poniedziałek, 31 października 2016

Dwa światy... czyli o siedzących i stojących.

Ogólny koszt kreacji: płaszczyk + torebka + kozaki + spodnie + koszula + szaliki + okulary = 65 zł
Listopad, wczesne popołudnie, zimno, wilgotno i wietrznie. Wagon tramwajowy przepełniony zmarzniętymi ludźmi odzianymi w ciepłe kurtki, płaszcze i szale. Do tego z torbami, pakunkami, siatami, kuferkami. Miejsca siedzące zajęte w większości przez młodszą część społeczeństwa, płci obojga. W uszach słuchawki, lub przy uchu telefon. Część wpatrzona w mały ekranik telefonu lub incydentalnie w strony książki lub odręcznych notatek.
Ta siedząca mniejszość robi wrażenie innego zupełnie bytu od tego starszego, stojącego. To byt nieobecny w sferze aktualnej komunikacji miejskiej, to byt będący w sferze, ale komunikacji telefonicznej, rozmowie jednej, drugiej, następnej... nakładających się na siebie. To grono wywyższone przez możliwość siedzenia i pokonujące może wysokie góry na stronach czytanej książki, albo osiągające następny poziom w grze na telefonie, może powtarzające prawa fizyki z notatek o bezwładności ciał. Pochłonięte, zajęte, bez kontaktu ze światem. Ci stojący, tak patrząc na nich, w większości mieli już zdecydowanie dość czasu by się nasiedzieć. Tylko te kilkadziesiąt lat wstecz niemożliwe to było, żeby oni (młode kobiety, mężczyźni, dzieci) w tramwaju siedzieli.
  • A co? Nie było miejsc siedzących?
  • Nie. Po prostu głupio samemu było, żeby siedzieć przy kimś starszym (nawet o te parę  czy dziesięć lat), udawać, że się go nie widzi. Nie siedzieli też mężczyźni, gdy obok kobiety były. Panie z wydatnymi brzuszkami, które zapowiedzią rychłego macierzyństwa były – te siedziały, a nie... uczesany na łyso, z rudawym zarostem chłoptaś po siłowni o czym świadczyła torba treningowa. 

Takie przemyślenia mnie dopadły, gdy stojąc bez trzymanki w zatłoczonym tramwaju obserwowałam jadących nim ludzi, w tym owego napakowanego dryblasa siedzącego obok stojącej, wiotkiej dziewczyny w zaawansowanej ciąży. Stałam w pionie dzięki ściskowi, który paradoksalnie mi pomagał, bo stojący wokół, masą swych ciał mnie przytrzymywali. 
Z zamyślenia wyrwał mnie młody, niski głos.
  • Proszę niech pani usiądzie – głos skierowany do bardzo starszej, pochylonej od wieku, ale też wypchanej torby z zakupami, kobiety.

To młody chłopak (siedzący od okna pojazdu), zgarniał rękami z kolan torbę z laptopem i ustępował miejsca kobiecie. Zdenerwował tym bardzo dziewczynę siedzącą z brzegu, bo wyrwał ją z pół snu w jaki zapadła (domniemam, że przez zasłuchanie muzyczne, bo na uszach miała designerskie różowe słuchawki)
  • Nie, dziękuję, niech pan siedzi młody człowieku. Jeszcze się pan sporo w życiu nastoi. Niedługo wysiadać będę. - kobieta zaoponowała zmrużywszy oczy i kręcąc negująco głową.

Chłopak z powrotem opadł na siedzenie. Nie nalegał, co uspokoiło poirytowaną wcześniej melomankę. 

Bardzo starsza pani dalej stała i jechała jeszcze co najmniej 5 długich przystanków. 



17 komentarzy:

  1. Chciałoby się odpowiedzieć: "samo życie". To smutna opowieść ale jakże prawdziwa.
    Bardzo dziękuję Ci za odwiedziny i miły komentarz. Przesyłam jesienne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak zostało wychowane młode pokolenie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety tak jest w dzisiejszym świecie...
    pięknie jak zawsze wyglądasz!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy bylam mloda , moja mama zawsze powtarzala, ustap dziecko miejsce siedzace starszym ,zmeczonym ludziom badz ciezarnym kobietom.To ci sie oplaci, bo ciebie tez kiedys starosc dopadnie, wowczas tobie ustapia miejsca.Nie wiedziala, jak bardzo sie myli.Mam 62 lata i nigdy nie udalo mi sie usiasc w zatloczonych tramwajach czy w metrze.Siedza mlodzi, zapatrzeni w swoje "zabawki".Miejsca nie ustapia , poniewaz oni tez kupili bilet na ten kurs.Bilet upowaznia tylko do przejazdu a nie do miejsca siedzacego.Ja moim dzieciom nie moge wpoic takich nauk ,bo to i wiek nie ten i czasy sie zmienily.Pieknie dziekuje za odwiedziny i stwierdzam, ze swietna z Ciebie babka i milo Cie poznac.Pozdrawiam z zatloczonego Wiednia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba mamy kompletnie inne czasy..;-)
    Nasza młodość wyglądała trochę inaczej,było karniej w domu i w szkole.
    Dzisiaj ...czasami przeraża.
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko teraz przemieszczam sie komunikacja miejska, ale jeszcze kilka lat temu jezdzilam codziennie do pracy autobusem i ... roznie bywalo :)!!! W ciazy mialam kilka podobnych przygod (na szczescie dobrze je znosilam).
    P.S. Serdecznie dziekuje za odwiedziny u mnie :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja z perspektywy młodej osoby myślę, że nie jest tak źle. Sama ustępuję wielokrotnie miejsca i widzę, że inni młodzi także to robią. Mało kiedy widzę taką sytuację, żeby były miejsca zajęte przez samą młodzież. Wiadomo bywają jednostki, które mają gdzieś kulturę, ale też nie brakuje takich wśród starszej społeczności. Dla przykładu - niektóre starsze panie wchodzą i od razu mają pretensje, że nie mają gdzie usiąść. Tak jakby im się to z góry należało, a młody człowiek nie ma prawa się słabiej poczuć czy być chory. Myślę, że jeśli obie strony będą się odnosić do siebie z szacunkiem to jest szansa uniknąć takich zgrzytów. I nie ma co oceniać czy kiedyś czy teraz młodzi byli lepsi. Chyba zawsze znajdą się jednostki, którym brak poszanowania dla innego człowieka i wielu starszym osobom także lekcja kultury by się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Różnie z tym jest, czasami młodzież nie ustępuje, ale czasami i starsze osoby nie ustąpią np. kobiecie w zaawansowanej ciąży, co mi niejeden raz się zdarzyło.

    OdpowiedzUsuń
  9. siedzący facet i kobieta w widocznej ciąży to jest cos co podnosi mi ciśnienie i sprawia ze włos sie jeży... siedząca kobieta ok może być w ciąży ale facet to on powinien ustępować. Ja sama czasem ustępuję, choć staram się nei podróżować jak jest tłum, nie znosze ścisku

    OdpowiedzUsuń
  10. Ilekroć ja poruszam się komunikacją miejską i nie ma już miejsc siedzących to ustępuję miejsca starszym, z tego co widzę, to moi rówieśnicy też. Jednak zdarzają się również przypadki odwrotne, kiedy wsiadam do autobusu, który jest prawie cały pełny, a tam kilka pań siedzących samotnie na podwójnych siedzeniach z torbami na drugim siedzeniu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Na szczęście od 18 lat należę do grona szczęśliwców poruszających się własnym samochodem... nie wiem, jakbym sobie dała radę w środkach komunikacji miejskiej, bo od pewnego czasu mam 2 grupę inwalidzką, nie mogę stać, ciężko mi chodzić, a na zewnątrz niespecjalnie to widać...

    OdpowiedzUsuń
  12. No tak, to dwa światy. Na szczęście mało korzystam z miejskiej komunikacji więc mało widzę ale to co napisałaś to całkowita prawda.
    Niedawno na jednym z blogów czytałam tekst młodego człowieka i jego podejście do tematu, starsze osoby /konkretnie starsza pani/ totalnie skrytykowane /za wszystko/. Zapewne prawda jest po środku, bo nie wszyscy młodzi są jak to się mawiało - dobrze wychowani ale i starsze osoby też mają "wiele za uszami".
    Jedno jest pewne - miejmy szacunek dla starszych, bo kiedyś sami nimi będziemy. Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  13. To się zgadza. Dzisiaj młodzież niechętnie ustępuje miejsc. Twierdzi, że starsi mają siłę godzinami plotkować pod blokiem, a w tramwajach nagle słabną. A swoją drogą, kiedy już ktoś ustąpi, to nie należy się certolic, tylko podziękować i siadać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mądre słowa. To od nas - rodziców zależy jak wychowane jest obecne pokolenie. Nie wyobrażam sobie, gdybym w młodym wieku nie ustąpiła starszym lub kobietom w ciąży miejsca:( A mama gdyby się dowiedziała to leciałyby pióra, oj leciały;) Nie uczymy dzieci szacunku do innych, nie będą go mieli dla nas:(
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mężczyźni rzadko ustępują, więc wielki plus dla tego młodego człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wpis bardzo interesujący - zdjęcia bardzo mi się podobają.
    Jest w tym to "coś" :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń