szczególnie stresogennych. 

Terapia (w przypadku córki - do skóry normalnej oraz ze skłonnością do przetłuszczania się) składa się z trzech kroków.


1. Preparat  Folligen™, czyli szampon, który nakłada się na wilgotne włosy, pozostawia na 2-3 minuty, a następnie wykonuje delikatny masaż; myje i oczyszcza dokładnie włosy i skórę głowy. Potem następuje spłukanie preparatu... i powtórzenie wszystkich kroków. Następnie osusza się włosy ręcznikiem. Folligen to szampon, który rewelacyjnie oczyszcza włosy – otwiera łuski włosa i sprawia, że włosy stają się wręcz szorstkie (konieczne jest nałożeniu odżywki – kolejnego kroku – preparatów nie powinno się stosować osobno!). Ładnie pachnie i dość dobrze się pieni, dzięki czemu jego niewielka ilość wystarcza na pokrycie włosów i skóry głowy. Jedyne zastrzeżenie jakie można mieć do tego szamponu to to, że stosunkowo trudno wydobyć go z butelki, która została wykonana z naprawdę porządnego tworzywa, które oprócz tego, że świetnie prezentuje się na półce – trudno ścisnąć.


2. Preparat Vitatin™, czyli odpowiednik odżywki nanosi się dokładnie na skórę głowy, pozostawia na 2 – 3 minuty i obficie spłukuje wodą. Vitatin sprawia, że włosy stają się miękkie, gładkie i łatwe do rozczesania. Pachnie bardzo podobnie jak szampon – tak samo ma się także sprawa z wydajnością. O dziwo – na pokrycie włosów nie musimy wykorzystać ogromnej ilości preparatu. I tu minus stanowi jednak komfort użytkowania... butelka jest wykonana z jeszcze solidniejszego materiału, przez co próba wydobycia odżywki z butelki mokrymi rękoma – nie raz, nie dwa skończyła się lotem butelki przez pół łazienki (a w każdym razie – daleko od wanny).


3. Preparat Cellagen™ - aplikuje się w porcjach 3 – 5 pompek na suche lub lekko wilgotne włosy, a także bezpośrednio na skórę głowy. Wykonuje się delikatny masaż i rozprowadza preparat dokładnie po całej powierzchni skóry głowy. Uwaga! Nie powinno się spłukiwać ani suszyć włosów! Ten ostatni krok może spowodować szczypanie oraz zaczerwienienie skóry głowy. Jest to normalny objaw i całkowicie bezpieczny. W takim wypadku preparat powinno rozcieńczać się w stosunku 1:1 z wodą. (U mojej córki jednak zaczerwienienie się nie pojawiło). 

Kluczowym pytaniem odnośnie tej terapii jest to, na jaki czas wystarcza? Według 85% Klientów – na cztery i pół miesiąca. Oczywiście to wszystko zależy od zagęszczenia włosów, ich długości oraz częstotliwości stosowania terapii – nie chciałabym więc tego przesądzać. Moja córka cały czas terapię tę stosuje... jednak nie codziennie i nie przy każdym myciu włosów. Alicja myje włosy co 2 dni, jednak jak zdążyłyście się zorientować po poprzedniej części wpisu – na terapię Mediceuticals trzeba przeznaczyć trochę czasu (szczególnie gdy musicie wychodzić z wanny, żeby "dogonić" latającą odżywkę ;-)). To nie zawsze jest możliwe. Czasami konieczne jest szybkie umycie włosów, wtedy terapia idzie w odstawkę. 

Jednak po dwóch miesiącach naprawdę regularnego stosowania mogę stwierdzić, że na szczotce mojej córki pojawia się o dobrą połowę mniej włosów. Dodatkowo: zwiększyła się ilość tzw. Baby hair. Włosy po jednorazowym użyciu są pełne blasku, wyglądają na silne, mocne i ogromnie zadbane. Przy regularnym stosowaniu te efekty utrzymują się nawet przy stosowaniu od czasu do czasu innych, gorszych jakościowo produktów do włosów. Bez wątpienia warto zwrócić uwagę na terapię Mediceuticals – szczególnie jeśli zmagacie się z bardzo zaawansowanym wypadaniem włosów, a Wasze włosy są krótkie i cienkie – wtedy ta niezwykle silna i skoncentrowana terapia będzie dla Was wyjątkowo opłacalnym zakupem. Nowe lśniące włosy, utrzymanie przy "życiu" starych, to komfort psychiczny, który dodaje zwłaszcza kobiecie – pewności siebie :-)

środa, 6 września 2017

Zabij smoka!


W bajce zły smok zieje ogniem, porywa wrażliwe, piękne księżniczki i zjada. Smok to monstrum z ogromną siłą niszczącą. Każdy zna doskonale bajkę o smoku wawelskim, który budził ogólne przerażenie i grozę. Wielu znamienitych rycerzy próbowało go zabić... i nic. Aż szewczyk Skuba podstępem go zniszczył, podrzucając  wypchanego smołą i siarką barana. Łakomy smok zżarł baranka, a potem tak długo pił wodę z Wisły aby ugasić pragnienie, że pękł. I koniec smoka i legendy koniec.

Morał z niej jest taki, że nie trzeba być kimś wielkim, by pokonać smoka tylko trzeba mieć odwagę i pomysł jak poradzić sobie z potworem dla spokojnego, przyjemnego życia.

XXI wiek, a ja przywołuję smoki?

Tak, czynię to z premedytacją! Chcę Wam uzmysłowić, że smoki istnieją i każdy ma swojego smoka – jednego, a nawet kilka, ziejących ogniem problemów i strachu tak wielkiego, że boimy się być sami ze sobą. Sami często winni jesteśmy, że te smoki pojawiają się w naszym życiu. Dzieje się tak dlatego, że w jakimś momencie życia zamiast miłości, harmonii ze wszystkim co żyje, tolerancji, uwagi dla wszystkiego – poddajemy się tendencji czerpania, wykorzystywania, gromadzenia, a potem niszczenia wszystkiego co daje nam świat. 

Te smoki, to potwory nie dające spokojnego snu, oplatające nasze zmysły; różnorakie lęki powodujące, że uciekamy od nich topiąc zszargane nerwy w alkoholu, narkotykach, dopalaczach, lekach, seksie, telewizji, internecie i nie wiem w czym jeszcze. Zamiast zniszczyć te smoki, to uciekamy od nich w te inne przestrzenie i przestajemy być sobą. Ta ucieczka jest chwilowa, a ogień strachu, że może coś złego  się wkrótce wydarzy, szybko powraca.  Widzimy swój  tylko czubek nosa... dla dóbr materialnych, które mają rzekomo być podstawą naszego bytu, zwykłe i naturalne potrzeby zastępujemy zachciankami. Te zabijają naszą empatię, a w końcu budzą smoki, które nas przerażają, ale tak głęboko tkwimy, oplątani jesteśmy mackami złych wyborów, myślenia nieodpowiedniego, że nie mamy odwagi wyzwolić się i przeciwstawić smokom zatruwającym nasze życie. Z takiego strachu rodzi się - 
chciwość, ignorancja, bezwzględność, zawiść, nienawiść, złość, obojętność – one powodują , że myśli stają się szalone i stajemy się gniewni... gniew zabija w nas wiarę, że jeszcze coś dobrego zdarzyć się może i sami stajemy się smokami. Smokami dla innych. Czy tak chcemy żyć, tak być zapamiętani?

Miej odwagę - zniewól swoje smoki, oswój je, znajdź na nie sposób by nie rządziły Tobą, a potem zabij je! Zewsząd atakują nas newsy, media, telewizja, tabloidy, internet i namawiają, przekonują, że w świecie, w którym żyjemy najważniejszy jest ten, który ma najwięcej zabawek, i ten właśnie przez to rządzi..., a władza jest najistotniejsza. Wystarczy uzmysłowić sobie, że nie jesteśmy tu na zawsze i jeszcze jest czas, żeby być hojnym, kompetentnym, troskliwym, szczerym, otwartym, uśmiechniętym, wyrozumiałym... i wdzięcznym zamiast roszczeniowym. Tylko - takie "Bycie" jest najlepszą na smoki bronią! 















Stylizacja: 

Kamizelka (jeszcze z metką, nowa) - 10 zł (sh) 
Narzutka - 1 zł (sh) 
Bluzka - 1 zł (sh) 
Spódnica - 8 zł (sh) 
Okulary Reserved - 10 zł 
Torebka - stare czasy

poniedziałek, 4 września 2017

Przegląd produktów konopnych z ecostory.pl



Olej konopny staje się coraz popularniejszy. Także u mnie gości coraz częściej - zarówno w kuchni jak i w łazience. Dzisiaj przyszła więc pora na kolejne produkty kosmetyczne, które czerpią z jego bogactw. 😊


Olej z konopi siewnej przeznaczony jest do pielęgnacji skóry:
  •  skłonnej do nadmiernej suchości,
  •  nadwrażliwej,
  •  popękanej 
  •  atopowej.
Dzięki zawartości kwasów omega-3 i omega-6 w odpowiedniej (3:1) posiada doskonałe właściwości odżywcze, naprawcze i natłuszczające, a dodatkowo wykazuje działanie przeciwzapalnie i antyoksydacyjne. Wg producenta przynosi ulgę w schorzeniach typu egzema, atopowe zapalenie skóry i łuszczyca, ponadto łagodzi świąd wywołany reakcją alergiczną organizmu.

Olej konopny Saloos posiada certyfikat CPK BIO, który gwarantuje:
  • Zawartość najwyższej jakości składników pochodzenia naturalnego, w tym surowców pochodzących z upraw ekologicznych lub ze zbiorów wolno rosnących ziół i płodów.
  • Produkt nie zawiera parafiny, wazeliny, silikonów, czy innych pochodnych ropy naftowej, substancji syntetycznych, konserwujących, barwiących, czy zapachowych.
  • Nie zawiera składników modyfikowanych genetycznie.
  • Ani produkt, ani jego składniki nie są testowane na zwierzętach. Ponadto nie zawiera on żadnych substancji pochodzących z martwych zwierząt, jak kolagen zwierzęcy, gliceryna, spermacet, tłuszcz z norek i in.
  • Nie zawiera chemicznych filtrów UV, nanomateriałów, oksyetylenowanych składników.
  • Produkt spełnia wymogi odnoszące się do ekologicznej utylizacji odpadów, zrównoważonego procesu produkcji kosmetyków i ich opakowań.
Może być stosowany bezpośrednio na skórę, jako samodzielny produkt pielęgnacyjny. Dobrze nawilża, odżywia i natłuszcza skórę, wyrównuje koloryt, zmniejsza przebarwienia  i przyczynia się do ogólnej poprawy jej wyglądu, stosuje się go także w pielęgnacji paznokci oraz włosów - można nim wykonywać zabieg olejowania skóry głowy i włosów.

Osobiście stosowałam go jako środek natłuszczający i naprawczy. Sprawdził się świetnie na delikatne oparzenia - przynosząc skórze ukojenie. Prawdziwym hitem okazał się jednak dopiero podczas kąpieli... łyżka oleju konopnego wlana do wanny - zapewniała mojej skórze świetne natłuszczenie i długo utrzymujące się nawilżenie (oczywiście podczas kąpieli unikałam wtedy wszelkich silnych środków myjących, w tym żeli zawierających SLS - ich zastosowanie zaprzepaściłoby wszystko co osiągnęłam dzięki tej łyżce oleju). Skóra była odżywiona, nawilżona i natłuszczona - wszelkie balsamy okazały się już zbędne. To 50 ml wystarczyło mi na jakieś dziesięć naprawdę świetnych kąpieli. 😊


czyli wodoodporna i niedrażniąca ochrona przed słońcemz filtrami mineralnymi.

Krem zawiera Level Control System, który tworzy na skórze ochronny film zapobiegający niewidzialnym dla oka mikropoparzeniom. 

Produkt nie zawiera:
  • filtrów chemicznych, 
  • emulgatorów, 
  • substancji konserwujących
Co ciekawe... krem nie zawiera wody, w zamian znajdziemy w nim oleje roślinne - wzmacniające działanie przeciwsłoneczne oraz wykazujące właściwości pielęgnacyjne..., a wśród nich:
  • Olej rycynowy - wygładza i nawilża skórę oraz chroni ją przed niekorzystnymi warunkami zewnętrznymi.
  • Olej makadamia - wykazujący właściwości przeciwrodnikowe, przeciwstarzeniowe oraz ochraniający przed szkodliwym promieniowaniem UV
  • Olej z kwiatu róż - o działaniu przeciwstarzeniowym, antyoksydacyjnym
  • Olej z konopi siewnej - łagodzący, przeciwzapalny, regenerujący i wzmacniający naturalną barierę skóry
  • Olej (masło) shea - ochronne i przeciwzapalne; będące jest naturalnym filtrem przeciw promieniowaniu UVB (SPF na poziomie 6).
Od kremu z filtrem... przede wszystkim oczekuję ochrony przed słońcem. I od filtru ze sklepu Ecostory niestety tego nie otrzymałam. To dosyć specyficzny produkt, ponieważ... posiada brązową barwę, która barwi skórę, ubrania i przy nieostrożnym stosowaniu także nasze otoczenie. Uwaga! Plamy nie schodzą! Jest wydajny, ale się nie wchłania, jest bardzo tłusty i nawet jeśli w końcu się wchłonie - skóra bardzo intensywnie się błyszczy. Obawiam się, że właśnie ze względu na to bogactwo olejów - dla osób z tłustą lub mieszaną cerą - byłby zbyt ciężki.. i mógłby ją przyprawić o niemałe niespodzianki. U mnie nic takiego się nie pojawiło, ale i tak nie mogę go uznać za udany produkt. Przez chwilę przemknęło mi przez myśl, że może chociaż (skoro nie chroni przed słońcem) będę korzystała z jego bogactwa olejów i używała go chociaż do pielęgnacji twarzy... niestety ze względu na jego ogromne plamienie i brudzenie - to niemożliwe. Z przykrością stwierdzam, że to co miało być naturalną ochroną przeciwsłoneczną... okazało się naturalnym bublem. 😔😔😕

czyli serum Cannabis o działaniu przeciwzmarszczkowym, ochronnym, nawilżającym i regenerującym.

Produkt Cannabis został stworzony na bazie bio lipofilnej matrycy poliakrylowej, która nie zawiera żadnych drażniących, niejonowych emulgatorów, silikonów, parabenów, pochodnych ropy naftowej, ani środków zapachowych. Bazie towarzyszy moc składników aktywnych: 
  • koenzym Q10 - spowalnia proces starzenia, chroni kolagen i elastynę przed degradacją, poprawia elastyczność, jędrność i koloryt skóry, chroni ją przed działaniem wolnych rodników
  • karnozyna - wykazuje silne właściwości przeciwstarzeniowe – działa przeciwrodnikowo, zapobiega procesom osłabiającym włókna kolagenowe, pobudza budowę włókien kolagenowo-elastynowych, poprawia koloryt skóry
  • hialuronian sodu - pochodna kwasu hialuronowego; nawilża, wygładza i zmiękcza, na skórze tworzy film ochronny, który zapobiega odparowywaniu wody z jej powierzchni
  • lipoaminy - zapobiegają wiotczeniu skóry, dbają o zachowanie odpowiedniego owalu twarzy
  • olej i ekstrakt z konopi siewnej - działa silnie regenerująco i przeciwzapalnie, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, poprawia elastyczność skóry i zapobiega jej przesuszeniu, reguluje wydzielanie sebum, łagodzi podrażnienia, zmniejsza przebarwienia, 
  • witamina B3 (niacynamid) - spłyca drobne zmarszczki, poprawia strukturę skóry, zmniejsza przebarwienia i niweluje ziemistość skóry, wpływa na produkcję kolagenu i syntezę kwasu hialuronowego w skórze,  poprawia nawilżenie oraz chroni przed czynnikami zewnętrznymi, działa antyoksydacyjnie, stymuluje skórę do odbudowy po uszkodzeniach wywołanych np. promieniami UV, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia
  • D-panthenol - przywraca skórze jej elastyczność i wygładza ją, łagodzi stany zapalne, regeneruje, nawilża i zmiękcza
  • gliceryna -  silnie nawilża i wygładza
  • inozytol (witamina B8) - składnik roślinny – poprawia nawilżenie skóry oraz reguluje wydzielanie sebum, działa antyoksydacyjnie i opóźnia proces starzenia się skóry
  • witamina E - spowalnia proces starzenia się skóry wywołany wpływem wolnych rodników, działa silnie przeciwzapalnie, przyspieszając odbudowę uszkodzonych tkanek, zapobiega powstawaniu przebarwień
  • masło shea - odżywia, chroni i regeneruje skórę, dzięki zawartości witamin A i E jest świetnym antyoksydantem i naturalnym filtrem UV, łagodzi podrażnienia i stany zapalne
Serum ma świetny aplikator, który zapobiega wyciśnięciu nadmiernej ilości produktu. Ma lekką konsystencję, która ekspresowo się wchłania... nie pozostawia po sobie efektu "wow", ale dobrze (i naturalnie) nawilża skórę, tworząc na niej ochronną siateczkę. Z produktami przeciwzmarszczkowymi jest taki problem, że one mają przede wszystkim zapobiegać tworzeniu się zmarszczek... czy Cannabis temu zapobiegł? Żadnych nowych zmarszczek nie zauważyłam, więc chyba tak 😉 Mimo wszystko: ten produkt poleciłabym szczególnie paniom 30 / 40+. Później przydadzą się efektywniejsze kosmetyki, choć Cannabis jest z pewnością produktem sympatycznym 😊

niedziela, 3 września 2017

Suplement diety na włosy, skórę i paznokcie?


Niebawem na polskim rynku wydawniczym pojawi się książka, której autorzy przekonują, że Polacy popełniają błąd stosując suplementy diety i tabletki przeciwbólowe... przecież zamiast wzięcia tabletki przeciwbólowej wystarczy wypić kubek mięty 😉(próbowałam na pięciu kubkach mięty dziennie - nie działa! 😨). Do suplementów diety sama podchodzę dosyć sceptycznie. (90% Polaków bierze leki bez konsultacji z lekarzem... ale myślę, że przy służbie zdrowia z NFZ - inaczej się nie da 😉). Wiadomo - zbilansowana dieta to podstawa, jednak czasami nawet ona w połączeniu z dobrymi preparatami pielęgnacyjnymi... nie wystarcza, żeby zadbać np. o zdrowie paznokci.Organizmowi brakuje konkretnych witamin.

W związku z tym zabieram się za testowanie Merz Spezial Dragees - suplementu z diety z Niemiec. Mam nadzieję, że wpłynie pozytywnie na stan mojej skóry, włosów i paznokci. W końcu trzy miesiące dostarczania sobie dodatkowych witamin i minerałów powinny.... 😉

2 drażetki (czyli zalecana ilość do zażywania dziennie) zawierają: 
  • witamina C 120mg (150%)*, 
  • niacyna 30mg (187%)*, 
  • witamina E 13,4mg (112%)*,
  • kwas pantotenowy 7,2 mg (120%)*, 
  • witamina B6 3,2mg (229%)*, 
  • witamina B2 2,6mg (186%)*, 
  • witamina B1 2,4mg (218%)*, 
  • witamina A 787mcg (98%)*,
  • kwas foliowy 400mcg (200%)*, 
  • biotyna 60mcg (120%)*, 
  • witamina B12 2mcg (80%)*, 
  • żelazo 5mg (36%)*, 
  • cynk 5mg (50%)*, 
* RWS - Referencyjna Wartość Spożycia (w ciągu dnia)

Tylko jeszcze... muszę zadbać o regularność w ich łykaniu 😉 Obawiam się, że to będzie najtrudniejsze...

A Wy? Stosowałyście ten suplement lub stosujecie inne, podobne preparaty? 

piątek, 1 września 2017

Przegląd produktów Sally Hansen


Sally Hansen to marka produktów do paznokci, która cieszy się coraz większą popularnością. Stosowałam ich nawilżającą odżywkę (Moisture Rehab intensywna kuracja do bardzo suchych paznokci oraz skórek) oraz top coat, utwardzacz (Insta - Dri Chip Resistant Top Coat) błyskawiczny wysuszacz lakieru) - oba te produkty sprawdziły się u mnie bardzo dobrze. Gorzej było z brzoskwiniowym lakierem (Complete Salon Manicure). Jednak wszystko co dobre... szybko się kończy i tak też było z preparatami Sally Hansen. Przyszła więc pora na kolejne 😉



Olejek do paznokci i skórek Color Therapy to eliksir, który odżywia, nawilża oraz odbudowuje zniszczone paznokcie i skórki. Ma lekką, skoncentrowaną formułę, która została wzbogacona olejkiem arganowym. Posiada pędzelek, dzięki któremu rozprowadzenie olejku jest bardzo proste. A potem... następuje rozkosz - nie tylko dla naszych paznokci i skórek, ale także zmysłu węchu... Produkt Sally Hansen cudownie pachnie, zapewnia paznokciom odpowiedni poziom nawilżenia i zapobiega wysychaniu skórek. Dzięki temu wspomaga walkę o estetykę wyglądu naszych paznokci. Poprawia ich kondycję, zmniejsza rozdwajanie się. Bardzo, bardzo dobry produkt. 

Porównanie cen: 

Drogeria Estrella:  15,49 zł 
Największa sieć drogerii w Polsce: 33,99 zł 

Moja ocena: 5/6



Piękne, wyraziste, nasycone kolory wyróżniają się na sklepowych półkach. Color Therapy to pierwsze lakiery od Sally Hansen, które łączą kolor z odżywczymi właściwościami pielęgnujących olejków. Skład lakierów Color Therapy powstał w oparciu o technologię mikrocząsteczek. Linia została wzbogacona o olejek arganowy, olejek acai i olejek z wiesiołka, dzięki czemu malując paznokcie... dbamy o ich pielęgnację: nawilżenie. Zawartość oleju arganowego nie wpływa negatywnie na trwałość koloru. 

Co do samych kolorów... zdecydowanie moim faworytem jest Pampered in Pink (290) - różowisty kolor, ponieważ lepiej czuję się z ostrymi, wyrazistymi kolorami na paznokciach.  Ponadto: jakoś łatwiej mi się nimi maluje paznokcie - ma bardzo dobry stopień krycia. Jednak nawet Blushed Petal (190), który kryje gorzej i przez to jest trudniejszy w "obsłudze" znajdzie swoich fanów. 

Lakiery Color Therapy bez wątpienia zasługują na uwagę - osobiście do koloru Pampered in Pink będę wracała.

Porównanie cen: 

Drogeria Estrella: 16,99 zł
Największa sieć drogerii w Polsce: 33,99 zł

Moja ocena Pampered in Pink: 5/6
Blushed Petal: 3/6



Top Coat stanowi uzupełnienie olejkowej pielęgnacji paznokci od Sally Hansen. Utrwala nasz manicure... oczywiście z pomocą olejku arganowego, a tym samym dba o właściwą kondycję paznokci. W praktyce z pewnością utrwala lakier i nadaje paznokciom dodatkowy połysk i blask. Sprawdza się także super na "starym" lakierze, który zaczyna już tracić blask i intensywność koloru. Dodatkowo: top coat ukrywa delikatne mankamenty manicure, wyrównuje niedoskonałości i daje efekt (wygląd) hybrydy. Super! 

Porównanie cen:

Drogeria Estrella: 15,49 zł
Największa sieć drogerii w Polsce: 33,99 zł

Moja ocena: 5/6

wtorek, 29 sierpnia 2017

Magnes*, wizualizacje**, wdzięczność***, quizy.****


Odkryłam prawdę już dawno odkrytą , ale teraz zastanowiłam się nad nią 😊

Cały Wszechświat oparty jest na działaniu elektromagnesów, na przyciąganiu.
W nim żyje mnóstwo żywych istot i rzeczy... w tym człowiek. Wszystko ma swoją energię i wszystko się łączy. Także człowiek - z głową wyprostowaną, na karku osadzoną 😊

W głowie – kobiety, mężczyzny i dziecka... nakrytej blond kędziorami, czarnej jak smoła, siwizną oprószonej, i w tej zupełnie łysej … każdej z nich jest m a g n e s - duży połączony z nie mniejszym, umieszczonym w sercu.
I ta połączona konstrukcja powoduje, że tworzy się w człowieku niesamowita moc.Myśli wytworzone w głowie są takie jak dyktuje serce, takie jak skonsultujemy je ze swoim sercem (w przypadku gdy głowa chce inaczej, a uczucia w inną kierują się stronę). W ten sposób nadajemy tryb ich przekazywania.

I o co w tym chodzi, żeby było dla nas dobrze?
Proste: musimy wierzyć tylko... (niekonieczna jest wiedza z zakresu nauk ścisłych), że działa prawo przyciągania, a my możemy je doskonale wykorzystać do posługiwania się nim w naszym przeżywaniu życia.

Możemy zrobić co chcemy, bo nasze myśli działające jak m a g n e s będą przyciągać do nas ludzi, zdarzenia i rzeczy - jakie najbardziej chcemy, do jakich najbardziej jesteśmy podobni.
Więc jeśli chcemy, żeby było dobrze - nasze myśli muszą być dobre i z sercem zgodne.
Odkryłam w sobie, że to prawo przyciągania działa ... niezależnie czy jestem jego świadoma czy nie. Wiele rzeczy odbywa się w moim życiu jakby automatycznie, bo nie mam czasu zatrzymać się i zastanowić. Postanowiłam z tym skończyć i nie poddawać przypadkom... tylko sama być autorką swoich myśli – dobrych, pozytywnych i radosnych.
Nie wysyłając złej energii do nikogo, nie przyjmując do siebie ponurych i gniewnych - można się stać samą radością.
Od siły tej energii zależy, czy jesteśmy statystami, marnymi aktorami tylko, czy wybitnymi reżyserami w naszym życiu i wtedy łatwo jest osiągnąć wszystko.
Trzeba to tylko dokładnie wymyślić 😊
Po tym wstępie przydługim 😉 przykłady osobiste:
  1. Płaszczyk letni, biały z ogromnym kołnierzem wcięciem w talii i wirującym dołem – marzył mi się od dawna. Wyobraziłam go sobie z każdym szczegółem, niezwykle dokładnie. Wchodzę do SH i jest – dokładnie taki jak w mojej głowie 😊… niestety o wiele za mały. Do wizualizacji jego, nie dołączyłam rozmiaru 😉 Zamiast siebie widzieć w kreacji, widziałam tylko ją podmiotowo - bez akcji) i to był błąd.
  2. Mężczyzna, żeby pojawił się w moim życiu – tu wyobraźnia mi różne obrazy podsyła – średni wiek, ramiona sprężyste, oczy niebieskie, jeansowe spodnie... wszystko drobiazgowo ułożone. Dzwonek do drzwi … oto jest, stoi przede mną – dokładnie jak z mojej wyobraźni, facet szałowy. … niestety, niezwykle wkurzony. - Chyba woda się pani w łazience leje? - głosem podniesionym (lekko) odezwał się niebieskooki (chyba sąsiad i chyba z dołu? Skoro dodaje, że mieszka piętro niżej i sufit ma mokry 😉) Niestety wizualizacja nieudana. Nie pomyślałam o sytuacji, w której chciałabym spotkać owego pana - ta bezsprzecznie nie była wymarzona.
  3. List – dawno do mnie nikt nie przysłał listu, wszystko przychodzi mailem. Tak bym chciała otworzyć skrzynkę i wyjąć jakiś list (jestem romantyczna 😉) Wymyśliłam dokładnie jak go wyjmuję z listowej skrzynki... jest podłużny, ze znaczkiem z kolorowym ptaszkiem, a nie z nadrukiem „opłata zryczałtowana” Nawet poskarżyłam się listonoszowi w tej kwestii. Aż przyszła podłużna biała koperta, a z niej na znaczku takim jak zbierają filateliści) ptaszek, z żółtym dzióbkiem w prawym się rogu lekko odkleja 😊 Znaczek odkleja, ptaszek odfruwa😉Romantyczna to chwila 😊… niestety, otwieram z radością kopertę, a w niej - informacja o podwyżce czynszu z wyjaśnieniem od prezesa. Cóż, nie zaprojektowałam treści listu 😉
  4. Przydałoby się parę groszy, wydatki wzrosły! Najłatwiej byłoby je znaleźć, jak we filmach. Już następnego dnia, sprzątając wycieraczkę za drzwiami, przed oczami mi frunęły w rulon zwinięte dziesięć złotych.… sprawdziła mi się wizualizacja, to naprawdę parę groszy 😉
  5. Głowa mnie boli od środy, tej co była w grudniu zeszłego roku. Czas zaradzić coś temu – więc powtarzam sobie konsekwentnie, że jest dobrze już lepiej niż we wtorek, ten wstecz dwa tygodnie i jeszcze w piątek powtarzam sobie zacięcie... jest super, okey, i pięknie... Skutek w niedzielny ranek jest taki, że budzę się i hurra! Nie boli czoło, w skroniach nie uciska!… czubek dalej ściska 😔 chyba ten czubek potrzebuje osobnego dumania, indywidualnego traktowania?
  6. Do sukienki czerwonej zeszczupleć zechciałam. Wyjęłam z szafy, powiesiłam na lodówce... w drodze do serka, wianka kiełbaski, sałatki warzywnej i …, …, ... "Chcesz w nią wleźć, to nie otwieraj lodówki i myśl intensywnie, jak ją wdziewasz, wkładasz szpileczki, i pędzisz do przyjaciółeczki, quizy czekają na rozwiązywanie! Po trzech tygodniach zaklinania rzeczywistości i przeklinania z odmawiania sobie przyjemności… wkładam bez trudu sukieneczkę czerwoną - za duża! Tylko nie ta! Ta, o którą wszakże chodziło miała jeszcze kokardę przytwierdzoną i plisę pośrodku. Pomyliłam się – ta jeszcze i właśnie ta, tkwi w szafie – jest o dwa rozmiary mniejsza ode mnie i cztery od tej z lodówki zdjętej. Cóż, pomyłki się zdarzają, nawet najwybitniejszym głowom 😉
Udały się wizualizacje – wszystkie, tylko niezbyt dokładne były moje wewnętrzne ilustracje.
I tak jestem wdzięczna za te doświadczenia 😊
- przy przymierzaniu płaszczyka poznałam cudowną kobietkę Ankę i jej koleżankę 😊
- sąsiad zaprosił mnie na kawę by omówić sprawy związane z zalaniem sufitu. Omawiamy tę kwestię do dzisiaj. Zwłaszcza w piątki po południu , soboty i niedziele 😊
- listonosz (doręczyciel z mojego osiedla) przysłał mi piękną, lakierowaną, na dwie składaną, pocztówkę w kopercie - z pobytu urlopowego w Świdniku. Przyszła w momencie gdy miałam małą chandrę i ten list to był zabójca jej 😉
- córka bardzo ucieszyła się z mojego farta … właśnie szukała banknotu z dziesiątką... a myślała, że znów jest stratna (?) 😉
- z bólu głowy wyszło przerażenie - znowu do doktora (!?) Nie! Od razu ucisk przeszedł. Co jakiś czas wraca, ale ja już mam na niego haka 😊
- dwie niepasujące, czerwone sukienki (co za szczęście) - u przyjaciółki były jeszcze trzy osoby, w tym dwie panie – w czerwonych sukienkach 😉 Ja wystąpiłam w zielonej 😚

*Zielona przyniosła mi szczęście w rozwiązywaniu quizów: jak dobrze znasz greckich bogów, test matematyczny, test geograficzny: kraje świata, co kto powiedział oraz test na inteligencję. 

Dałam z siebie wszystko! Udało mi się rozwiązać najlepiej, trzy spośród pięciu quizów (wszak przedtem wizualizowałam sobie to zwycięstwo! Stałam (we śnie) na podium - w zielonej sukience 😉

*Jest w nas moc (należy porzucić myśli o ograniczeniach i wątpliwości),** wszystko jest energią i zdarzyć się może; ***za wszystko trzeba być wdzięcznym, ****a wtedy najtrudniejszy quiz uda się nam wygrać, nawet ten ” Życie” 😉




 


Stylizacja: 

Bluzka - 6 zł (sh) 
Spodnie - 5 zł (sh)
Buty - 12 zł (sh)
Torebka - 8 zł (sh)

sobota, 26 sierpnia 2017

Słowa nieużyteczne

Bluzka - 1 zł (sh), szaliczki - 1 zł (Sh), spodnie - 5 zł (sh)
60% przeżytego (jak wynika z mojego projektu: plus bonus 2 lata ;-)) życia, uprawnia mnie do stwierdzenia: należy uważnie stosować słowa i myśli. Niektóre są zupełnie bezużyteczne i tylko krzywdę nam robią!
Na przykład "nigdy" i "nie". A połączenie ich "nigdy nie" to zupełna katastrofa. Nigdy nie: nauczę się języka, tańca, nie pojadę w podróż, nie przeczytam tej książki.
Jeszcze gorszy zwrot: nigdy nie będę szczuplejsza / dobrą mamą/ szefową działu.

Lepiej od razu sobie powiedzieć, że jest się śmieciem i położyć w kącie. Obudzisz się i zobaczysz w lustrze frustratkę.  - 
Nie mam czasu, pieniędzy, domu, szczęścia.

To nie dziwne, że nie masz czasu skoro tracisz go na narzekanie; pieniędzy skoro zamiast zakasać rękawy biadolisz, że inni mają lepiej; domu nie masz, bo dom tworzą ludzie - nie ściany, a z kim masz je postawić, gdy takim malkontentem jesteś; szczęścia? O czym Ty mówisz? Nie masz szczęścia? A gonisz je, chwytasz choć kawałeczki maleńkie czy patrzysz z zazdrością na innych? 

A czas płynie...
Kiedy – skończę szkołę, zrobię karierę,  założę rodzinę.... to:.......
Jeśli, wtedy i dopiero – jeśli ubiorę tę sukienkę, wtedy dopiero będę wyglądać dobrze.

Kierując się kiedy, jeśli i zakładając, że dopiero wtedy Ty to i to.... przebiegniesz życie  nie zauważając, że budzi się wiosna i pachnie; gaśnie lato i miłość Ci przeszła koło nosa. 

A czas płynie... 
Nie powinnam, nie wypada bo: jestem za młoda, by...,  za stara by ..., za gruba,by... za głupia by ..., za brzydka by... .
Kierując się tym czego nie powinnaś i czego nie wypada, wypadniesz z łódki nim do niej wsiądziesz. Nie zasmakując wiosłowania.
A czas płynie...
Morał?

czwartek, 24 sierpnia 2017

Radość z nauki


Nowy rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. Przed uczniami i ich rodzicami staną nowe wyzwania, które niejednokrotnie będą spędzały im sen z powiek. Moja najmłodsza córka przystpi w tym roku do matury – mimo, że jest bardzo dobrą uczennicą – obawy pozostają. W takim chwilach obie żałujemy, że kiedy była dzieckiem nie była tak rozpropagowane platformy edukacyjne, które mają za zadanie uczyć dzieci za sprawą zabawy, które by dodatkowo poszerzały jej wiedzę na przykład z języków obcych. Teraz jest łatwiej – na przykład za sprawą takich platform jak Squla.

Squla to platforma edukacyjna dla dzieci, która ma pomóc uczyć im się przez zabawę. To zdecydowanie jedna z najlepszych opcji dla dzieci, które nie potrafią wysiedzieć nad książkami, a wiedzę najchętniej zdobywają poprzez jej praktyczne wykorzystywanie. Program obejmuje prawie 50 000 zadań w postaci quizów, gier, misji o różnym poziomie trudności. Na platformie zadania dla siebie znajdą uczniowie klas szkoły podstawowej 1-6, a także przedszkolaki. Ekipa Squala dba o aktualizację zadań, gier... tak aby były zgodne z programem nauczania – tak więc ich program jest już zgodny z podstawą programową MEN na rok szkolny 2017/2018.

Matematyka, język polski, język angielski, przyroda, język niemiecki, historia i społeczeństwo, muzyka, plastyka, zajęcia komputerowe, i zajęcia techniczne – wiedzę z tych wszystkich przedmiotów dzięki platformie uczniowie mogą utrwalać. Idea gier, quizów i zabaw może spodobać się nawet tym najodporniejszym na perswazję i zachęty do nauki – uczniom.

Oferta dla przedszkolaków obejmują poznawanie tajemnic krainy liczb i świata przyrody, a także przygodę z językiem polskim i angielskim.

Na platformie rodzice sami wybierają poziom nauki dostosowany do poziomu rozwoju i poziomu wiedzy ich dziecka. Zapytacie: ile to kosztuje? No troszkę kosztuje, jednak nawet przy wykupieniu abonamentu jedynie na miesiąc – jest to koszt mniejszy niż 1 zł dziennie. Może zamiast zapychać dzieci kolejnymi niezdrowymi batonikami warto przeznaczyć tę niecałą złotówkę na ich rozwój – poprzez zabawę? Tyle się mówi o tym, że dzieciom w szkole jest trudno – wychodzą z przedszkola, powoli zaczynają kończyć się zabawy, a zaczyna się ślęczenie nad podręcznikami w szkolnych ławkach. Tego chyba nikt z nas nie wspomina dobrze ;-) Dzisiejsze dzieci i rodzice mają większe możliwości – warto z nich korzystać.

Tak w ogóle, to myślę (niestety), że w szkole większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego dziecko nie umie. Platforma za pomocą pytań, zabawy wynajduje to co dziecko potrafi, czego jest się w stanie nauczyć.